Ciągle potykam się o własne nogi
Przewracam to na jedną, to na druga twarz
Słaniam się momentami nie widząc realności
Umieramy raz po raz
By z nowym dniem obudzić się w czyimś słowie
Doszukując się cienia pomyślności
Z prawej do siedmiu ze szczęściem w sercu
Miło słuchać, jednak trudniej powiedzieć
Wszystko to co pulsuje tworząc serce
Analizuję wszystko wokoło zbyt obsesyjnie
Nie będąc jedynie pewna własnych siebie
Dlatego nie składam obietnic
Bo "ja" jutro będzie "nią" Bo jedyna liczbę mnogą tworzy
m
niedziela, 3 kwietnia 2016
sobota, 26 marca 2016
Barwy naszych uczuć
tworzą drugi świat
Znowu się pokłóciłam z rodzicami. Jak zwykle o to, że za mało robię.
Mam tego serdecznie dosyć, bo nawet jak mam stan podgorączkowy to muszę w czymś pomagać i nie mogę nawet na chwilę siąść na kanapie i pogapić się w ekran albo pośpiewać do ulubionej piosenki, Wyjątkiem jest nauka, wtedy jak widzą, że to do szkoły to zostawiają mnie w spokoju.
Jednak nie chcę, żeby moje życie kręciło się szkoła-pomoc w domu.
Po za tym gdyby byli milsi to nawet więcej bym pomagała.
Później i tak kończę płacząc w poduszkę i po raz kolejny pojawiają się pytania "dlaczego tak robią?" "gdzie popełniłam błąd?" "jaki w ogóle to wszystko ma sens?". Z tym ostatnim pytaniem pojawiają się niezbyt przyjemne myśli.
Przez ich takie zachowanie po jakiejś godzinie płaczu robię się osowiała i obojętna, a wtedy uwierzcie mi, nie mam nawet ochoty wyjść z pokoju (chyba, że jest to balkon i przyspieszona droga na parter).
Wiem, że powinnam pomagać w domu, by później móc więcej od nich wymagać, ale odkąd pamiętam za brak pomocy obrywałam, nawet obelgami (jedną z nich pamiętam nawet do dzisiaj, słowo w słowo).
Chociaż, jak zrobię coś większego, to przynajmniej przez chwilę czuję, że są ze mnie zadowoleni.
Jedyną rzeczą, jaką do tej pory żałowałam, były moje narodziny. Pewnie dlatego nie lubię swoich urodzin :P
ale skoro teoretycznie to dar od Boga to staram się to docenić i wykorzystać jak najlepiej
niedziela, 20 marca 2016
Niebo czarne jest w nocyI szare w dzieńw noc nic nie widziszale w dzień nic nie ma barwco wybierasz?
Ostatni mam ciężki czas.
Szczególnie z przyjaciółkami, O ile mogę je jeszcze tak nazywać.
Dlaczego wszystko co do tej pory było okazuje się kłamstwem.
Dlaczego to tak mocno boli? Łzy mi ciurkiem płyną, ciało napina.
Nic do nich nie mam, naprawdę je lubię.
Ale one mnie ignorują, kłamią, odpychają. Czasem nawet słowem.
Dlaczego nie mogę mieć choć jednej najlepszej przyjaciółki? albo przyjaciela?
Tak bardzo się staram, ale i tak zostaję sama.
Po co mam zaczynać jakiekolwiek relacje, skoro się przywiązuję?
i zawsze wszystko tracę
mówi się "do trzech razy sztuka"
mi już dwa razy przepadły
jedna zaczęła mi dokuczać i gnębić
druga obgadywała mnie za plecami "powinna trafić do psychiatryka, coś z nią nie tak" (owszem, słyszałam to na własne uszy)
trzeciej nie mogę stracić
ale chyba już straciłam
może coś ze mną jest nie tak
wiem, że błędem było to,że się urodziłam
wiem, że powinnam wszystko zakończyć
ale Bóg mi nie pozwala, każe mi walczyć o każdy oddech i chwilę
nikomu o tym nie mówię, bo stwierdzą, że przesadzam, że odbieram to zbyt emocjonalnie itd.
ale jak można żyć? upadam, podnoszę się, i staram żyć, ale w końcu kończę w tym samym miejscu.
W szklanym pudle, zalana myślami we łzach.
jeżeli takie moje przeznaczenie, taki los, taka wola
mogę przestać walczyć o innych
i znowu łzy odebrały mi wszelką siłę
znowu cztery ściany
sufit, jak kinowy ekran z całą moją winą
proszę, odejdźcie, odejdź
nie ma mnie dla was
nie jestem tyle warta
niedziela, 6 marca 2016
życie jest ciężkie
rzuca nam kłody
życie jest nudne
jak czarno-biały film
Padam z nóg
usypiam pod progiem
deszcz zmoczył mnie solidnie
nie widzę światła
nie widzę ciemności
nie pozwalasz wypowiadać
moich słów
więzisz mnie w klatce
z delikatnych cienkich żył
wiesz, co myślę
słyszysz mnie
w połowie drogi się potykamy
ja i ty, my
łączymy w plątaninie gier
widzisz mnie
widzę Ciebie ja
jedno serce nas zrodziło
czemu odtrącasz mnie?
czy to źle, się poddać
czy to żle, kaleczyć się
czy to źle, dołować
i zabijać w myślach Cię?
czemu pozwalasz mi
tylko raz na jakiś czas
uzewnętrznić się
tak bardzo mnie nie chcesz?
rzuca nam kłody
życie jest nudne
jak czarno-biały film
Padam z nóg
usypiam pod progiem
deszcz zmoczył mnie solidnie
nie widzę światła
nie widzę ciemności
nie pozwalasz wypowiadać
moich słów
więzisz mnie w klatce
z delikatnych cienkich żył
wiesz, co myślę
słyszysz mnie
w połowie drogi się potykamy
ja i ty, my
łączymy w plątaninie gier
widzisz mnie
widzę Ciebie ja
jedno serce nas zrodziło
czemu odtrącasz mnie?
czy to źle, się poddać
czy to żle, kaleczyć się
czy to źle, dołować
i zabijać w myślach Cię?
czemu pozwalasz mi
tylko raz na jakiś czas
uzewnętrznić się
tak bardzo mnie nie chcesz?
sobota, 5 marca 2016
wiadomość prawie sprzed chwili
chłopaki z naszej klasy zaprosili dziewczyny do domu strachów
nie chcę, ale chcę iść ;_;
momentalnie mnie brzuch rozbolał
wiem, nie powinnam się tak emocjonować, bo tamten epizod to przeszłość,
ale jeżeli jasiek nadal to dobrze pamięta?
nie, nie, nie, nie, nie
;_;
coś czuję, że przeryczę cały wieczór
nie będzie źle, jak przynajmniej nie pójdę z nim w jednej grupie
nie zwrócę na niego uwagi
nawet nie spojrzę
właśnie dlatego nie lubię wracać do miejsc związanych z jednym silnym wspomnieniem
szczególnie jak się wtedy zostało dość brutalnie odrzuconym
bo najpierw zachęconym do działania i napełnienia się nadzieją, a później całkowite zignorowanie tego i udawanie, że nie istnieję
to było naprawdę bolesne
zaczynam powoli całkowicie na serio mieć dosyć chłopaków spoza rodziny
tylko "tak" i "nie" na zmianę
nie chcę cię, zostańmy przyjaciółmi
chcę cię, nie istniejesz
chcę cię najbardziej na świecie, tak naprawdę nie
mam serdecznie dość
dziewczyny się tak nie zachowuję, dlatego wolę właśnie je
tylko odrobina szczerej, opartej na zaufaniu i przyjaźni, odwzajemnionej miłości
czy to naprawdę tak wiele?
to jedyna rzecz o której marzę, choć się do tego nie przyznaję
to jedyna rzecz, która z pewnością się nie spełni
bo wiem, że mam już zepsute serce
że nie umiem naprawdę kochać
ta świadomość boli bardziej niż cokolwiek innego
ale mogę wierzyć, mogę czuć szczęście i przywiązanie, tyle wystarczy by żyć
chłopaki z naszej klasy zaprosili dziewczyny do domu strachów
nie chcę, ale chcę iść ;_;
momentalnie mnie brzuch rozbolał
wiem, nie powinnam się tak emocjonować, bo tamten epizod to przeszłość,
ale jeżeli jasiek nadal to dobrze pamięta?
nie, nie, nie, nie, nie
;_;
coś czuję, że przeryczę cały wieczór
nie będzie źle, jak przynajmniej nie pójdę z nim w jednej grupie
nie zwrócę na niego uwagi
nawet nie spojrzę
właśnie dlatego nie lubię wracać do miejsc związanych z jednym silnym wspomnieniem
szczególnie jak się wtedy zostało dość brutalnie odrzuconym
bo najpierw zachęconym do działania i napełnienia się nadzieją, a później całkowite zignorowanie tego i udawanie, że nie istnieję
to było naprawdę bolesne
zaczynam powoli całkowicie na serio mieć dosyć chłopaków spoza rodziny
tylko "tak" i "nie" na zmianę
nie chcę cię, zostańmy przyjaciółmi
chcę cię, nie istniejesz
chcę cię najbardziej na świecie, tak naprawdę nie
mam serdecznie dość
dziewczyny się tak nie zachowuję, dlatego wolę właśnie je
tylko odrobina szczerej, opartej na zaufaniu i przyjaźni, odwzajemnionej miłości
czy to naprawdę tak wiele?
to jedyna rzecz o której marzę, choć się do tego nie przyznaję
to jedyna rzecz, która z pewnością się nie spełni
bo wiem, że mam już zepsute serce
że nie umiem naprawdę kochać
ta świadomość boli bardziej niż cokolwiek innego
ale mogę wierzyć, mogę czuć szczęście i przywiązanie, tyle wystarczy by żyć
kłamca pozostanie kłamcą
złote słowa sypią sie
poczekajmy do jutra
wszystko spłonie w zimnie
ten lód leciutko mizia
jak na ramionach szal
łzy w kącikach oczu
dławią się niepewnością
ale nie czuję nic
to gorsze niż cokolwiek
powinnam czuć skoro żyję
chyba, że dawno się zabiłam
ze śmiercią nie godząc się
złote słowa sypią sie
poczekajmy do jutra
wszystko spłonie w zimnie
ten lód leciutko mizia
jak na ramionach szal
łzy w kącikach oczu
dławią się niepewnością
ale nie czuję nic
to gorsze niż cokolwiek
powinnam czuć skoro żyję
chyba, że dawno się zabiłam
ze śmiercią nie godząc się
niedziela, 28 lutego 2016
Zaczynam się znowu przekonywać, że nie powinnam zbyt szybko podejmować ważnych decyzji.
Będę mieć przez to kłopoty.
Właściwie już prawie mam.
Może to ze mną jest coś nie tak?
Nie
chyba nie
mieliście kiedyś taką sytuację, że na rynek wchodzi nowy produkt, np.: nowe mentosy, jesteś nimi zainteresowany, ucieszony, ogólnie zaczynasz je lubić bardziej niż ulubioną słodkość. Codziennie podjadasz te mentosy, ale po pewnym czasie tracą swój czar, stają się zwykłe, choć nadal lubiane. A na swoje zasłużone, wysokie miejsce znowu trafiają twoje ulubione słodkości, sprawdzone przez lata.
Czuję się teraz, jakbym była w podobnej sytuacji.
ale nie przeraża mnie to
dawno, dawno temu powiedziałam sobie, że mój pierwszy chłopak nie będzie moim mężem.
Kolejnym postanowieniem, albo właściwie warunkiem jest: mogę chodzić z/wyjść za najlepszego przyjaciela.
Z tym ostatnim brałam pod uwagę, że już nigdy się naprawdę prawdziwie nie zakocham.
Mówiąc "kocham Cię" nie kłamię, ale kochać można rodzinę, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, nie tylko żonę, czy męża.
Dwa pierwsze kocham Cię zostawiłam dla rodziców i pierwszej prawdziwej miłości, dalej te słowa przestały mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Niestety.
Pisząc to nie czuję rozgoryczenia czy smutku, bo to fakt. Wiem, niektórzy mogą mnie uznać za sukę. Bez serca. Być może tak jest.
Jak każda dziewczyna marzę o prawdziwej, wiecznej miłości z mężczyzną ze snów. Ale prawdziwą miłość straciłam, a mężczyzna ze snów nie istnieje, nie dla mnie. Pewnie dlatego nigdy nie miałam większych wymogów, chociaż na współczesne standardy i tak są wysokie :p
po za tym po co mam wymagać nie wiadomo czego, skoro sama taka nie jestem?
a może jestem jeszcze niedojrzała? związkowy kaleka? szukam tylko wrażeń? nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi sama
Będę mieć przez to kłopoty.
Właściwie już prawie mam.
Może to ze mną jest coś nie tak?
Nie
chyba nie
mieliście kiedyś taką sytuację, że na rynek wchodzi nowy produkt, np.: nowe mentosy, jesteś nimi zainteresowany, ucieszony, ogólnie zaczynasz je lubić bardziej niż ulubioną słodkość. Codziennie podjadasz te mentosy, ale po pewnym czasie tracą swój czar, stają się zwykłe, choć nadal lubiane. A na swoje zasłużone, wysokie miejsce znowu trafiają twoje ulubione słodkości, sprawdzone przez lata.
Czuję się teraz, jakbym była w podobnej sytuacji.
ale nie przeraża mnie to
dawno, dawno temu powiedziałam sobie, że mój pierwszy chłopak nie będzie moim mężem.
Kolejnym postanowieniem, albo właściwie warunkiem jest: mogę chodzić z/wyjść za najlepszego przyjaciela.
Z tym ostatnim brałam pod uwagę, że już nigdy się naprawdę prawdziwie nie zakocham.
Mówiąc "kocham Cię" nie kłamię, ale kochać można rodzinę, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, nie tylko żonę, czy męża.
Dwa pierwsze kocham Cię zostawiłam dla rodziców i pierwszej prawdziwej miłości, dalej te słowa przestały mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Niestety.
Pisząc to nie czuję rozgoryczenia czy smutku, bo to fakt. Wiem, niektórzy mogą mnie uznać za sukę. Bez serca. Być może tak jest.
Jak każda dziewczyna marzę o prawdziwej, wiecznej miłości z mężczyzną ze snów. Ale prawdziwą miłość straciłam, a mężczyzna ze snów nie istnieje, nie dla mnie. Pewnie dlatego nigdy nie miałam większych wymogów, chociaż na współczesne standardy i tak są wysokie :p
po za tym po co mam wymagać nie wiadomo czego, skoro sama taka nie jestem?
a może jestem jeszcze niedojrzała? związkowy kaleka? szukam tylko wrażeń? nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi sama
wtorek, 23 lutego 2016
Zimna marionetka
Zimne oczy ma
Bez sznurków
Targa nią wiatr
Nie płacze
Nie śmieje się
Karmelowy loczek
opada na twarz
Zbudź się dziewczynko
Pokaż, jak się masz
Powiedz co cię wzruszyło
Porcelanowa laleczko
Ciemne oczy, blada cera
Bez wyrazu twarz
Usta jak maliny
Laleczko spójrz
Na te kolory wokół
Słyszę tylko twoje serce
W szalonym galopie
Dławiące się krwią
Porcelanowa laleczko
Milczysz zbyt długo
Nikt nie pamięta kim jesteś
Nawet Ty sama
Sama
niedziela, 14 lutego 2016
Kiedy diabeł mówi pięknie
jak anioł wygląda gdy się uśmiecha
może wiedział kiedy mnie zobaczył
że będę tylko jego zdobyczą
że stracę równowagę
i stracę jego i siebie
czerwone światła na ulicy
pędzę przez nie jak szalona
rozum mówi STOP
wiedziałam, że będziesz kłopotem
kiedy powiedziałeś cześć
ale chyba Ci zależało
podobało mi się to
powiedziałam "cześć"
tak jak Ty
nie pokazałeś kłów, pazurów
nie mówiłeś stanowczym tonem
martwiłeś się, powierzchownie
teraz to ja powinnam się wstydzić
wiedziałam, że to nie miejsce
w którym mogłabym zostać
twoje ramiona jak klatka
ciepła i wygodna
ale znikłeś
teraz widzę
cała tą obłudę
kłamstwo
półprawdy
ukryte cele
zależało mi
choć tylko trochę
nie skrzywdziłeś mnie
choć trochę zabolało
nie ufałam Ci od początku
Żegnaj
jak anioł wygląda gdy się uśmiecha
może wiedział kiedy mnie zobaczył
że będę tylko jego zdobyczą
że stracę równowagę
i stracę jego i siebie
czerwone światła na ulicy
pędzę przez nie jak szalona
rozum mówi STOP
wiedziałam, że będziesz kłopotem
kiedy powiedziałeś cześć
ale chyba Ci zależało
podobało mi się to
powiedziałam "cześć"
tak jak Ty
nie pokazałeś kłów, pazurów
nie mówiłeś stanowczym tonem
martwiłeś się, powierzchownie
teraz to ja powinnam się wstydzić
wiedziałam, że to nie miejsce
w którym mogłabym zostać
twoje ramiona jak klatka
ciepła i wygodna
ale znikłeś
teraz widzę
cała tą obłudę
kłamstwo
półprawdy
ukryte cele
zależało mi
choć tylko trochę
nie skrzywdziłeś mnie
choć trochę zabolało
nie ufałam Ci od początku
Żegnaj
niedziela, 7 lutego 2016
Często zastanawiam się, jak to jest możliwe, że normalnie funkcjonuje mimo tego całego bagna uczuć i wspomnień.
Jak można się śmiać, cieszyć, ogólnie żyć, mając na barkach przeszłość.
Odpowiedź jest chyba dość prosta.
Zapomnienie.
Przesunięcie tego tak głęboko, jak tylko się da i udawanie, że to już nie istnieje.
Jak zaszyfrowany plik, w dziale "moje dokumenty", a nie na "pulpicie"
wszystko co nie jest "teraz"a się zdarzyło, staje się przeszłością.
Gorzej jeżeli ktoś przypadkiem znajdzie szyfr.
To może być piosenka, miejsce, nawet słowo lub gest.
Wtedy jak za pociągnięciem niewidzialnej nitki, wspomnienie się otwiera.
Znienacka, nagle, gwałtownie.
Zasłania cały pulpit i co gorsza- zawiesza się. Nie możesz wtedy nic zrobić. Albo się wyłączysz, albo poczekasz, waląc ze złością w klawiaturę.
Myślisz, że zapomniałeś, że to już nie wróci, wtedy znowu słyszysz kod dostępu i "bam"
Trzeba powoli niszczyć to wspomnienie, zabierać kolejne piksele ze wspomnienia, aż w końcu zniknie.
To bardzo długi proces, ale zwykle w końcu się udaje :)
Jak można się śmiać, cieszyć, ogólnie żyć, mając na barkach przeszłość.
Odpowiedź jest chyba dość prosta.
Zapomnienie.
Przesunięcie tego tak głęboko, jak tylko się da i udawanie, że to już nie istnieje.
Jak zaszyfrowany plik, w dziale "moje dokumenty", a nie na "pulpicie"
wszystko co nie jest "teraz"a się zdarzyło, staje się przeszłością.
Gorzej jeżeli ktoś przypadkiem znajdzie szyfr.
To może być piosenka, miejsce, nawet słowo lub gest.
Wtedy jak za pociągnięciem niewidzialnej nitki, wspomnienie się otwiera.
Znienacka, nagle, gwałtownie.
Zasłania cały pulpit i co gorsza- zawiesza się. Nie możesz wtedy nic zrobić. Albo się wyłączysz, albo poczekasz, waląc ze złością w klawiaturę.
Myślisz, że zapomniałeś, że to już nie wróci, wtedy znowu słyszysz kod dostępu i "bam"
Trzeba powoli niszczyć to wspomnienie, zabierać kolejne piksele ze wspomnienia, aż w końcu zniknie.
To bardzo długi proces, ale zwykle w końcu się udaje :)
czwartek, 4 lutego 2016
Po powrocie do domu dobry humor trzymała mnie tylko do 18, od tej pory mam ochotę kogoś rozszarpać >.< jestem rozdrażniona.
Może przez to, że nie da się spokojnie usiąść w domu, a w szkole i tak juz miałam wycisk.
Wgl po wf-ie mam dość.
Wiem, że nie mam zbyt dobrej kondycji, ale przez ferie tylko się pogorszyło.
Bądź co bądź, ale 1,5 godziny ciągłego biegania, marszu, ogólnie ruchu na nogach, śmiertelnie męczy.
Boli mnie stopa, druga taż, ale mniej i czuję większość mięśni od pasa w dół.
Jutro będę miała takie zakwasy, jak po maratonie...
Po za tym tłusty czwartek dzisiaj :P
oczywiście (bo jakżeby inaczej) postanowiłam zrobić amerykańskie oponki, na razie rosną, ale już mam ich dosyć.
Zwykle mój zapał tak szybko nie gaśnie, ale mam nóż na gardle, bo jutro test z chemii z pochodnych węglowodorów.
A to naprawdę duży materiał (z którego nic nie umiem xC)
i jeszcze kartkówka z angielskiego, która pani dzisiaj zapowiedziała ;_;
Nie wiem w co ręce włożyć.
Tak tego dużo, że mam ochotę wszystko w cholerę puścić, żeby się prace zakaziły tą cholerą i zdechły.
1. Kartkówka z chemii- nauka
2. Kartkówka z angielskiego- powtórzyć gramatykę
3. Dokończyć robienie oponek
4. Zrobić zadania z matematyki, hiszpańskiego i angielskiego
5. Poświęcić 1 godzi na coś baaardzo ważnego (później wam zdradzę co)
6 Zrobić ze sobą coś pożytecznego (nie pisać na blogu xd)
7. Nie wyzionąć ducha i dotrwać do końca dnia
takie mam plany do 23, pewnie nawet kolacji nie tknę.
I będę siedzieć nad tym, ni do 23, ale do 1 w nocy
a jutro trzeba wstać
bo nikt mnie nie podwiezie
tylko sama muszę dotrzeć do szkoły
do tego dojdą zakwasy
nie
wizja mojego stanu fizycznego i psychicznego jutro jest zbyt przerażająca ;_;
popłaczę sobie trochę na sobą (bo mi to na pewno pomoże) i wezmę się do pracy
co innego pozostaje?
łatwo przyszło to wszystko
byłeś problem od pierwszego pocałunku
zmorą mojego życia
próbowałam oddać Ci całe swoje serce
przechodziłam ten ból cały czas
zrobiłabym dla Ciebie wszystko
rozkładając złote dywany
na każde twoje skinienie
nagrodą dla mnie jedynie twój uśmiech
nawet gdybym musiała skoczyć
w najmroczniejszą przepaść
cały czas paliłam się w ogniu
drżąc z zimna,
ale nie zrobiłbyś tego samego
ty i ja
ja i ty
nie "my"
nigdy tak nie będzie
przecież wiesz
zbyt długo, bo tak krótko
zbyt daleko, bo tak blisko
ostatni oddech bólu oddaję Tobie
byś poczuł ulgę, którą czułam i ja
dwa światy, nie mogłam być bliżej
mimo miłości rozleglejszej niż sądziłeś
wierzyłabym w każde twoje słowo
to jednak nie czas na to
nie byłeś błędem,
nie byłam nim i ja
nie odejdziesz nigdy z głębi mnie
osiadłeś na dnie serca
jak śnieg w bezwietrzną noc
jak ostatni jesienny liść
jednak nie mogę dłużej tak
nie czekam na twe słowa pełne miłości
wybacz mi
wybaczam sobie
nigdy więcej się nie poddam
nie zatrzymam oddechu
pewnego dnia
otrzymam swój sen
Może przez to, że nie da się spokojnie usiąść w domu, a w szkole i tak juz miałam wycisk.
Wgl po wf-ie mam dość.
Wiem, że nie mam zbyt dobrej kondycji, ale przez ferie tylko się pogorszyło.
Bądź co bądź, ale 1,5 godziny ciągłego biegania, marszu, ogólnie ruchu na nogach, śmiertelnie męczy.
Boli mnie stopa, druga taż, ale mniej i czuję większość mięśni od pasa w dół.
Jutro będę miała takie zakwasy, jak po maratonie...
Po za tym tłusty czwartek dzisiaj :P
oczywiście (bo jakżeby inaczej) postanowiłam zrobić amerykańskie oponki, na razie rosną, ale już mam ich dosyć.
Zwykle mój zapał tak szybko nie gaśnie, ale mam nóż na gardle, bo jutro test z chemii z pochodnych węglowodorów.
A to naprawdę duży materiał (z którego nic nie umiem xC)
i jeszcze kartkówka z angielskiego, która pani dzisiaj zapowiedziała ;_;
Nie wiem w co ręce włożyć.
Tak tego dużo, że mam ochotę wszystko w cholerę puścić, żeby się prace zakaziły tą cholerą i zdechły.
1. Kartkówka z chemii- nauka
2. Kartkówka z angielskiego- powtórzyć gramatykę
3. Dokończyć robienie oponek
4. Zrobić zadania z matematyki, hiszpańskiego i angielskiego
5. Poświęcić 1 godzi na coś baaardzo ważnego (później wam zdradzę co)
6 Zrobić ze sobą coś pożytecznego (nie pisać na blogu xd)
7. Nie wyzionąć ducha i dotrwać do końca dnia
takie mam plany do 23, pewnie nawet kolacji nie tknę.
I będę siedzieć nad tym, ni do 23, ale do 1 w nocy
a jutro trzeba wstać
bo nikt mnie nie podwiezie
tylko sama muszę dotrzeć do szkoły
do tego dojdą zakwasy
nie
wizja mojego stanu fizycznego i psychicznego jutro jest zbyt przerażająca ;_;
popłaczę sobie trochę na sobą (bo mi to na pewno pomoże) i wezmę się do pracy
co innego pozostaje?
łatwo przyszło to wszystko
byłeś problem od pierwszego pocałunku
zmorą mojego życia
próbowałam oddać Ci całe swoje serce
przechodziłam ten ból cały czas
zrobiłabym dla Ciebie wszystko
rozkładając złote dywany
na każde twoje skinienie
nagrodą dla mnie jedynie twój uśmiech
nawet gdybym musiała skoczyć
w najmroczniejszą przepaść
cały czas paliłam się w ogniu
drżąc z zimna,
ale nie zrobiłbyś tego samego
ty i ja
ja i ty
nie "my"
nigdy tak nie będzie
przecież wiesz
zbyt długo, bo tak krótko
zbyt daleko, bo tak blisko
ostatni oddech bólu oddaję Tobie
byś poczuł ulgę, którą czułam i ja
dwa światy, nie mogłam być bliżej
mimo miłości rozleglejszej niż sądziłeś
wierzyłabym w każde twoje słowo
to jednak nie czas na to
nie byłeś błędem,
nie byłam nim i ja
nie odejdziesz nigdy z głębi mnie
osiadłeś na dnie serca
jak śnieg w bezwietrzną noc
jak ostatni jesienny liść
jednak nie mogę dłużej tak
nie czekam na twe słowa pełne miłości
wybacz mi
wybaczam sobie
nigdy więcej się nie poddam
nie zatrzymam oddechu
pewnego dnia
otrzymam swój sen
środa, 3 lutego 2016
Pisze nową historię
Swojego szalonego życia
Zaprzeczam sama sobie
Patrząc prosto w oczy
Dawnym marzeniom
Czy to sen, czy jawa?
Tak Boga pytam się
Nie mogąc uwierzyć, że
Takie szczęście spotkało mnie
Może to kolejna pułapka
Misterna pechu sieć
Znowu jako ofiarę chce serce mieć
Raz jeden jednak spróbuje
Pochwycić jedno ze słońc
Moja ostatnia szansa
Chronić ją mocno chcę
Lecz bez ryzyka
nie ma drogi naprzód
wtorek, 2 lutego 2016
Przeszłość pomaga żyć
Dając fale zimnej wody
Samolubnego bólu powroty
To zbyt wygodne, za każdy razem
Jesteś częścią mnie
marzę by ciebie potrzebować
bądź moją białą kartką
namaluje na niej nasze życie
dlaczego jesteś taki czysty
skoro też miałeś złamane serce?
nie mów, próbuje zburzyć
głębokie mury przede mną
taki spokojny jesteś, łagodny
nowe źródło czystej wody
obmywa falami miłości
zbudzisz dawny pasji czar?
Zmień tą czerwona paradę
Kresek, liter, w słowo „love”
Dlaczego codziennie
Budzisz mnie mocniej
Wymiatasz kurz, malujesz na nowo
Nowy kawałek ściany
Coraz więcej Ciebie
Idę codziennie tą sama drogą
Znikały gwiazdy
Zjawiały się nowe
Mam ochotę uciec
Schować się
Zakończyć to szaleństwo
Za każdym razem jednak
Słyszę „Kocham Cię”
Mówię to w kółko
Trzymam się kurczowo
Przekonując swoje wystraszone serce
„pozwól mi jeszcze raz spróbować”
Jak ślimaczek, delikatnie dotkniesz
Tego czułego punktu
I mogę zniknąć
Schować się w skorupie
Na zawsze
Długie mi to trochę wyszło... Czuję się trochę, jak w rozsypce. Dzisiaj za nic nie mogłam sie skupić na lekcjach. To wszystko wymaga długiego przemyślenia. Może uda mi się coś konkretniejszego postanowić. Jedyne w czym nie jestem zdecydowana, to moje własne uczucia.
Dlatego trudno ze mną wytrzymać xD bo trzeba się baaaardzo starać, by przekonać mnie o swoich intencjach, wtedy ja przekonam się o swoich uczuciach. Chyba tak to działa.
Czas, to jedyne czego mi teraz brakuje.
Pomodlę się dzisiaj do Boga nie o to, żeby mnie zabrał, ale o to, żeby mi dał więcej zdecydowania i siły. Teraz potrzebuję stałego punktu, żeby patrząc na to wszystko co się dzieje, nie wpaść w jakąś dziurę.
sobota, 30 stycznia 2016
moje serce bije,
to dziwne, bo nie żyje
co dnia swą śmierć wypłakuje
inni mówią ciągle: współczuje
nienawidzę współczucia
to bardzo smutne uczucia
smutek smutkiem się nie leczy
tylko bardziej mnie pokaleczy
uśmiech niszczy smutek
taki jest śmiechu skutek
szczery, oczywisty
jak kryształ czysty
dzięki temu żyję
i to czuję
taki wiersz z moich starych zbiorów :P
Chyba zacznę pisać jakieś tematyczne posty.
To trochę ciekawe.
Szukałam ostatnio rozwiązań dla niskich osób, w kwestii ubrań.
Dla obu płci.
Przy niskim wzroście najważniejsze jest zachowanie szczupłej sylwetki.
Dlatego warto się ruszać i dobrze odżywiać, na miarę swoich sił.
Warto tez mieć w miarę jednolite kolorystycznie ubrania.
Np.: Buty koloru spodni optycznie wydłużą nogę.
Prosty trik, ale efektowny
Podkreślmy też górę, ramiona klatkę piersiową/biust.
Osobiście zawsze nosiłam tuniki (w sklepie sprzedawane jako t-shirt xD), tak by kończyły sie nieco poniżej krocza, przez co wydawało się, że mam nogi dłuższe niż w rzeczywistości. Z sukienkami taka sprawa, że musiałam mieć wysoko ściągacz/zwężenie (nie wiem jak dokładnie to określić :P ) co automatycznie podnosiło wizualnie wszystko od pasa w dół - przez co wydłużało nogi, ale to raczej dotyczy kobiet.
Zwykle nosze nie więcej niż dwa-trzy kolory, by nie wprowadzać zbytniego zamieszania.
W temacie mężczyzn (taaa, bo sie znam xP <--sarkazm) to oprócz podkreślenia góry (wspominałam o tym?), w miarę jednolitych kolorów (to też już było ^^), warto zainwestować w dopasowane ubrania.
Nie obcisłe, nie luźne, tylko "na styk".
Problem w tym, że większość sieciówek produkuje ubrania dla wzrostu 175cm+
Przymierzasz i...
w pasie leży, w biodrach też, na klacie też spoko tylko...
dlaczego te nogawki/rękawy są taaaakie długie ;_;
tu powinna się pojawić krawcowa xD warto zapłacić trochę więcej za jakieś porządne ubranie na lata niż chodzić w czymś co Cię jeszcze zmniejsza.
Ja z każdymi spodniami mam podobny problem xD
To taka podstawowa wiedza
Baza dla niskich osób, bo w styl już się nie ingeruje.
Co kto woli :3
Ps.: koniec pisania, bo mam całą masę roboty ze szkołą xD
Ps2.: Jakby kogoś to interesowało to mam niecałe 152cm wzrostu >.<
To trochę ciekawe.
Szukałam ostatnio rozwiązań dla niskich osób, w kwestii ubrań.
Dla obu płci.
Przy niskim wzroście najważniejsze jest zachowanie szczupłej sylwetki.
Dlatego warto się ruszać i dobrze odżywiać, na miarę swoich sił.
Warto tez mieć w miarę jednolite kolorystycznie ubrania.
Np.: Buty koloru spodni optycznie wydłużą nogę.
Prosty trik, ale efektowny
Podkreślmy też górę, ramiona klatkę piersiową/biust.
Osobiście zawsze nosiłam tuniki (w sklepie sprzedawane jako t-shirt xD), tak by kończyły sie nieco poniżej krocza, przez co wydawało się, że mam nogi dłuższe niż w rzeczywistości. Z sukienkami taka sprawa, że musiałam mieć wysoko ściągacz/zwężenie (nie wiem jak dokładnie to określić :P ) co automatycznie podnosiło wizualnie wszystko od pasa w dół - przez co wydłużało nogi, ale to raczej dotyczy kobiet.
Zwykle nosze nie więcej niż dwa-trzy kolory, by nie wprowadzać zbytniego zamieszania.
W temacie mężczyzn (taaa, bo sie znam xP <--sarkazm) to oprócz podkreślenia góry (wspominałam o tym?), w miarę jednolitych kolorów (to też już było ^^), warto zainwestować w dopasowane ubrania.
Nie obcisłe, nie luźne, tylko "na styk".
Problem w tym, że większość sieciówek produkuje ubrania dla wzrostu 175cm+
Przymierzasz i...
w pasie leży, w biodrach też, na klacie też spoko tylko...
dlaczego te nogawki/rękawy są taaaakie długie ;_;
tu powinna się pojawić krawcowa xD warto zapłacić trochę więcej za jakieś porządne ubranie na lata niż chodzić w czymś co Cię jeszcze zmniejsza.
Ja z każdymi spodniami mam podobny problem xD
To taka podstawowa wiedza
Baza dla niskich osób, bo w styl już się nie ingeruje.
Co kto woli :3
Ps.: koniec pisania, bo mam całą masę roboty ze szkołą xD
Ps2.: Jakby kogoś to interesowało to mam niecałe 152cm wzrostu >.<
piątek, 29 stycznia 2016
Człowiek został stworzony
do złości
do strachu
do miłości
dziwnie czuć coś więcej...
Określ czym jest miłość.
Nie ma definicji, bo to jest coś tak wielkiego, nawet samo słowo "miłość" nie określa dobrze tego uczucia. Może mieć tyle postaci. To jak miód. Zawsze ten sam, ale czasem słodszy, czasem mniej i o różnej konsystencji, z różnych źródeł.
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że kocha. Nie każdy wie, że to nie miłość tylko lubienie. Choć lubienie też jest formą miłości.
To uczucie dotyka każdego, w każdym wieku, każdej narodowości.
Widzisz, że skoro jest tak powszechne, głębokie i różnorodne, nieogarnięte umysłem, to jest starsze od ludzkości lub powstała równo z nami.
Miłość nie jest prosta.
Nie można nazwać ją pięknym uczuciem, jest zbyt naturalna, jak matka natura. Od nas zależy co się z niej zrodzi. Bo z niej rodzą się zarówno dobre i złe rzeczy. Dlatego jest niezwykła. Jak ziarno, a jednocześnie jak chwast i kwiat.
Miłość była przyczyną konfliktów, muzą pisarzy, początkiem życia.
Składa się z ogromu elementów, każdy z nich nadaje inny smak życia.
Wiesz czym jest miłość?
Tym czego każdy z nas pragnie.
Powiedz, że nie chcesz zasypiać spokojnie, powiedz, że nie chcesz własnego światła w życiu, stałego punktu, który za Tobą podąża.
Tym jest miłość. Daje wszystko, ale i wszystkiego wymaga. Ciężko temu sprostać. Bo kiedy dajesz wszystko, dajesz to na wiarę i nie zawsze otrzymasz w zamian to samo.
;_; prawda?
Musisz podzielić się tajemnicą, musisz zawalczyć, musisz pożądać.
Myślę, że kłamią Ci którzy mówią "miłość nic nie kosztuje, wystarczy kochać", to nie takie proste.
Gdy obdarza się kogoś miłością, bardzo wiele rzeczy trzeba wziąć na wiarę, trzeba zaufać czasem bezgranicznie, odsłonić nawet najdrobniejszą drobnostkę.
Ciężko tak, prawda?
Bo wtedy może zranić najdrobniejsza rzeczy, nawet tak mała ja ziarenko piasku.
(muszę bardziej uważać, gdy ktoś daruje cały świat)
Czytelniku, nawet jeżeli nie zgadzasz się z tym co piszę, proszę zadaj sobie to pytanie:
Czy jesteś gotowy, by tak mocno pokochać?
nie odpowiadaj teraz
po prostu się zastanów
Dziękuję
PS.:dziękuję za ponad 2 tys. wyświetleń :D
PS.:dziękuję za ponad 2 tys. wyświetleń :D
Chciałabym być taką kobietą,
że gdy rano wstaję
i moja stopa dotyka podłogi,
diabeł w piekle mówi "O kuźwa, wstała..."
Nagłówek trochę odbiega od tego, o czym będę dzisiaj pisać, tylko chciałam dodać taką introspektywną nutkę.
Sir Arthur Conan Doyle w "ostatni ukłon" napisał pewne ciekawe słowa wypowiedziane przez Sherlock'a Holmes'a, o nadchodzącym wietrze i zmianach.
Niewiele wiem o polityce, jestem młoda, nie lubię tych tematów, może nie powinnam się wypowiadać, ale bardzo dużo słyszę. Umiem słuchać, bardzo dobrze.
Narastające napięcie, coraz burzliwsze zmiany, niezadowolenie.
Myślę, że taki wiatr znowu nadchodzi.
Mówcie, że się nie znam, że nie wiem, ale człowiek nigdy nie wytrwa w pokoju zbyt długo...
Niewidzialne naciski, połączenia, cichutkie rozmowy poza kamerą.
Trochę straszne.
Ale coraz więcej słyszę ludzi, którzy zaczynają się burzyć.
Nie jesteśmy łatwym narodem, nigdy nie byliśmy, nie jesteśmy tarczą obronną, ani polem bitwy dla innych.
Może nie jest najlepiej, będzie gorzej, ale już wcześniej tak było. Znajdą się tacy, co w końcu się ujawnią.
Bardziej poetycko:
"Zawrze polska krew bitewna"
ale na razie poczekamy, bo to tylko leciutki podmuch...
czwartek, 28 stycznia 2016
chwilami gdy zatapiam się
normuję oddech
przechodzę przez bramę
moich własnych łez
widzisz, że patrzę w dal
tam gdzie nie możesz sięgnąć
tam jest mój świat
nie dotrzesz tam choćbyś chciał
możesz jedynie przyglądać się
mojemu pustemu ciału
bo duszy już nie mam
to inny wymiar
gdzie jestem tylko ja
tylko ona
tylko my dwie
czasem wpatrywałeś się
przysuwając blisko nasze twarze
czułam twój ciepły oddech
jak ściągał mnie z powrotem
uśmiechałam się smutno
bo nikt nie może jej zobaczyć
ukryłam ją zbyt głęboko
zapewne ze mną stanie się to samo
i będziemy razem
we trzy
normuję oddech
przechodzę przez bramę
moich własnych łez
widzisz, że patrzę w dal
tam gdzie nie możesz sięgnąć
tam jest mój świat
nie dotrzesz tam choćbyś chciał
możesz jedynie przyglądać się
mojemu pustemu ciału
bo duszy już nie mam
to inny wymiar
gdzie jestem tylko ja
tylko ona
tylko my dwie
czasem wpatrywałeś się
przysuwając blisko nasze twarze
czułam twój ciepły oddech
jak ściągał mnie z powrotem
uśmiechałam się smutno
bo nikt nie może jej zobaczyć
ukryłam ją zbyt głęboko
zapewne ze mną stanie się to samo
i będziemy razem
we trzy
środa, 27 stycznia 2016
wszystko jak we śnie
kolory mieszają się
serca bicie jest dziwne
puk puk puk
inaczej jest
nogi mieszają się
kto mnie złapie?
opieram krzywą ścianę
cześć!
wszystkim lunatykom
tak to jest gdy się za dużo weźmie
trochę ciszej
przytulam podłogę
a może to ściana?
rosyjska ruletka
w starej budzie
wszystko to nie tak
wyrwę się
jeszcze tej nocy
do:piosenka
kolory mieszają się
serca bicie jest dziwne
puk puk puk
inaczej jest
nogi mieszają się
kto mnie złapie?
opieram krzywą ścianę
cześć!
wszystkim lunatykom
tak to jest gdy się za dużo weźmie
trochę ciszej
przytulam podłogę
a może to ściana?
rosyjska ruletka
w starej budzie
wszystko to nie tak
wyrwę się
jeszcze tej nocy
do:piosenka
łączy nas wspólna przeszłość
jedna droga przebyta
odrębne bicia serc
podobne dusze
pamiętasz?
dni beztroskiego dzieciństwa
trochę za nimi tęsknię
nadal obok siebie jesteśmy
bliżsi niż rodzeństwo
jednak nie łączy nas wiele
dojrzeliśmy razem nie wiedząc nic
o świecie w które weszliśmy
mamy odrębne serca
odrębne marzenia
nie łączy nas nic
choć zawsze będziemy się pamiętać
w górę i w dół jak za dawnych lat
pchnij jeszcze raz tą huśtawkę beztroski
proszę zostań chwilę nim do nich odejdziemy
bez wstydu z ufnością dziecka
spójrz mi w oczy
pamiętasz?
nie łączy nas nic
ale wszystko wiemy
pokazaliśmy sobie siebie
jeden raz, by się oczyścić
tyle wystarczy
by pamiętać
mamy skrzydła z innymi
ale zawsze podaruję ci kilka piór
gdyby zabrakło
zawsze
w pamięci
bracie
jedna droga przebyta
odrębne bicia serc
podobne dusze
pamiętasz?
dni beztroskiego dzieciństwa
trochę za nimi tęsknię
nadal obok siebie jesteśmy
bliżsi niż rodzeństwo
jednak nie łączy nas wiele
dojrzeliśmy razem nie wiedząc nic
o świecie w które weszliśmy
mamy odrębne serca
odrębne marzenia
nie łączy nas nic
choć zawsze będziemy się pamiętać
w górę i w dół jak za dawnych lat
pchnij jeszcze raz tą huśtawkę beztroski
proszę zostań chwilę nim do nich odejdziemy
bez wstydu z ufnością dziecka
spójrz mi w oczy
pamiętasz?
nie łączy nas nic
ale wszystko wiemy
pokazaliśmy sobie siebie
jeden raz, by się oczyścić
tyle wystarczy
by pamiętać
mamy skrzydła z innymi
ale zawsze podaruję ci kilka piór
gdyby zabrakło
zawsze
w pamięci
bracie
powiedziałam to >.<
na początku strasznie się denerwowałam
teraz jestem nawet spokojna, ale jeszcze trochę czasu minie, aż zdejmę wszystkie części swojej zbroi
bo na razie trochę się bronie
nie jestem przyzwyczajona do takiej bliskości
i wylewności
i wgl
bycia z kimś w związku (jak to brzmi O.O)
widzicie?
nawet jak słyszę "my" "nas" to mi coś kiszki skręca
trochę więcej powściągliwości
co z tego, że to nie średniowiecze
ale umiar nigdy nie szkodzi
bo jak co 5 min będę bombardowana słodkimi słówkami, to się schowam, nie zbiorę się w sobie, by powiedzieć to samo
czas, tego potrzebuje
chyba
dlaczego zawsze dodaje chyba? ;_;
na początku strasznie się denerwowałam
teraz jestem nawet spokojna, ale jeszcze trochę czasu minie, aż zdejmę wszystkie części swojej zbroi
bo na razie trochę się bronie
nie jestem przyzwyczajona do takiej bliskości
i wylewności
i wgl
bycia z kimś w związku (jak to brzmi O.O)
widzicie?
nawet jak słyszę "my" "nas" to mi coś kiszki skręca
trochę więcej powściągliwości
co z tego, że to nie średniowiecze
ale umiar nigdy nie szkodzi
bo jak co 5 min będę bombardowana słodkimi słówkami, to się schowam, nie zbiorę się w sobie, by powiedzieć to samo
czas, tego potrzebuje
chyba
dlaczego zawsze dodaje chyba? ;_;
wtorek, 26 stycznia 2016
Nie wytrzymam
jak będę czekać 3 miesiące to po prostu oszaleje
i jak to powiem to zwieje to toalety z płaczem
bo za długo to trzymałam na wodzy
mam gdzieś, czy zmienie zdanie
nie po to przez prawie pół godziny chodziłam w kółko z głupawym uśmiechem, a od koleżanki słyszałam tylko "weź się uspokój do jasnej anielki"
sucho mi w ustach
aaaaa >.<
czuję się jak wtedy, tylko strasznie się boję
wtedy się nie bałam ;_;
ale bardziej jestem szczęśliwa?
a może poczekam z tym do jutra?
a jak jutro nie będę mieć odwagi?
co innego krążyć wokół tematu, a co innego walnąć prosto z mostu "kocham Cię"
;_; w dodatku nie powiem tego tak w twarz
ale nie mogę czekać, bo się zator zrobi z innymi rzeczami
a co jeżeli to tylko chwilowe uniesienie?
ale tak się nie czułam od baaaardzo dawna
chyba
nie, nie powiem tego, nie ma szans
nie teraz, zwyczajnie nie dam rady
;_; zachowuje się jak zakochana
zakochana
a może jednak dzisiaj powiem?
raz kozie śmierć
taaa, raz... koza już umarła raz
co z tego, że filipa dawno nie widziałam?
wykasowałam wszystkie jego zdj z komórki
xD a wcześniej nie mogłam
to może jednak faktycznie powiem?
o mój, ty, jasna nie moge xC
nie powiem
nie przejdzie mi przez gardło
xD
powiem
co tam, najwyżej się rozłączę
i wyjde na tchórza...
powiem i się nie rozłączę
cały organizm mam napięty
muszę to rozładować
wykonam szalony taniec (zakochanego?) szalonego kapelusznika xD
wrócił ;_; jest dostępny
Boziuuuuuuuuuuuuuuuuuu <3
jak będę czekać 3 miesiące to po prostu oszaleje
i jak to powiem to zwieje to toalety z płaczem
bo za długo to trzymałam na wodzy
mam gdzieś, czy zmienie zdanie
nie po to przez prawie pół godziny chodziłam w kółko z głupawym uśmiechem, a od koleżanki słyszałam tylko "weź się uspokój do jasnej anielki"
sucho mi w ustach
aaaaa >.<
czuję się jak wtedy, tylko strasznie się boję
wtedy się nie bałam ;_;
ale bardziej jestem szczęśliwa?
a może poczekam z tym do jutra?
a jak jutro nie będę mieć odwagi?
co innego krążyć wokół tematu, a co innego walnąć prosto z mostu "kocham Cię"
;_; w dodatku nie powiem tego tak w twarz
ale nie mogę czekać, bo się zator zrobi z innymi rzeczami
a co jeżeli to tylko chwilowe uniesienie?
ale tak się nie czułam od baaaardzo dawna
chyba
nie, nie powiem tego, nie ma szans
nie teraz, zwyczajnie nie dam rady
;_; zachowuje się jak zakochana
zakochana
a może jednak dzisiaj powiem?
raz kozie śmierć
taaa, raz... koza już umarła raz
co z tego, że filipa dawno nie widziałam?
wykasowałam wszystkie jego zdj z komórki
xD a wcześniej nie mogłam
to może jednak faktycznie powiem?
o mój, ty, jasna nie moge xC
nie powiem
nie przejdzie mi przez gardło
xD
powiem
co tam, najwyżej się rozłączę
i wyjde na tchórza...
powiem i się nie rozłączę
cały organizm mam napięty
muszę to rozładować
wykonam szalony taniec (zakochanego?) szalonego kapelusznika xD
wrócił ;_; jest dostępny
Boziuuuuuuuuuuuuuuuuuu <3
Z inspiracją piosenkami w wykonaniu Krzysztofa Zalewskiego
Zbyt szybko łapię nowy trop
Nim myśliwy powie że już
Za szybko do życia mknę
Nie zatrzymam się
Skradam się na palcach
Podchodząc zbyt szybko
Zapach zbyt kuszący
Nie mogę się oprzeć
I dwa
Jak w rytm dawnej melodii
Zapomnianych serc
Klaśnij jeszcze raz
By zbudzić wszystko wokoło
Klaskaj ile sił
Musze to przejść
Iść w rytm, by nie stracić sił
Chcę zostawić po sobie poświatę
Na pomoc pokoleń
Lśnić, by zobaczyli blask
Delikatne drżenie rąk
Kładę opuszki na szkle
Patrzę na świat za szybą
Bezdenna skarbnica na zewnątrz
Kuloodporna szyba mnie dzieli
Ciekawość bierze górę
Szeroko otwieram oczy
Nie jestem głupcem
Nie szukam po omacku
Świadomie badam rysy
I stukam w słaby szyby punkt
masz w dłoni szklana kulkę
co z nią zrobisz?
toczy się toczy
z kolorowym wnętrzem
twarda, ale krucha
złapiesz ją nim spadnie?
wierze w twoje skrzydła
podleć bliżej
wierzę w ciebie z całych sił
nic innego mi nie zostaje
wiara, że złapiesz szklaną kulkę
z zatopionymi kolorami
Ale wiara to nie wszystko
mimo iż daruję Ci świat
swój, mój, twój, nasz
wierzę w ciebie z całych sił
jesteś tego wart
ja to wiem, nie przestane
wierzyć w twoją siłę
w twoich skrzydeł pęd
Złapiesz ją?
Słowa inspirowane tą piosenką
co z nią zrobisz?
toczy się toczy
z kolorowym wnętrzem
twarda, ale krucha
złapiesz ją nim spadnie?
wierze w twoje skrzydła
podleć bliżej
wierzę w ciebie z całych sił
nic innego mi nie zostaje
wiara, że złapiesz szklaną kulkę
z zatopionymi kolorami
Ale wiara to nie wszystko
mimo iż daruję Ci świat
swój, mój, twój, nasz
wierzę w ciebie z całych sił
jesteś tego wart
ja to wiem, nie przestane
wierzyć w twoją siłę
w twoich skrzydeł pęd
Złapiesz ją?
Słowa inspirowane tą piosenką
happines? it's you?
Zwariowałam
i poprzedniego posta częściowo odwołuje
chwilowy dołek
zwariowałam
serio
coś mi chyba na mózg padło
oszalałam
zupełnie
weźcie coś zróbcie
bo normalnie naukę zawale
czekacie na wyjaśnienia?
aaaaa, nie chcę wyjaśniać ;_;
zakochałam się
chyba
CHYBA<-- jakby ktoś nie doczytał
CHYBA<-- jakby ktoś stwierdził, że kłamię
ale wiem, że czuje się lepiej
psychicznie
chyba
bo trochę za krótko to czuje
to może być tymczasowe
ale chwilę już trwa <3
zawsze daje sobie 3 miesiące
to takie ultimatum dla uczuć
żeby nie odwoływać tego co powiem
ale dlatego muszę się bardzo powstrzymywać, żeby nie mówić, bo mam ochotę ciągle mówić, o czym na razie nie powinnam mówić...
moja zrujnowana logika xD
i poprzedniego posta częściowo odwołuje
chwilowy dołek
zwariowałam
serio
coś mi chyba na mózg padło
oszalałam
zupełnie
weźcie coś zróbcie
bo normalnie naukę zawale
czekacie na wyjaśnienia?
aaaaa, nie chcę wyjaśniać ;_;
zakochałam się
chyba
CHYBA<-- jakby ktoś nie doczytał
CHYBA<-- jakby ktoś stwierdził, że kłamię
ale wiem, że czuje się lepiej
psychicznie
chyba
bo trochę za krótko to czuje
to może być tymczasowe
ale chwilę już trwa <3
zawsze daje sobie 3 miesiące
to takie ultimatum dla uczuć
żeby nie odwoływać tego co powiem
ale dlatego muszę się bardzo powstrzymywać, żeby nie mówić, bo mam ochotę ciągle mówić, o czym na razie nie powinnam mówić...
moja zrujnowana logika xD
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Niesamowite, jak kojące mogą być krople deszczu, bębniące o szybę.
Jakby płakały za ciebie.
I usypiasz tak na kilka godzin, by pozbyć się bólu.
Chciałabym napisać coś nowego, ale moja wena się zakorkowała. Jakbym miała wyciągnąć nitkę to wyciągnęłabym cały kłębuszek. Jakbym dostała kijem bejsbolowym w brzuch i leżała z przemieszanymi wnętrznościami.
Nowe uczucie.
Może faktycznie jestem obłąkana albo próbuje zwrócić na siebie uwagę choć wcale o tym nie wiem.
Ból, który sama sobie tworze... żałośnie to brzmi. Niby wszystko zmyślam, wyolbrzymiam?
Powiedzcie komuś coś takiego prosto w twarz. Gwarantuje, że poczuje się jakby ktoś go nazwał "rozpieszczonym bachorem".
Nie płaczę, nie rozpaczam, boli nadal po kilku godzinach snu, więc pośpię jeszcze trochę. Wtedy to wspomnienie się oddali, jak zawsze.
Nigdy więcej się nie poskarżę. Obiecuję. Choćby nie wiem, jak bolało już słówkiem nie pisnę. Czego oko nie widzi, czego ucho nie słyszy, tego sercu nie żal.
W razie czego po prostu zasnę. Na przystanku "koszmar" jest przecież wiele pięknych snów...
Podzielę się z wami pewną piosenką. Nie jest moja, nie mnie dotyczy, ale jest dla mnie niezwykle ważna, choć nie chcę jej zbyt często słyszeć.
Jakby płakały za ciebie.
I usypiasz tak na kilka godzin, by pozbyć się bólu.
Chciałabym napisać coś nowego, ale moja wena się zakorkowała. Jakbym miała wyciągnąć nitkę to wyciągnęłabym cały kłębuszek. Jakbym dostała kijem bejsbolowym w brzuch i leżała z przemieszanymi wnętrznościami.
Nowe uczucie.
Może faktycznie jestem obłąkana albo próbuje zwrócić na siebie uwagę choć wcale o tym nie wiem.
Ból, który sama sobie tworze... żałośnie to brzmi. Niby wszystko zmyślam, wyolbrzymiam?
Powiedzcie komuś coś takiego prosto w twarz. Gwarantuje, że poczuje się jakby ktoś go nazwał "rozpieszczonym bachorem".
Nie płaczę, nie rozpaczam, boli nadal po kilku godzinach snu, więc pośpię jeszcze trochę. Wtedy to wspomnienie się oddali, jak zawsze.
Nigdy więcej się nie poskarżę. Obiecuję. Choćby nie wiem, jak bolało już słówkiem nie pisnę. Czego oko nie widzi, czego ucho nie słyszy, tego sercu nie żal.
W razie czego po prostu zasnę. Na przystanku "koszmar" jest przecież wiele pięknych snów...
Podzielę się z wami pewną piosenką. Nie jest moja, nie mnie dotyczy, ale jest dla mnie niezwykle ważna, choć nie chcę jej zbyt często słyszeć.
piątek, 22 stycznia 2016
zbyt długo
Im dłużej żyję tym bardziej uświadamiam sobie, ja okropny jest świat
W tym tygodniu wiele się nauczyłam, choć nie każdy o tym wie
Słyszę coraz więcej historii
Coraz więcej osób zwierza mi się ze swoich problemów
Opowiadają nie tylko o sobie
Uświadamiam sobie, że wtedy nie byłam sama
Że każdy przeszedł coś podobnego
Że tyle osób myślało, że jest samych
A wcale tak nie jest
Nigdy nie są osamotnieni w swoich uczuciach
Szkoda, że wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy
Nie twierdzę, że nagle wszystko wiem, że nagle potrafię pomóc każdemu, bo tak nie jest
Ale gdziekolwiek byłeś, gdziekolwiek jesteś teraz, musisz być świadomy, że ktoś kiedyś przeszedł tą sama drogę i osiągnął sukces.
Wypłynęła kiedyś na ocean spokoju
pierwsza podróż na chybotliwej tratwie
Jednak nie spodziewała się sztormu
Co gwałtowny zalewał płuca i serce
Myślała, że pochłonie ją ciemna głębia
Zapomniana spocznie sama na morskim dnie
Wtedy uratował ją rybak, jakże młody
Wymazał złe wspomnienia, ze złej wody
Jednak nadszedł dzień przeznaczenia
Zobaczyła żółwiki wyklute, jak znalezienie odkupienia
Szły w stronę oceanu, błękitnego, spokojnego
Na chwilę poczuła strach wszechobecny
paraliż tamtego sztormu, bardzo mocny
Jednak ujęły ja słodkie gady, zamoczone już w połowie
Weszła podążając ich śladem w słoną wodę
Nad sobą miała w końcu jasną, czystą pogodę
Ten sam ocean, ten słony zapach w nozdrzach
Jednak wszystko było spokojne, ciepłe
Ocean burz spokojnym się w końcu stał
Ma wątpliwości czy to, to samo
Ten sam ocean, skoro inne odczucie
Że coś przez co uciekała, mieszkała
tak daleko, w głębi suchego lądu
mogłoby być tak przyjemne
Ciche
Spokojne
Miłe
Bezpieczne
Czy to jezioro jest, czy ocean?
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?
http://literat.ug.edu.pl/xxx/amwiersz/0025.htm
Tutaj macie mój wiersz na dziś, ostatni wers mojego jest właśnie stąd.
Cały czas myślę i zastanawiam się, każdą wolną chwilę poświęcam jednej sprawie. I czuję niedosyt.
Nie powinnam, tak robić, nie na tym skupiać uwagę. W końcu mam szkołę i coraz mniej czasu.
Ale nie mogę. jestem nastolatką, inaczej reaguję. Jestem niespokojna, niepewna, nienasycona, wszystko na nie. Jeszcze doszło mi kolejne choróbsko. Zawsze robi mi się słaba odporność, gdy muszę zmierzyć się z czymś stresującym, dlatego na różne wyjazdy często choruję. A teraz cały czas chodzę, jak po igłach. Trochę się martwię, bo jak nadal moja głowa będzie tak pełna, znowu trafię z zapaleniem płuc do szpitala, albo czymś podobnym. Nawet jeżeli głowę mam silną, to mój organizm jest bardzo kruchy, od dziecka. "Takie życie"- powiem znowu, ukrywając brak szczęścia.
I wgl jakaś deprecha/chandra mnie dopadła xp
W tym tygodniu wiele się nauczyłam, choć nie każdy o tym wie
Słyszę coraz więcej historii
Coraz więcej osób zwierza mi się ze swoich problemów
Opowiadają nie tylko o sobie
Uświadamiam sobie, że wtedy nie byłam sama
Że każdy przeszedł coś podobnego
Że tyle osób myślało, że jest samych
A wcale tak nie jest
Nigdy nie są osamotnieni w swoich uczuciach
Szkoda, że wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy
Nie twierdzę, że nagle wszystko wiem, że nagle potrafię pomóc każdemu, bo tak nie jest
Ale gdziekolwiek byłeś, gdziekolwiek jesteś teraz, musisz być świadomy, że ktoś kiedyś przeszedł tą sama drogę i osiągnął sukces.
Wypłynęła kiedyś na ocean spokoju
pierwsza podróż na chybotliwej tratwie
Jednak nie spodziewała się sztormu
Co gwałtowny zalewał płuca i serce
Myślała, że pochłonie ją ciemna głębia
Zapomniana spocznie sama na morskim dnie
Wtedy uratował ją rybak, jakże młody
Wymazał złe wspomnienia, ze złej wody
Jednak nadszedł dzień przeznaczenia
Zobaczyła żółwiki wyklute, jak znalezienie odkupienia
Szły w stronę oceanu, błękitnego, spokojnego
Na chwilę poczuła strach wszechobecny
paraliż tamtego sztormu, bardzo mocny
Jednak ujęły ja słodkie gady, zamoczone już w połowie
Weszła podążając ich śladem w słoną wodę
Nad sobą miała w końcu jasną, czystą pogodę
Ten sam ocean, ten słony zapach w nozdrzach
Jednak wszystko było spokojne, ciepłe
Ocean burz spokojnym się w końcu stał
Ma wątpliwości czy to, to samo
Ten sam ocean, skoro inne odczucie
Że coś przez co uciekała, mieszkała
tak daleko, w głębi suchego lądu
mogłoby być tak przyjemne
Ciche
Spokojne
Miłe
Bezpieczne
Czy to jezioro jest, czy ocean?
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?
http://literat.ug.edu.pl/xxx/amwiersz/0025.htm
Tutaj macie mój wiersz na dziś, ostatni wers mojego jest właśnie stąd.
Cały czas myślę i zastanawiam się, każdą wolną chwilę poświęcam jednej sprawie. I czuję niedosyt.
Nie powinnam, tak robić, nie na tym skupiać uwagę. W końcu mam szkołę i coraz mniej czasu.
Ale nie mogę. jestem nastolatką, inaczej reaguję. Jestem niespokojna, niepewna, nienasycona, wszystko na nie. Jeszcze doszło mi kolejne choróbsko. Zawsze robi mi się słaba odporność, gdy muszę zmierzyć się z czymś stresującym, dlatego na różne wyjazdy często choruję. A teraz cały czas chodzę, jak po igłach. Trochę się martwię, bo jak nadal moja głowa będzie tak pełna, znowu trafię z zapaleniem płuc do szpitala, albo czymś podobnym. Nawet jeżeli głowę mam silną, to mój organizm jest bardzo kruchy, od dziecka. "Takie życie"- powiem znowu, ukrywając brak szczęścia.
I wgl jakaś deprecha/chandra mnie dopadła xp
niedziela, 17 stycznia 2016
sobota, 16 stycznia 2016
piątek, 15 stycznia 2016
Kiedy nie możesz czegoś zmienić
dostosuj się
lub przekształć na swoją korzyść
Tak zasada na dzisiaj. Nie będę się rozpisywać.Podam przykład- nie możesz ruszać nadgarstkiem, bo strasznie boli.
Masz problem z rozpięciem płaszcza, nastawieniem czajnika, przebraniem się, umyciem itd.
Co robisz?
Możesz zmienić to na korzyść, odpocząć od rozładowywania zmywarki i innych prac.
Ale jak poradzić sobie z innymi rzeczami?
Spróbowałam na sobie.
To nie jest takie trudne
Posługujesz się czasami nogą, a koszulkę najpierw podciągasz, a później sięgasz jej końca z tyłu i ściągasz. Podczas nastawianie włączasz kran łokciem. Robisz to samo co zwykle, nawet jeżeli zajmuje Ci to więcej czasu czy pracy. Nie poddajesz się, tylko zmieniasz podejście.
W życiu powinno tak być. Złość zamień w energię napędową do jakiegoś porzuconego zadania. Smutek przemień w łagodność wobec innych. Radość w czułość okazywaną innym.
Jesteś niezwykły dopiero wtedy, gdy jesteś sobą. Twoje czyny najlepiej mówią kim jesteś. Nie przejmuj się innymi, a gdy zrobiłeś coś zbyt żenującego poudawaj, że celowo xD nie każdy przewróci się, upadnie, by popatrzeć w niebo. To właśnie jest być Kimś. Wybieraj własną ścieżkę, ale nie zaniedbuj zdania innych. Bierz go pod uwagę, bo możesz skorzystać.
Takie jest życie.
Zmieniaj
Działaj
Słuchaj
Czyń
Na korzyść sobie i innym.
A kiedy wstaniesz i nadal boli, po prostu zmieniaj po kawałku swoje życie, dopasowując je i siebie do nowych sytuacji.
Kiedy widzisz w sobie coś niepasującego, krzywego, brzydkiego, popracuj nad tym ile możesz, a resztę zamaskuj zaletami.
Nie chodzi o to, by być kimś innym, ale by być najlepszą wersją siebie, prawda?
czwartek, 14 stycznia 2016
Dzisiejszy pierwszy pryszcz na czole jest zapowiedzią okresu ;_;
Walić hormony i ich skutki.
Koszmar.
Jutro w szkole mamy noc filmową od 18.00 do 00.00 :p
nuuudy
Dzisiaj na historii nauczyciel narzekał, że jesteśmy za cicho xD
trololololololo xD
Ja akurat pisałam nową odsłonę starego opowiadania.
Stare opowiadanie mówiło o dziewczynie, która popełniła samobójstwo. Trafiła do krainy, gdzie były rozległe puste pola i mroczny zamek.
Tam przywitał ją gospodarz, przedstawił innym.
Była to kraina gdzie samobójcy mają 5 dni na podjęcie jednej z 2 opcji, podczas, gdy ich ciało leży w śpiączce:
1.Wrócić na Ziemię i spróbować żyć do końca.
2. Przeżyć na zamku 3xcałe swoje życie jakie miałoby sie na ziemi, a później dusza rozpłynęłaby się w nicości, jakby nie istniała.
Dziewczyna poznała na tym zamczysku Marka, który wspierał ją, rozumiał, pomagał.
Tak samo, jak ona był samobójcą, choć nie wyglądał na takiego.
Mówił jej, że powinna żyć i że trafił tu w tym samym czasie co ona, więc razem odejdą i się odnajdą w realnym życiu. Tylko, żeby wybrała 1 opcje.
Dziewczyna się zgodziła i szczęśliwa ostatniego dnia weszła do portalu, które miało ją przesłać z powrotem.
Ale marek nie szedł za nią, kiedy się zorientowała, że on już kiedyś wybrał 2 opcje popłakała się. Wtedy podszedł do niej i ją przytulił.
-Nie zmarnuj szansy jak ja, nie zapomnij- w tym momencie on zaczął znikać.
-Obiecuję- szepnęła.
Zdążył jej tylko wcisnąć do ręki jakiś twardy przedmiot za nim odeszli.
Obudziła się w szpitalnym łóżku. Obok spała jej matka, trzymając ją za rękę. Dziewczyna myślała, że to tylko sen, ale spojrzała w dłoń i sobaczyła kamyk w kształcie serca.
Tak mniej więcej wyglądała ta historia.
Dzisiaj zaczęłam pisać podobną tylko:
1. Główny bohater to chłopak
2. Był poniekąd obserwatorem tego związku w poprzedniej historii (została trochę zmieniona)
3. opcją nr 2 było piekło
4. Miało się 7 dni na podjęcie decyzji
5. Dochodzi nowy bohater-opiekun
6. Sceneria bardziej przypomina raj
7. Po powrocie do życia, pamięć o tej krainie i osobach znika (choć uczucie, że nie chcę już tak bardzo umierać nie znika)
środa, 13 stycznia 2016
serce bije jak szalone
nade mną niebo rozognione
znalazłam piekieł bramy
w dnie głębokiej jamy
czy to sen, czy jawa
dla mnie niejasna sprawa
wiem, że czuję
i nie wariuję
uwierzysz, że wierzę
że nic nie zapeszę?
wierzysz, że czuję
że mocno próbuję?
nerwy mnie zjadają
ale ludzie nie omijają
cieszę się ze stanu rzeczy
czas te rany leczy
może posklejam co rozbite?
choć wspomnienia rozmyte
nade mną niebo rozognione
znalazłam piekieł bramy
w dnie głębokiej jamy
czy to sen, czy jawa
dla mnie niejasna sprawa
wiem, że czuję
i nie wariuję
uwierzysz, że wierzę
że nic nie zapeszę?
wierzysz, że czuję
że mocno próbuję?
nerwy mnie zjadają
ale ludzie nie omijają
cieszę się ze stanu rzeczy
czas te rany leczy
może posklejam co rozbite?
choć wspomnienia rozmyte
Na pamięć znam ten lęk
co serce rwie na strzępy
kiedyś i jak byłam w tym
miejscu, w którym teraz jesteś
więc wstań, jesteś silna
nie pomogą łzy
łatwiej jest usiąść i się użalać
walcz o siebie, bo ucieka czas
a życie nam dane
przeżyć możesz tylko raz
miejscu, w którym teraz jesteś
więc wstań, jesteś silna
nie pomogą łzy
łatwiej jest usiąść i się użalać
walcz o siebie, bo ucieka czas
a życie nam dane
przeżyć możesz tylko raz
~~Kasia Cerekwicka
Miło, że w ciągu dwóch tygodni z samej Polski miałam ponad 100 wyświetleń <3
W skojarzenia gram
połowę życia
Inaczej patrzę na świat
W oczach widzę duszę
Czasem złotą, czasem w brąz skojarzenia gram
W ruchach zwierzęcy przymiot tkwi
Gram i czasem nie rozumiem
innych myśli, opinii
Co mi się jawią inaczej
W oczywistej pełnej krasie
Dotyk to obraz
Muzyka to dotyk
Obraz to uczucie
Słowa to obraz
Nigdy inaczej
Przydałby mi się porządny masaż, karku, łopatek najlepiej ;_;
Takie nieprzyjemne te zakwasy
Chociaż bardziej niepokoi mnie fakt, że od dwóch tygodni dość sporo straciłam na wadze, bo aż ponad półtorej kilograma
I nadal coraz mniej ważę
Może przez stres, kto wie
A może za mało jem?
będę panikować jak spadnie jeszcze 2kg, w końcu wtedy będę miała właśnie 2kg niedowagi wg wskaźnika BMI
Swoją drogą mój kolega z klasy (tańczyłam dziś z nim) poprawił swoje umiejętności. Nadal sztywny, jak kij, ale kroków nie myli ^^
Miło, że w ciągu dwóch tygodni z samej Polski miałam ponad 100 wyświetleń <3
W skojarzenia gram
połowę życia
Inaczej patrzę na świat
W oczach widzę duszę
Czasem złotą, czasem w brąz skojarzenia gram
W ruchach zwierzęcy przymiot tkwi
Gram i czasem nie rozumiem
innych myśli, opinii
Co mi się jawią inaczej
W oczywistej pełnej krasie
Dotyk to obraz
Muzyka to dotyk
Obraz to uczucie
Słowa to obraz
Nigdy inaczej
Przydałby mi się porządny masaż, karku, łopatek najlepiej ;_;
Takie nieprzyjemne te zakwasy
Chociaż bardziej niepokoi mnie fakt, że od dwóch tygodni dość sporo straciłam na wadze, bo aż ponad półtorej kilograma
I nadal coraz mniej ważę
Może przez stres, kto wie
A może za mało jem?
będę panikować jak spadnie jeszcze 2kg, w końcu wtedy będę miała właśnie 2kg niedowagi wg wskaźnika BMI
Swoją drogą mój kolega z klasy (tańczyłam dziś z nim) poprawił swoje umiejętności. Nadal sztywny, jak kij, ale kroków nie myli ^^
wtorek, 12 stycznia 2016
Cud się zdarzył
i przeskoczył
siedem mil przepaści
powróciłam do początków
i pokazałam jaką drogę przejdę
ale pokazałam też co mogę stracić
ile osób mi bliskich
ile jeszcze mogę poznać
ile zdobyć, inspirować
wróciłam tam niesiona pętlą czasu
co kiedyś mnie dusiła
ktoś rozwiązał węzeł gordyjski
sobą przecinając
nie byłam na wietrze
ciepła woda
jak matczyna kołyska
zaniosła mnie
do tej małej kuleczki
zwiniętej w bólu
Hej, spójrz to ja
ja to ty, ty to ja
nie smuć się
popatrz co mam
Druga połówka po raz pierwszy spojrzała
choć skulona, częściowo odzyskana
hej, możemy być razem?
ale nadal milczy
choć nie płacze
i przeskoczył
siedem mil przepaści
powróciłam do początków
i pokazałam jaką drogę przejdę
ale pokazałam też co mogę stracić
ile osób mi bliskich
ile jeszcze mogę poznać
ile zdobyć, inspirować
wróciłam tam niesiona pętlą czasu
co kiedyś mnie dusiła
ktoś rozwiązał węzeł gordyjski
sobą przecinając
nie byłam na wietrze
ciepła woda
jak matczyna kołyska
zaniosła mnie
do tej małej kuleczki
zwiniętej w bólu
Hej, spójrz to ja
ja to ty, ty to ja
nie smuć się
popatrz co mam
Druga połówka po raz pierwszy spojrzała
choć skulona, częściowo odzyskana
hej, możemy być razem?
ale nadal milczy
choć nie płacze
poniedziałek, 11 stycznia 2016
"Nie kocham,
nie czuję
z żelaza jestem i będę"
Przypomniały mi się czasy przeprowadzki, nowe miejsce,
początek gimnazjum.
Rodzice, odrzucenie, stara miłość.
Nowe miejsce, niepewność.
Siedziałam zwykle skulona przy łóżku i się kiwałam.
Albo spałam, ale jak zasypiałam to po godzinie czy trzech
znowu się budziłam, przez koszmary.
I znowu się kiwałam.
Robiłam zadania, w szkole nuciłam fragment piosenki braci
"udawaj wciąż, lubić się daj...", uśmiechałam się.
Wracałam do domu, rodzice robili awantury.
Płakałam, kiwając się, powtarzając "Nie kocham, nie
czuję, z żelaza jestem i będę".
Żałosne. Słowa powtarzane w kółko robiły się prawdą. Powoli
wypierałam wspomnienia.
"jak umrę, nikt nie zauważy"
bo to prawda.
Ale ktoś zauważył.
Uderzył w twarz, jak pijanemu kubeł z wodą.
Codziennie łamał każdą barierę
strach przed dotykiem
dawał mi cele na kolejny dzień
obiecywałam
w końcu miałam kogoś, komu zależało, żebym żyła
spełniałam zadania
jakbym uczyła się chodzić o lasce
coraz pewniej i pewniej żyłam
był pierwszym, od którego dostałam całusa
pomyślałam: "świat nie może być taki zły skoro istnieją
takie osoby"
ciężko było i nadal jest
czasami tylko tamta obietnica trzyma mnie w pionie
bez względu na wszystko
nie pozwolę, by ktoś zachwiał moje filary
zaatakuję, zawalczę, każdego kto mi zagrozi.
Tak to teraz czytam i zastanawiam się czy nie mam podwójnej
osobowości.
Ale serio.
A może to przez temperaturę?
W każdym razie znikam najbliższej niedzieli. Jak w ciągu
tygodnia się nie pojawię z powrotem, to postawcie na mnie krzyżyk.
I znicz przy okazji.
Mam takie dziwne wrażenie, że żyję
trochę to dziwnie brzmi
wiem
na początku myślałam, że wszystko wraca
ale czyżby tylko przyszło się pożegnać
mówiąc "odchodzę na dobre"?
Nadal czuję napięcie
i trzęsę się
ale to nie to samo?
płaczę jak wtedy
ale nie tak gorzko?
boli
ale nie nie obezwładnia?
muszę przeżyć kilka chwil więcej
tydzień może dwa
jakbym czuła inny wiatr
tylko ciii
bo zapeszę
tylko ciii
bo zniknę
pozwolę sobie znowu wstać
po tamtym upadku
trochę to dziwnie brzmi
wiem
na początku myślałam, że wszystko wraca
ale czyżby tylko przyszło się pożegnać
mówiąc "odchodzę na dobre"?
Nadal czuję napięcie
i trzęsę się
ale to nie to samo?
płaczę jak wtedy
ale nie tak gorzko?
boli
ale nie nie obezwładnia?
muszę przeżyć kilka chwil więcej
tydzień może dwa
jakbym czuła inny wiatr
tylko ciii
bo zapeszę
tylko ciii
bo zniknę
pozwolę sobie znowu wstać
po tamtym upadku
niedziela, 10 stycznia 2016
Czuję, jakby był za oknem
pożeracz wzrokiem
troche się boję
ale to tylko mara za oknem
uchylam okno
wchodzi
przesadziłam?
Czuję oddech na skórze
niby ciepły, miły
ale przytłacza
odsuwam się
ale nadal jest blisko
Czuję podobieństwo
czuję więź
ulotna myśl zagrożenia
zatracam się
Nie, chwila
muszę to zakończyć
mara choć słodka
kusi, jak wampir
Zejdź na ziemię!
Wołają ważne sprawy,
ale jeszcze chwilę
przy cieniu postoję
to nic złego
polubić nieistniejące
piszę trochę w innych klimatach ^^
szkoła woła, na jutro dwie pisemne prace z polskiego, test z tego samego przedmiotu i kartkówka z matmy i biol
mam tylko 3h na zrobienie tego
;_; lenistwo dopada
dobra, liczę na swój geniusz i szczęście, ewentualnie douczę się przed lekcją
idę ryczeć do konta nad bezsilnością i brakiem zapału, nikt mi nie zabroni :p
pożeracz wzrokiem
troche się boję
ale to tylko mara za oknem
uchylam okno
wchodzi
przesadziłam?
Czuję oddech na skórze
niby ciepły, miły
ale przytłacza
odsuwam się
ale nadal jest blisko
Czuję podobieństwo
czuję więź
ulotna myśl zagrożenia
zatracam się
Nie, chwila
muszę to zakończyć
mara choć słodka
kusi, jak wampir
Zejdź na ziemię!
Wołają ważne sprawy,
ale jeszcze chwilę
przy cieniu postoję
to nic złego
polubić nieistniejące
piszę trochę w innych klimatach ^^
szkoła woła, na jutro dwie pisemne prace z polskiego, test z tego samego przedmiotu i kartkówka z matmy i biol
mam tylko 3h na zrobienie tego
;_; lenistwo dopada
dobra, liczę na swój geniusz i szczęście, ewentualnie douczę się przed lekcją
idę ryczeć do konta nad bezsilnością i brakiem zapału, nikt mi nie zabroni :p
sobota, 9 stycznia 2016
Dołek wpadł
Wymalowałabym na ścianie to, że jestem winną.
Nic nie usprawiedliwia mojej słabości
gdy jedno czyjeś słowo mnoży się w mojej głowie
i otwiera wszystko co pozamykałam
wszystko jak lawina spada na mnie
trzęsę się na skraju z zimna, bólu
Czemu nie umiem być silniejsza?
Moją winą jest to cierpienie
jak moją winą jest to, że żyję
największy grzech
gdzie nie pójdę
zawsze strach, przed tym co było
że upadnę i znowu zobaczę ciemność
że światło zgaśnie
znowu będę za szybą
z maską hamleta do grania normalności
omdlewam, spadam,
uciekam w sen
w zapomnienie odsyłam
to co powraca
z drobnym słowem z drobną nutą
jak wiatr zimny i samotny
przecinający łany zbóż
nienawidzę tego co w środku noszę
stertę zakurzonych pudeł pełnych smoły
co kiedyś zalała
ponad połowę duszy, serca
straciłam cząstkę tego,
na to miejsce włożyłam strach
poddałam się
przestałam walczyć o odzyskanie
dawnej miłości
by móc kogokolwiek nią obdarzyć
Boże, jeszcze na koniec przypomnę
cowieczorną modlitwę
"Nie chcę się obudzić"
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Wszystko co nas zmienia
buduje nowe piętro
w budynku naszej osobowości
jednak dolne piętra zostają
nie zmieniają się
jesteśmy zarówno tacy
jak teraz
jak i
te 10 lat temu
choć tacy sami
to zupełnie inni...
Święta i po świętach, a ja je całe przechorowałam. Dosłownie. Od 23 grudnia mam temperaturę nie mniejszą niż 37,3 stopnie.
Także jak byście chcieli zobaczyć, jak wygląda duch minionych świąt to śmiało- wpadnijcie do mnie. Podkrążone oczy, zarośnięte grzywką, duży sweter na zbyt puchate ubrania, postawa zombie po bliskim spotkaniu z kołami ciężarówki...
Także jak byście chcieli zobaczyć, jak wygląda duch minionych świąt to śmiało- wpadnijcie do mnie. Podkrążone oczy, zarośnięte grzywką, duży sweter na zbyt puchate ubrania, postawa zombie po bliskim spotkaniu z kołami ciężarówki...
Taki domowy jęczący truposzek ^^
Ale za to dostałam fajne prezenty, np.: maszynkę do robienia lodów (o ironio, jestem chora)
do 6 stycznia mam zrobić projekt z wos-u ;_;
a 7 jest klasyfikacja śródroczna
i przy okazji wracam do szkoły
do tych strasznych LUDZI O.o ;_;
Idę ryczeć w poduszke
nienawidzę ostatniej klasy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
