m

niedziela, 28 lutego 2016

Zaczynam się znowu przekonywać, że nie powinnam zbyt szybko podejmować ważnych decyzji.
Będę mieć przez to kłopoty.
Właściwie już prawie mam.
Może to ze mną jest coś nie tak?
Nie
chyba nie
mieliście kiedyś taką sytuację, że na rynek wchodzi nowy produkt, np.: nowe mentosy, jesteś nimi zainteresowany, ucieszony, ogólnie zaczynasz je lubić bardziej niż ulubioną słodkość. Codziennie podjadasz te mentosy, ale po pewnym czasie tracą swój czar, stają się zwykłe, choć nadal lubiane. A na swoje zasłużone, wysokie miejsce znowu trafiają twoje ulubione słodkości, sprawdzone przez lata.
Czuję się teraz, jakbym była w podobnej sytuacji.
ale nie przeraża mnie to
dawno, dawno temu powiedziałam sobie, że mój pierwszy chłopak nie będzie moim mężem.
Kolejnym postanowieniem, albo właściwie warunkiem jest: mogę chodzić z/wyjść za najlepszego przyjaciela.
Z tym ostatnim brałam pod uwagę, że już nigdy się naprawdę prawdziwie nie zakocham.
Mówiąc "kocham Cię" nie kłamię, ale kochać można rodzinę, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, nie tylko żonę, czy męża.
Dwa pierwsze kocham Cię zostawiłam dla rodziców i pierwszej prawdziwej miłości, dalej te słowa przestały mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Niestety.
Pisząc to nie czuję rozgoryczenia czy smutku, bo to fakt. Wiem, niektórzy mogą mnie uznać za sukę. Bez serca. Być może tak jest.
Jak każda dziewczyna marzę o prawdziwej, wiecznej miłości z mężczyzną ze snów. Ale prawdziwą miłość straciłam, a mężczyzna ze snów nie istnieje, nie dla mnie. Pewnie dlatego nigdy nie miałam większych wymogów, chociaż na współczesne standardy i tak są wysokie :p
po za tym po co mam wymagać nie wiadomo czego, skoro sama taka nie jestem?
a może jestem jeszcze niedojrzała? związkowy kaleka? szukam tylko wrażeń? nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi sama

wtorek, 23 lutego 2016

Zimna marionetka
Zimne oczy ma
Bez sznurków
Targa nią wiatr
Nie płacze
Nie śmieje się
Karmelowy loczek
 opada na twarz
Zbudź się dziewczynko
Pokaż, jak się masz
Powiedz co cię wzruszyło
Porcelanowa laleczko
Ciemne oczy, blada cera
Bez wyrazu twarz
Usta jak maliny
Laleczko spójrz
Na te kolory wokół
Słyszę tylko twoje serce
W szalonym galopie
Dławiące się krwią
Porcelanowa laleczko
Milczysz zbyt długo
Nikt nie pamięta kim jesteś
Nawet Ty sama

Sama

niedziela, 14 lutego 2016

Kiedy diabeł mówi pięknie
jak anioł wygląda gdy się uśmiecha
może wiedział kiedy mnie zobaczył
że będę tylko jego zdobyczą
że stracę równowagę
i stracę jego i siebie

czerwone światła na ulicy
pędzę przez nie jak szalona
rozum mówi STOP
wiedziałam, że będziesz kłopotem
kiedy powiedziałeś cześć
ale chyba Ci zależało

podobało mi się to
powiedziałam "cześć"
tak jak Ty
nie pokazałeś kłów, pazurów
nie mówiłeś stanowczym tonem
martwiłeś się, powierzchownie

teraz to ja powinnam się wstydzić
wiedziałam, że to nie miejsce
w którym mogłabym zostać
twoje ramiona jak klatka
ciepła i wygodna

ale znikłeś
teraz widzę
cała tą obłudę
kłamstwo
półprawdy
ukryte cele

zależało mi
choć tylko trochę
nie skrzywdziłeś mnie
choć trochę zabolało

nie ufałam Ci od początku
Żegnaj

niedziela, 7 lutego 2016

Wieczorna edukacja na temat spraw damsko-męskich, łóżkowych xD
oczywiście nie praktyczna, tylko teoretyczna
xD można się dużo dowiedzieć
chociaż dla mnie to i tak raczej odświeżenie pamięci
linków nie będę dawać, bo mnie ktoś jeszcze zgłosi
dobranoc ^^
Często zastanawiam się, jak to jest możliwe, że normalnie funkcjonuje mimo tego całego bagna uczuć i wspomnień.
Jak można się śmiać, cieszyć, ogólnie żyć, mając na barkach przeszłość.
Odpowiedź jest chyba dość prosta.
Zapomnienie.
Przesunięcie tego tak głęboko, jak tylko się da i udawanie, że to już nie istnieje.
Jak zaszyfrowany plik, w dziale "moje dokumenty", a nie na "pulpicie"
wszystko co nie jest "teraz"a się zdarzyło, staje się przeszłością.
Gorzej jeżeli ktoś przypadkiem znajdzie szyfr.
To może być piosenka, miejsce, nawet słowo lub gest.
Wtedy jak za pociągnięciem niewidzialnej nitki, wspomnienie się otwiera.
Znienacka, nagle, gwałtownie.
Zasłania cały pulpit i co gorsza- zawiesza się. Nie możesz wtedy nic zrobić. Albo się wyłączysz, albo poczekasz, waląc ze złością w klawiaturę.
Myślisz, że zapomniałeś, że to już nie wróci, wtedy znowu słyszysz kod dostępu i "bam"
Trzeba powoli niszczyć to wspomnienie, zabierać kolejne piksele ze wspomnienia, aż w końcu zniknie.
To bardzo długi proces, ale zwykle w końcu się udaje :)

czwartek, 4 lutego 2016

Po powrocie do domu dobry humor trzymała mnie tylko do 18, od tej pory mam ochotę kogoś rozszarpać >.< jestem rozdrażniona.
Może przez to, że nie da się spokojnie usiąść w domu, a w szkole i tak juz miałam wycisk.
Wgl po wf-ie mam dość.
Wiem, że nie mam zbyt dobrej kondycji, ale przez ferie tylko się pogorszyło.
Bądź co bądź, ale 1,5 godziny ciągłego biegania, marszu, ogólnie ruchu na nogach, śmiertelnie męczy.
Boli mnie stopa, druga taż, ale mniej i czuję większość mięśni od pasa w dół.
Jutro będę miała takie zakwasy, jak po maratonie...
Po za tym tłusty czwartek dzisiaj :P
oczywiście (bo jakżeby inaczej) postanowiłam zrobić amerykańskie oponki, na razie rosną, ale już mam ich dosyć.
Zwykle mój zapał tak szybko nie gaśnie, ale mam nóż na gardle, bo jutro test z chemii z pochodnych węglowodorów.
A to naprawdę duży materiał (z którego nic nie umiem xC)
i jeszcze kartkówka z angielskiego, która pani dzisiaj zapowiedziała ;_;
Nie wiem w co ręce włożyć.
Tak tego dużo, że mam ochotę wszystko w cholerę puścić, żeby się prace zakaziły tą cholerą i zdechły.
1. Kartkówka z chemii- nauka
2. Kartkówka z angielskiego- powtórzyć gramatykę
3. Dokończyć robienie oponek
4. Zrobić zadania z matematyki, hiszpańskiego i angielskiego
5. Poświęcić 1 godzi na coś baaardzo ważnego (później wam zdradzę co)
6 Zrobić ze sobą coś pożytecznego (nie pisać na blogu xd)
7. Nie wyzionąć ducha i dotrwać do końca dnia
takie mam plany do 23, pewnie nawet kolacji nie tknę.
I będę siedzieć nad tym, ni do 23, ale do 1 w nocy
a jutro trzeba wstać
bo nikt mnie nie podwiezie
tylko sama muszę dotrzeć do szkoły
do tego dojdą zakwasy
nie
wizja mojego stanu fizycznego i psychicznego jutro jest zbyt przerażająca ;_;
popłaczę sobie trochę na sobą (bo mi to na pewno pomoże) i wezmę się do pracy
co innego pozostaje?

łatwo przyszło to wszystko
byłeś problem od pierwszego pocałunku
zmorą mojego życia
próbowałam oddać Ci całe swoje serce
przechodziłam ten ból cały czas
zrobiłabym dla Ciebie wszystko
rozkładając złote dywany
na każde twoje skinienie
nagrodą dla mnie jedynie twój uśmiech
nawet gdybym musiała skoczyć
w najmroczniejszą przepaść
cały czas paliłam się w ogniu
drżąc z zimna,
ale nie zrobiłbyś tego samego
ty i ja
ja i ty
nie "my"
nigdy tak nie będzie
przecież wiesz
zbyt długo, bo tak krótko
zbyt daleko, bo tak blisko
ostatni oddech bólu oddaję Tobie
byś poczuł ulgę, którą czułam i ja
dwa światy, nie mogłam być bliżej
mimo miłości rozleglejszej niż sądziłeś
wierzyłabym w każde twoje słowo
to jednak nie czas na to
nie byłeś błędem,
nie byłam nim i ja
nie odejdziesz nigdy z głębi mnie
osiadłeś na dnie serca
jak śnieg w bezwietrzną noc
jak ostatni jesienny liść
jednak nie mogę dłużej tak
nie czekam na twe słowa pełne miłości
wybacz mi
wybaczam sobie
nigdy więcej się nie poddam
nie zatrzymam oddechu
pewnego dnia
otrzymam swój sen



środa, 3 lutego 2016

Pisze nową historię
Swojego szalonego życia
Zaprzeczam sama sobie
Patrząc prosto w oczy
Dawnym marzeniom
Czy to sen, czy jawa?
Tak Boga pytam się
Nie mogąc uwierzyć, że
Takie szczęście spotkało mnie
Może to kolejna pułapka
Misterna pechu sieć
Znowu jako ofiarę chce serce mieć
Raz jeden jednak spróbuje
Pochwycić jedno ze słońc
Moja ostatnia szansa
Chronić ją mocno chcę

Lecz bez ryzyka 
nie ma drogi naprzód

wtorek, 2 lutego 2016

Przeszłość pomaga żyć
Dając fale zimnej wody
Samolubnego bólu powroty
To zbyt wygodne, za każdy razem

Jesteś częścią mnie
marzę by ciebie potrzebować
bądź moją białą kartką
namaluje na niej nasze życie
dlaczego jesteś taki czysty
skoro też miałeś złamane serce?

nie mów, próbuje zburzyć
głębokie mury przede mną
taki spokojny jesteś, łagodny
nowe źródło czystej wody
obmywa falami miłości
zbudzisz dawny pasji czar?

Zmień tą czerwona paradę
Kresek, liter, w słowo „love”
Dlaczego codziennie
Budzisz mnie mocniej
Wymiatasz kurz, malujesz na nowo
Nowy kawałek ściany
Coraz więcej Ciebie

Idę codziennie tą sama drogą
Znikały gwiazdy
Zjawiały się nowe
Mam ochotę uciec
Schować się
Zakończyć to szaleństwo

Za każdym razem jednak
Słyszę „Kocham Cię”
Mówię to w kółko
Trzymam się kurczowo
Przekonując swoje wystraszone serce
„pozwól mi jeszcze raz spróbować”

Jak ślimaczek, delikatnie dotkniesz
Tego czułego punktu
I mogę zniknąć
Schować się w skorupie

Na zawsze

Długie mi to trochę wyszło... Czuję się trochę, jak w rozsypce. Dzisiaj za nic nie mogłam sie skupić na lekcjach. To wszystko wymaga długiego przemyślenia. Może uda mi się coś konkretniejszego postanowić. Jedyne w czym nie jestem zdecydowana, to moje własne uczucia. 
Dlatego trudno ze mną wytrzymać xD bo trzeba się baaaardzo starać, by przekonać mnie o swoich intencjach, wtedy ja przekonam się o swoich uczuciach. Chyba tak to działa. 
Czas, to jedyne czego mi teraz brakuje.
Pomodlę się dzisiaj do Boga nie o to, żeby mnie zabrał, ale o to, żeby mi dał więcej zdecydowania i siły. Teraz potrzebuję stałego punktu, żeby patrząc na to wszystko co się dzieje, nie wpaść w jakąś dziurę.