Życie jest jak niebo, raz chmurne, burzowe, raz słoneczne, ale zawsze nieprzewidywalne i piękne.
To był ciężki dzień. Rodzice mi dowalili, zadań mam tyle, że nie wiem, czy się wyrobie. W dodatku mam totalnego doła. Muszę wziąć się w garść. Nic mi się nie chce. Nawet nie mam weny do pisania. Taka wewnętrzna pustka. Ktoś ma pomysł jak temu zaradzić?

