Znowu dopadł mnie dołek. Tak bardzo tęsknie za Filipem... ;_;
Zbyt potężny czas.
Nie da się zatrzymać
I życie znowu kołem się toczy,
Codziennie wstaje, funkcjonuje,
nawet porozmawiam
uśmiechnę się
z banalnego żartu losu.
Lecz, gdy czuję, że oddycham
powietrzem wokół
Coś wewnątrz mnie buntuje się
Coś co chce zatrzymać oddech
Ale wiem, że wciąż tam gdzieś jesteś
Na tym wielkim świecie
Póki żyjesz Ty,
dopóty żyję Ja
Co dzień staję się lepsza,
by w końcu Cię odnaleźć.
Byś zobaczył kim się stałam
Byś obdarzył mnie uśmiechem
Żebym mogła przynajmniej
być blisko ciebie
Żyję, lecz tylko wtedy,
gdy żyjesz Ty...
m
czwartek, 26 marca 2015
środa, 18 marca 2015
środa, 11 marca 2015
Dobra, nie jest źle. To co, że mam w piernika roboty z kartkówkami i sprawdzianami. Co z tego, że dzisiaj pogoda była jak z koszmaru. Nie jest źle. Chyba. Mózg mi wymięka ( właśnie skończyłam projekt z WOS-u). Napisałabym coś dłuższego, ale zasypiam na klawiaturze, a jutro mam jeszcze mega kartkówkę. Nie chce zawalić, więc dobranoc. ;*
Ps.: Ten art. Coś z nim nie tak, ale jednocześnie jest piękny. Taka lalka, która chce żyć, która tęskni za życiem i prosi o nie spadające gwiazdy, te zsyłają gwiezdny pył i dziewczyna ożywa tylko w świetle księżyca i gwiazd.
Ps.: Ten art. Coś z nim nie tak, ale jednocześnie jest piękny. Taka lalka, która chce żyć, która tęskni za życiem i prosi o nie spadające gwiazdy, te zsyłają gwiezdny pył i dziewczyna ożywa tylko w świetle księżyca i gwiazd.
niedziela, 8 marca 2015
Wysuwam skrzydło wolności
Jednak brakuje drugiego
Znowu spadam
W przepaść snu
Czekam na koniec
By powstać z prochu
Jak feniks
To nie ma przyszłości
Powiedz, gdzie mam iść?
By odzyskać szczęście
Dawną utraconą miłość
By serce zabiło
Wszystko czego chcę
wciąż kryje się
tylko Ty moim światłem
Moją myślą, tylko Ty
W moich dłoniach
wszystko jest, jak proch
Oblepia mi twarz
Nie mogę oddychać
A może po prostu nie chcę?
Jednak brakuje drugiego
Znowu spadam
W przepaść snu
Czekam na koniec
By powstać z prochu
Jak feniks
To nie ma przyszłości
Powiedz, gdzie mam iść?
By odzyskać szczęście
Dawną utraconą miłość
By serce zabiło
Wszystko czego chcę
wciąż kryje się
tylko Ty moim światłem
Moją myślą, tylko Ty
W moich dłoniach
wszystko jest, jak proch
Oblepia mi twarz
Nie mogę oddychać
Patrzę na cel.
Patrzę na schody problemów i słabej woli. To za dużo.
Wchodzę na pierwszy schodek i skupiam się tylko na nim, na małym jednym problemie. Tak łatwiej dojść do celu. Nie patrz na drogę, ale skupiaj się na kroku.
Wiecie? Mam strasznie słabą wolę. I ogólnie psychikę. Każde silniejsze uczucie mnie wyniszcza. Każdy błąd dołuje. Słuchacie czasem dziwnej muzyki? Takiej niepasującej do was? Właśnie to robię. Mam wrażenie, że mam dwie świadomości (albo i więcej). Jedna: nienawidząca chłopaków, ubierająca się na czarno i słuchająca ostrych mrocznych piosenek, egoistyczna i wredna dziewczyna. Druga: Słodka, mała, przytulająca się do wszystkich lolitka, pragnąca prawdziwej miłości itd. W sumie to jeszcze trzecia, taka pośrednia "ja". Naprawdę niezwykłe. Mogę być kim chcę i nie będę udawać. >.< Trochę jak rozbite lustro, miliony odbitych twarz.
Nienawidzę ludzi. Siebie też. Nikomu się jednak do tego nie przyznaję. Nie chcę. Zaczęły by się pytania, rozmowy, tłumaczenia. Nikt nie rozumie. Czasem widzę w okół jasne kolory, a czasem po prostu czerń. Szczególnie, gdy pomyślę o Filipie. Ile to mnieło? Ze 4 lata. Nadal kocham i nadal to boli. Tylko nie płaczę, chyba, że usłyszę jakąś piosenkę, która mi się z nim kojarzy (np.: przy linkin park "breaking the habit" wpadam w stan zapłakanej rozpaczy). To głupie. Dlatego w szczególności unikam chłopaków i tańca w parach. Nie chcę więcej się zakochać. Nie chcę cierpieć. Nie chcę, jak narkomanka pragnąć jego widoku, by na chwilę wpaść w stan euforii, a w następnej płakać w toaletowej kabinie. Hah, zrywam z tym.
;_;
Ide sie popłakać....
Patrzę na schody problemów i słabej woli. To za dużo.
Wchodzę na pierwszy schodek i skupiam się tylko na nim, na małym jednym problemie. Tak łatwiej dojść do celu. Nie patrz na drogę, ale skupiaj się na kroku.
Wiecie? Mam strasznie słabą wolę. I ogólnie psychikę. Każde silniejsze uczucie mnie wyniszcza. Każdy błąd dołuje. Słuchacie czasem dziwnej muzyki? Takiej niepasującej do was? Właśnie to robię. Mam wrażenie, że mam dwie świadomości (albo i więcej). Jedna: nienawidząca chłopaków, ubierająca się na czarno i słuchająca ostrych mrocznych piosenek, egoistyczna i wredna dziewczyna. Druga: Słodka, mała, przytulająca się do wszystkich lolitka, pragnąca prawdziwej miłości itd. W sumie to jeszcze trzecia, taka pośrednia "ja". Naprawdę niezwykłe. Mogę być kim chcę i nie będę udawać. >.< Trochę jak rozbite lustro, miliony odbitych twarz.
Nienawidzę ludzi. Siebie też. Nikomu się jednak do tego nie przyznaję. Nie chcę. Zaczęły by się pytania, rozmowy, tłumaczenia. Nikt nie rozumie. Czasem widzę w okół jasne kolory, a czasem po prostu czerń. Szczególnie, gdy pomyślę o Filipie. Ile to mnieło? Ze 4 lata. Nadal kocham i nadal to boli. Tylko nie płaczę, chyba, że usłyszę jakąś piosenkę, która mi się z nim kojarzy (np.: przy linkin park "breaking the habit" wpadam w stan zapłakanej rozpaczy). To głupie. Dlatego w szczególności unikam chłopaków i tańca w parach. Nie chcę więcej się zakochać. Nie chcę cierpieć. Nie chcę, jak narkomanka pragnąć jego widoku, by na chwilę wpaść w stan euforii, a w następnej płakać w toaletowej kabinie. Hah, zrywam z tym.
;_;
Ide sie popłakać....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
