m

sobota, 18 października 2014

Opowieści na dobranoc



Gabrila zauważyła w kącie świątyni tajny znak caslori, co w wolnym tłumaczeniu znaczyło dom gwiazd, czyli masowy grobowiec zakonu, którym dziewczyna szczerze pogardzała. Zabili jej rodziców, z nią eksperymentowali. Wszczepiali cząstki dusz, dawali napary z dziwnych ziół, odprawiali przerażające rytuały. Na skraju szaleństwa przez ciągłe wizje uciekła do lasu. Tam zaopiekowała się nią staruszka, prawie wiedźma, ale taka dobra. Nauczyła ją życia w lesie i opowiedziała jej o działalności zakonu. Przez nich Gabrila straciła prawdziwy kolor włosów, stały się białe, krew zamiast czerwonej była błękitna. Jej skóra z powodu krwi była biało-niebieskawa. Tęczówki miała koloru źrenic. Uświadomiła sobie dziwny wygląd, gdy poszła raz do miasta. Jedyni uważali ją za ducha biednej dziewczyny i uciekali na jej widok, inni za demona i przepędzali. Przez zakon zyskała niezwykły dar rozmawiania ze zjawami oraz panowania nad duchami. Własnoręcznie stworzyła puri-hinde, czyli klatkę dusz. Właśnie odbywała swoją pierwszą misję, zakradła się do publicznej świątyni, pod którą jest tajny grobowiec i jedno z głównych siedzib braci. Musiała zwrócić dusze. Wędrowały do zmarłego ciała, a stamtąd do góry. To innego wymiaru. Dłonie zatrzęsły się, gdy otwierała pierwszą klatkę .
- Cashdi lori mon sufala dis nir puri-hind (rozłupana gwazdo wróć do ciała, opuść klatkę). Amande dis handaven!(Leć w górę) Nasu nir sawa!(szukaj spokoju)
Błękitna kula zatoczyła koło nad jej głową, jakby dziękowała, po czym wpadła w jakąś czaszkę. Słychać było jeden wdech. Ostatni, podczas którego zabierano duszę. Później nastąpił wydech. Dusza zniknęła. Gabrila tak samo potraktowała kolejne pięć dusz. Siódma dusza była niezwykła. Jaśniejsza i większa od pozostałych.  Musiała należeć do jakiejś silnej i niewinnej osoby. Dlatego dziewczynka powiedziała inne słowa
- Lori puri mon sufala!(gwieździsta duszo wróć do ciała) No pas dis entana (nie chodź po ziemi) Amande dis handaven no da Sawa( leć do góry, nie patrz w dół) ceva da lori naana(stań się gwiazdą, czysta)
Dusza poruszała się szybko i zwinnie. Odbijała się od ścian, nagle przeleciała przez serce Gabrili i znikła w jakimś ciele. Oczy białowłosej dziewczyny zaiskrzyły. Z tęczówek ustąpił czarny kolor, ukazując błękit nieba, skóra lekko się przyróżowiła od mieszanki czerwonej i niebieskiej krwi. W głowie coś powiedziało „Dziękuję za wolność mojej duszy, córko wieczornej gwiazdy, oto mój prezent”. Lekko oszołomiona Gabrila uciekła z grobowca.
Kilka tygodni później stara wiedźma zauważyła widoczną już zmianę.
- Gabri, spójrz w lustro.
Zamiast całkowicie białych włosów nastolatka zauważyła czarne odrosty. Jej policzki były różowe, a skóra lekko opalona. Czerwona krew pulsowała w jej silnym sercu.
- Babciu, wracam do żywych.
- Zawsze byłaś żywa, tamta napotkana dusza dodała Ci tylko kolorów.
THE END