Ciągle potykam się o własne nogi
Przewracam to na jedną, to na druga twarz
Słaniam się momentami nie widząc realności
Umieramy raz po raz
By z nowym dniem obudzić się w czyimś słowie
Doszukując się cienia pomyślności
Z prawej do siedmiu ze szczęściem w sercu
Miło słuchać, jednak trudniej powiedzieć
Wszystko to co pulsuje tworząc serce
Analizuję wszystko wokoło zbyt obsesyjnie
Nie będąc jedynie pewna własnych siebie
Dlatego nie składam obietnic
Bo "ja" jutro będzie "nią" Bo jedyna liczbę mnogą tworzy
Pamietnik Smutnej Dziewczyny
m
niedziela, 3 kwietnia 2016
sobota, 26 marca 2016
Barwy naszych uczuć
tworzą drugi świat
Znowu się pokłóciłam z rodzicami. Jak zwykle o to, że za mało robię.
Mam tego serdecznie dosyć, bo nawet jak mam stan podgorączkowy to muszę w czymś pomagać i nie mogę nawet na chwilę siąść na kanapie i pogapić się w ekran albo pośpiewać do ulubionej piosenki, Wyjątkiem jest nauka, wtedy jak widzą, że to do szkoły to zostawiają mnie w spokoju.
Jednak nie chcę, żeby moje życie kręciło się szkoła-pomoc w domu.
Po za tym gdyby byli milsi to nawet więcej bym pomagała.
Później i tak kończę płacząc w poduszkę i po raz kolejny pojawiają się pytania "dlaczego tak robią?" "gdzie popełniłam błąd?" "jaki w ogóle to wszystko ma sens?". Z tym ostatnim pytaniem pojawiają się niezbyt przyjemne myśli.
Przez ich takie zachowanie po jakiejś godzinie płaczu robię się osowiała i obojętna, a wtedy uwierzcie mi, nie mam nawet ochoty wyjść z pokoju (chyba, że jest to balkon i przyspieszona droga na parter).
Wiem, że powinnam pomagać w domu, by później móc więcej od nich wymagać, ale odkąd pamiętam za brak pomocy obrywałam, nawet obelgami (jedną z nich pamiętam nawet do dzisiaj, słowo w słowo).
Chociaż, jak zrobię coś większego, to przynajmniej przez chwilę czuję, że są ze mnie zadowoleni.
Jedyną rzeczą, jaką do tej pory żałowałam, były moje narodziny. Pewnie dlatego nie lubię swoich urodzin :P
ale skoro teoretycznie to dar od Boga to staram się to docenić i wykorzystać jak najlepiej
niedziela, 20 marca 2016
Niebo czarne jest w nocyI szare w dzieńw noc nic nie widziszale w dzień nic nie ma barwco wybierasz?
Ostatni mam ciężki czas.
Szczególnie z przyjaciółkami, O ile mogę je jeszcze tak nazywać.
Dlaczego wszystko co do tej pory było okazuje się kłamstwem.
Dlaczego to tak mocno boli? Łzy mi ciurkiem płyną, ciało napina.
Nic do nich nie mam, naprawdę je lubię.
Ale one mnie ignorują, kłamią, odpychają. Czasem nawet słowem.
Dlaczego nie mogę mieć choć jednej najlepszej przyjaciółki? albo przyjaciela?
Tak bardzo się staram, ale i tak zostaję sama.
Po co mam zaczynać jakiekolwiek relacje, skoro się przywiązuję?
i zawsze wszystko tracę
mówi się "do trzech razy sztuka"
mi już dwa razy przepadły
jedna zaczęła mi dokuczać i gnębić
druga obgadywała mnie za plecami "powinna trafić do psychiatryka, coś z nią nie tak" (owszem, słyszałam to na własne uszy)
trzeciej nie mogę stracić
ale chyba już straciłam
może coś ze mną jest nie tak
wiem, że błędem było to,że się urodziłam
wiem, że powinnam wszystko zakończyć
ale Bóg mi nie pozwala, każe mi walczyć o każdy oddech i chwilę
nikomu o tym nie mówię, bo stwierdzą, że przesadzam, że odbieram to zbyt emocjonalnie itd.
ale jak można żyć? upadam, podnoszę się, i staram żyć, ale w końcu kończę w tym samym miejscu.
W szklanym pudle, zalana myślami we łzach.
jeżeli takie moje przeznaczenie, taki los, taka wola
mogę przestać walczyć o innych
i znowu łzy odebrały mi wszelką siłę
znowu cztery ściany
sufit, jak kinowy ekran z całą moją winą
proszę, odejdźcie, odejdź
nie ma mnie dla was
nie jestem tyle warta
niedziela, 6 marca 2016
życie jest ciężkie
rzuca nam kłody
życie jest nudne
jak czarno-biały film
Padam z nóg
usypiam pod progiem
deszcz zmoczył mnie solidnie
nie widzę światła
nie widzę ciemności
nie pozwalasz wypowiadać
moich słów
więzisz mnie w klatce
z delikatnych cienkich żył
wiesz, co myślę
słyszysz mnie
w połowie drogi się potykamy
ja i ty, my
łączymy w plątaninie gier
widzisz mnie
widzę Ciebie ja
jedno serce nas zrodziło
czemu odtrącasz mnie?
czy to źle, się poddać
czy to żle, kaleczyć się
czy to źle, dołować
i zabijać w myślach Cię?
czemu pozwalasz mi
tylko raz na jakiś czas
uzewnętrznić się
tak bardzo mnie nie chcesz?
rzuca nam kłody
życie jest nudne
jak czarno-biały film
Padam z nóg
usypiam pod progiem
deszcz zmoczył mnie solidnie
nie widzę światła
nie widzę ciemności
nie pozwalasz wypowiadać
moich słów
więzisz mnie w klatce
z delikatnych cienkich żył
wiesz, co myślę
słyszysz mnie
w połowie drogi się potykamy
ja i ty, my
łączymy w plątaninie gier
widzisz mnie
widzę Ciebie ja
jedno serce nas zrodziło
czemu odtrącasz mnie?
czy to źle, się poddać
czy to żle, kaleczyć się
czy to źle, dołować
i zabijać w myślach Cię?
czemu pozwalasz mi
tylko raz na jakiś czas
uzewnętrznić się
tak bardzo mnie nie chcesz?
sobota, 5 marca 2016
wiadomość prawie sprzed chwili
chłopaki z naszej klasy zaprosili dziewczyny do domu strachów
nie chcę, ale chcę iść ;_;
momentalnie mnie brzuch rozbolał
wiem, nie powinnam się tak emocjonować, bo tamten epizod to przeszłość,
ale jeżeli jasiek nadal to dobrze pamięta?
nie, nie, nie, nie, nie
;_;
coś czuję, że przeryczę cały wieczór
nie będzie źle, jak przynajmniej nie pójdę z nim w jednej grupie
nie zwrócę na niego uwagi
nawet nie spojrzę
właśnie dlatego nie lubię wracać do miejsc związanych z jednym silnym wspomnieniem
szczególnie jak się wtedy zostało dość brutalnie odrzuconym
bo najpierw zachęconym do działania i napełnienia się nadzieją, a później całkowite zignorowanie tego i udawanie, że nie istnieję
to było naprawdę bolesne
zaczynam powoli całkowicie na serio mieć dosyć chłopaków spoza rodziny
tylko "tak" i "nie" na zmianę
nie chcę cię, zostańmy przyjaciółmi
chcę cię, nie istniejesz
chcę cię najbardziej na świecie, tak naprawdę nie
mam serdecznie dość
dziewczyny się tak nie zachowuję, dlatego wolę właśnie je
tylko odrobina szczerej, opartej na zaufaniu i przyjaźni, odwzajemnionej miłości
czy to naprawdę tak wiele?
to jedyna rzecz o której marzę, choć się do tego nie przyznaję
to jedyna rzecz, która z pewnością się nie spełni
bo wiem, że mam już zepsute serce
że nie umiem naprawdę kochać
ta świadomość boli bardziej niż cokolwiek innego
ale mogę wierzyć, mogę czuć szczęście i przywiązanie, tyle wystarczy by żyć
chłopaki z naszej klasy zaprosili dziewczyny do domu strachów
nie chcę, ale chcę iść ;_;
momentalnie mnie brzuch rozbolał
wiem, nie powinnam się tak emocjonować, bo tamten epizod to przeszłość,
ale jeżeli jasiek nadal to dobrze pamięta?
nie, nie, nie, nie, nie
;_;
coś czuję, że przeryczę cały wieczór
nie będzie źle, jak przynajmniej nie pójdę z nim w jednej grupie
nie zwrócę na niego uwagi
nawet nie spojrzę
właśnie dlatego nie lubię wracać do miejsc związanych z jednym silnym wspomnieniem
szczególnie jak się wtedy zostało dość brutalnie odrzuconym
bo najpierw zachęconym do działania i napełnienia się nadzieją, a później całkowite zignorowanie tego i udawanie, że nie istnieję
to było naprawdę bolesne
zaczynam powoli całkowicie na serio mieć dosyć chłopaków spoza rodziny
tylko "tak" i "nie" na zmianę
nie chcę cię, zostańmy przyjaciółmi
chcę cię, nie istniejesz
chcę cię najbardziej na świecie, tak naprawdę nie
mam serdecznie dość
dziewczyny się tak nie zachowuję, dlatego wolę właśnie je
tylko odrobina szczerej, opartej na zaufaniu i przyjaźni, odwzajemnionej miłości
czy to naprawdę tak wiele?
to jedyna rzecz o której marzę, choć się do tego nie przyznaję
to jedyna rzecz, która z pewnością się nie spełni
bo wiem, że mam już zepsute serce
że nie umiem naprawdę kochać
ta świadomość boli bardziej niż cokolwiek innego
ale mogę wierzyć, mogę czuć szczęście i przywiązanie, tyle wystarczy by żyć
kłamca pozostanie kłamcą
złote słowa sypią sie
poczekajmy do jutra
wszystko spłonie w zimnie
ten lód leciutko mizia
jak na ramionach szal
łzy w kącikach oczu
dławią się niepewnością
ale nie czuję nic
to gorsze niż cokolwiek
powinnam czuć skoro żyję
chyba, że dawno się zabiłam
ze śmiercią nie godząc się
złote słowa sypią sie
poczekajmy do jutra
wszystko spłonie w zimnie
ten lód leciutko mizia
jak na ramionach szal
łzy w kącikach oczu
dławią się niepewnością
ale nie czuję nic
to gorsze niż cokolwiek
powinnam czuć skoro żyję
chyba, że dawno się zabiłam
ze śmiercią nie godząc się
niedziela, 28 lutego 2016
Zaczynam się znowu przekonywać, że nie powinnam zbyt szybko podejmować ważnych decyzji.
Będę mieć przez to kłopoty.
Właściwie już prawie mam.
Może to ze mną jest coś nie tak?
Nie
chyba nie
mieliście kiedyś taką sytuację, że na rynek wchodzi nowy produkt, np.: nowe mentosy, jesteś nimi zainteresowany, ucieszony, ogólnie zaczynasz je lubić bardziej niż ulubioną słodkość. Codziennie podjadasz te mentosy, ale po pewnym czasie tracą swój czar, stają się zwykłe, choć nadal lubiane. A na swoje zasłużone, wysokie miejsce znowu trafiają twoje ulubione słodkości, sprawdzone przez lata.
Czuję się teraz, jakbym była w podobnej sytuacji.
ale nie przeraża mnie to
dawno, dawno temu powiedziałam sobie, że mój pierwszy chłopak nie będzie moim mężem.
Kolejnym postanowieniem, albo właściwie warunkiem jest: mogę chodzić z/wyjść za najlepszego przyjaciela.
Z tym ostatnim brałam pod uwagę, że już nigdy się naprawdę prawdziwie nie zakocham.
Mówiąc "kocham Cię" nie kłamię, ale kochać można rodzinę, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, nie tylko żonę, czy męża.
Dwa pierwsze kocham Cię zostawiłam dla rodziców i pierwszej prawdziwej miłości, dalej te słowa przestały mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Niestety.
Pisząc to nie czuję rozgoryczenia czy smutku, bo to fakt. Wiem, niektórzy mogą mnie uznać za sukę. Bez serca. Być może tak jest.
Jak każda dziewczyna marzę o prawdziwej, wiecznej miłości z mężczyzną ze snów. Ale prawdziwą miłość straciłam, a mężczyzna ze snów nie istnieje, nie dla mnie. Pewnie dlatego nigdy nie miałam większych wymogów, chociaż na współczesne standardy i tak są wysokie :p
po za tym po co mam wymagać nie wiadomo czego, skoro sama taka nie jestem?
a może jestem jeszcze niedojrzała? związkowy kaleka? szukam tylko wrażeń? nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi sama
Będę mieć przez to kłopoty.
Właściwie już prawie mam.
Może to ze mną jest coś nie tak?
Nie
chyba nie
mieliście kiedyś taką sytuację, że na rynek wchodzi nowy produkt, np.: nowe mentosy, jesteś nimi zainteresowany, ucieszony, ogólnie zaczynasz je lubić bardziej niż ulubioną słodkość. Codziennie podjadasz te mentosy, ale po pewnym czasie tracą swój czar, stają się zwykłe, choć nadal lubiane. A na swoje zasłużone, wysokie miejsce znowu trafiają twoje ulubione słodkości, sprawdzone przez lata.
Czuję się teraz, jakbym była w podobnej sytuacji.
ale nie przeraża mnie to
dawno, dawno temu powiedziałam sobie, że mój pierwszy chłopak nie będzie moim mężem.
Kolejnym postanowieniem, albo właściwie warunkiem jest: mogę chodzić z/wyjść za najlepszego przyjaciela.
Z tym ostatnim brałam pod uwagę, że już nigdy się naprawdę prawdziwie nie zakocham.
Mówiąc "kocham Cię" nie kłamię, ale kochać można rodzinę, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, nie tylko żonę, czy męża.
Dwa pierwsze kocham Cię zostawiłam dla rodziców i pierwszej prawdziwej miłości, dalej te słowa przestały mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Niestety.
Pisząc to nie czuję rozgoryczenia czy smutku, bo to fakt. Wiem, niektórzy mogą mnie uznać za sukę. Bez serca. Być może tak jest.
Jak każda dziewczyna marzę o prawdziwej, wiecznej miłości z mężczyzną ze snów. Ale prawdziwą miłość straciłam, a mężczyzna ze snów nie istnieje, nie dla mnie. Pewnie dlatego nigdy nie miałam większych wymogów, chociaż na współczesne standardy i tak są wysokie :p
po za tym po co mam wymagać nie wiadomo czego, skoro sama taka nie jestem?
a może jestem jeszcze niedojrzała? związkowy kaleka? szukam tylko wrażeń? nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi sama
wtorek, 23 lutego 2016
Zimna marionetka
Zimne oczy ma
Bez sznurków
Targa nią wiatr
Nie płacze
Nie śmieje się
Karmelowy loczek
opada na twarz
Zbudź się dziewczynko
Pokaż, jak się masz
Powiedz co cię wzruszyło
Porcelanowa laleczko
Ciemne oczy, blada cera
Bez wyrazu twarz
Usta jak maliny
Laleczko spójrz
Na te kolory wokół
Słyszę tylko twoje serce
W szalonym galopie
Dławiące się krwią
Porcelanowa laleczko
Milczysz zbyt długo
Nikt nie pamięta kim jesteś
Nawet Ty sama
Sama
niedziela, 14 lutego 2016
Kiedy diabeł mówi pięknie
jak anioł wygląda gdy się uśmiecha
może wiedział kiedy mnie zobaczył
że będę tylko jego zdobyczą
że stracę równowagę
i stracę jego i siebie
czerwone światła na ulicy
pędzę przez nie jak szalona
rozum mówi STOP
wiedziałam, że będziesz kłopotem
kiedy powiedziałeś cześć
ale chyba Ci zależało
podobało mi się to
powiedziałam "cześć"
tak jak Ty
nie pokazałeś kłów, pazurów
nie mówiłeś stanowczym tonem
martwiłeś się, powierzchownie
teraz to ja powinnam się wstydzić
wiedziałam, że to nie miejsce
w którym mogłabym zostać
twoje ramiona jak klatka
ciepła i wygodna
ale znikłeś
teraz widzę
cała tą obłudę
kłamstwo
półprawdy
ukryte cele
zależało mi
choć tylko trochę
nie skrzywdziłeś mnie
choć trochę zabolało
nie ufałam Ci od początku
Żegnaj
jak anioł wygląda gdy się uśmiecha
może wiedział kiedy mnie zobaczył
że będę tylko jego zdobyczą
że stracę równowagę
i stracę jego i siebie
czerwone światła na ulicy
pędzę przez nie jak szalona
rozum mówi STOP
wiedziałam, że będziesz kłopotem
kiedy powiedziałeś cześć
ale chyba Ci zależało
podobało mi się to
powiedziałam "cześć"
tak jak Ty
nie pokazałeś kłów, pazurów
nie mówiłeś stanowczym tonem
martwiłeś się, powierzchownie
teraz to ja powinnam się wstydzić
wiedziałam, że to nie miejsce
w którym mogłabym zostać
twoje ramiona jak klatka
ciepła i wygodna
ale znikłeś
teraz widzę
cała tą obłudę
kłamstwo
półprawdy
ukryte cele
zależało mi
choć tylko trochę
nie skrzywdziłeś mnie
choć trochę zabolało
nie ufałam Ci od początku
Żegnaj
Subskrybuj:
Posty (Atom)