m

sobota, 30 stycznia 2016

moje serce bije,
to dziwne, bo nie żyje
co dnia swą śmierć wypłakuje
inni mówią ciągle: współczuje
nienawidzę współczucia
to bardzo smutne uczucia
smutek smutkiem się nie leczy
tylko bardziej mnie pokaleczy
uśmiech niszczy smutek
taki jest śmiechu skutek
szczery, oczywisty
jak kryształ czysty
dzięki temu żyję

i to czuję

taki wiersz z moich starych zbiorów :P
Chyba zacznę pisać jakieś tematyczne posty.
To trochę ciekawe.
Szukałam ostatnio rozwiązań dla niskich osób, w kwestii ubrań.
Dla obu płci.
Przy niskim wzroście najważniejsze jest zachowanie szczupłej sylwetki.
Dlatego warto się ruszać i dobrze odżywiać, na miarę swoich sił.
Warto tez mieć w miarę jednolite kolorystycznie ubrania.
Np.: Buty koloru spodni optycznie wydłużą nogę.
Prosty trik, ale efektowny
Podkreślmy też górę, ramiona klatkę piersiową/biust.
Osobiście zawsze nosiłam tuniki (w sklepie sprzedawane jako t-shirt xD), tak by kończyły sie nieco poniżej krocza, przez co wydawało się, że mam nogi dłuższe niż w rzeczywistości. Z sukienkami taka sprawa, że musiałam mieć wysoko ściągacz/zwężenie (nie wiem jak dokładnie to określić :P ) co automatycznie podnosiło wizualnie wszystko od pasa w dół - przez co wydłużało nogi, ale to raczej dotyczy kobiet.
Zwykle nosze nie więcej niż dwa-trzy kolory, by nie wprowadzać zbytniego zamieszania.
W temacie mężczyzn (taaa, bo sie znam xP <--sarkazm) to oprócz podkreślenia góry (wspominałam o tym?), w miarę jednolitych kolorów (to też już było ^^), warto zainwestować w dopasowane ubrania.
Nie obcisłe, nie luźne, tylko "na styk".
Problem w tym, że większość sieciówek produkuje ubrania dla wzrostu 175cm+
Przymierzasz i...
w pasie leży, w biodrach też, na klacie też spoko tylko...
dlaczego te nogawki/rękawy są taaaakie długie ;_;
tu powinna się pojawić krawcowa xD warto zapłacić trochę więcej za jakieś porządne ubranie na lata niż chodzić w czymś co Cię jeszcze zmniejsza.
Ja z każdymi spodniami mam podobny problem xD
To taka podstawowa wiedza
Baza dla niskich osób, bo w styl już się nie ingeruje.
Co kto woli :3
 Ps.: koniec pisania, bo mam całą masę roboty ze szkołą xD
Ps2.: Jakby kogoś to interesowało to mam niecałe 152cm wzrostu >.<

piątek, 29 stycznia 2016

Człowiek został stworzony
do złości
do strachu
do miłości
dziwnie czuć coś więcej...

Określ czym jest miłość.
Nie ma definicji, bo to jest coś tak wielkiego, nawet samo słowo "miłość" nie określa dobrze tego uczucia. Może mieć tyle postaci. To jak miód. Zawsze ten sam, ale czasem słodszy, czasem mniej i o różnej konsystencji, z różnych źródeł.
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że kocha. Nie każdy wie, że to nie miłość tylko lubienie. Choć lubienie też jest formą miłości.
To uczucie dotyka każdego, w każdym wieku, każdej narodowości. 
Widzisz, że skoro jest tak powszechne, głębokie i różnorodne, nieogarnięte umysłem, to jest starsze od ludzkości lub powstała równo z nami.
Miłość nie jest prosta.
Nie można nazwać ją pięknym uczuciem, jest zbyt naturalna, jak matka natura. Od nas zależy co się z niej zrodzi. Bo z niej rodzą się zarówno dobre i złe rzeczy. Dlatego jest niezwykła. Jak ziarno, a jednocześnie jak chwast i kwiat.
Miłość była przyczyną konfliktów, muzą pisarzy, początkiem życia.
Składa się z ogromu elementów, każdy z nich nadaje inny smak życia.
Wiesz czym jest miłość?
Tym czego każdy z nas pragnie. 
Powiedz, że nie chcesz zasypiać spokojnie, powiedz, że nie chcesz własnego światła w życiu, stałego punktu, który za Tobą podąża.
Tym jest miłość. Daje wszystko, ale i wszystkiego wymaga. Ciężko temu sprostać. Bo kiedy dajesz wszystko, dajesz to na wiarę i nie zawsze otrzymasz w zamian to samo. 
;_; prawda?
Musisz podzielić się tajemnicą, musisz zawalczyć, musisz pożądać.
Myślę, że kłamią Ci którzy mówią "miłość nic nie kosztuje, wystarczy kochać", to nie takie proste.
Gdy obdarza się kogoś miłością, bardzo wiele rzeczy trzeba wziąć na wiarę, trzeba zaufać czasem bezgranicznie, odsłonić nawet najdrobniejszą drobnostkę.
Ciężko tak, prawda?
Bo wtedy może zranić najdrobniejsza rzeczy, nawet tak mała ja ziarenko piasku.
(muszę bardziej uważać, gdy ktoś daruje cały świat)
Czytelniku, nawet jeżeli nie zgadzasz się z tym co piszę, proszę zadaj sobie to pytanie:
Czy jesteś gotowy, by tak mocno pokochać?
nie odpowiadaj teraz
po prostu się zastanów
Dziękuję


PS.:dziękuję za ponad 2 tys. wyświetleń :D

Chciałabym być taką kobietą,
że gdy rano wstaję
i moja stopa dotyka podłogi,
diabeł w piekle mówi "O kuźwa, wstała..."

Nagłówek trochę odbiega od tego, o czym będę dzisiaj pisać, tylko chciałam dodać taką introspektywną nutkę.
Sir Arthur Conan Doyle w "ostatni ukłon" napisał pewne ciekawe słowa wypowiedziane przez Sherlock'a Holmes'a, o nadchodzącym wietrze i zmianach.
Niewiele wiem o polityce, jestem młoda, nie lubię tych tematów, może nie powinnam się wypowiadać, ale bardzo dużo słyszę. Umiem słuchać, bardzo dobrze.
Narastające napięcie, coraz burzliwsze zmiany, niezadowolenie.
Myślę, że taki wiatr znowu nadchodzi.
Mówcie, że się nie znam, że nie wiem, ale człowiek nigdy nie wytrwa w pokoju zbyt długo...
Niewidzialne naciski, połączenia, cichutkie rozmowy poza kamerą.
Trochę straszne.
Ale coraz więcej słyszę ludzi, którzy zaczynają się burzyć.
Nie jesteśmy łatwym narodem, nigdy nie byliśmy, nie jesteśmy tarczą obronną, ani polem bitwy dla innych.
Może nie jest najlepiej, będzie gorzej, ale już wcześniej tak było. Znajdą się tacy, co w końcu się ujawnią. 
Bardziej poetycko:
"Zawrze polska krew bitewna"
ale na razie poczekamy, bo to tylko leciutki podmuch...

czwartek, 28 stycznia 2016

chwilami gdy zatapiam się
normuję oddech
przechodzę przez bramę
moich własnych łez
widzisz, że patrzę w dal
tam gdzie nie możesz sięgnąć
tam jest mój świat
nie dotrzesz tam choćbyś chciał
możesz jedynie przyglądać się
mojemu pustemu ciału
bo duszy już nie mam
to inny wymiar
gdzie jestem tylko ja
tylko ona
tylko my dwie
czasem wpatrywałeś się
przysuwając blisko nasze twarze
czułam twój ciepły oddech
jak ściągał mnie z powrotem
uśmiechałam się smutno
bo nikt nie może jej zobaczyć
ukryłam ją zbyt głęboko
zapewne ze mną stanie się to samo
i będziemy razem
we trzy


środa, 27 stycznia 2016

wszystko jak we śnie
kolory mieszają się
serca bicie jest dziwne
puk puk puk
inaczej jest
nogi mieszają się
kto mnie złapie?
opieram krzywą ścianę
cześć!
wszystkim lunatykom
tak to jest gdy się za dużo weźmie
trochę ciszej
przytulam podłogę
a może to ściana?
rosyjska ruletka
w starej budzie
wszystko to nie tak
wyrwę się
jeszcze tej nocy
 do:piosenka




łączy nas wspólna przeszłość
jedna droga przebyta
odrębne bicia serc
podobne dusze
pamiętasz?
dni beztroskiego dzieciństwa
trochę za nimi tęsknię
nadal obok siebie jesteśmy
bliżsi niż rodzeństwo
jednak nie łączy nas wiele
dojrzeliśmy razem nie wiedząc nic
o świecie w które weszliśmy
mamy odrębne serca
odrębne marzenia
nie łączy nas nic
choć zawsze będziemy się pamiętać
w górę i w dół jak za dawnych lat
pchnij jeszcze raz tą huśtawkę beztroski
proszę zostań chwilę nim do nich odejdziemy
bez wstydu z ufnością dziecka
spójrz mi w oczy
pamiętasz?
nie łączy nas nic
ale wszystko wiemy
pokazaliśmy sobie siebie
jeden raz, by się oczyścić
tyle wystarczy
by pamiętać
mamy skrzydła z innymi
ale zawsze podaruję ci kilka piór
gdyby zabrakło
zawsze
w pamięci
bracie
powiedziałam to >.<
na początku strasznie się denerwowałam
teraz jestem nawet spokojna, ale jeszcze trochę czasu minie, aż zdejmę wszystkie części swojej zbroi
bo na razie trochę się bronie
nie jestem przyzwyczajona do takiej bliskości
i wylewności
i wgl
bycia z kimś w związku (jak to brzmi O.O)
widzicie?
nawet jak słyszę "my" "nas" to mi coś kiszki skręca
trochę więcej powściągliwości
co z tego, że to nie średniowiecze
ale umiar nigdy nie szkodzi
bo jak co 5 min będę bombardowana słodkimi słówkami, to się schowam, nie zbiorę się w sobie, by powiedzieć to samo
czas, tego potrzebuje
chyba
dlaczego zawsze dodaje chyba? ;_;

wtorek, 26 stycznia 2016

Nie wytrzymam
jak będę czekać 3 miesiące to po prostu oszaleje
i jak to powiem to zwieje to toalety z płaczem
bo za długo to trzymałam na wodzy
mam gdzieś, czy zmienie zdanie
nie po to przez prawie pół godziny chodziłam w kółko z głupawym uśmiechem, a od koleżanki słyszałam tylko "weź się uspokój do jasnej anielki"
sucho mi w ustach
aaaaa >.<
czuję się jak wtedy, tylko strasznie się boję
wtedy się nie bałam ;_;
ale bardziej jestem szczęśliwa?
a może poczekam z tym do jutra?
a jak jutro nie będę mieć odwagi?
co innego krążyć wokół tematu, a co innego walnąć prosto z mostu "kocham Cię"
;_; w dodatku nie powiem tego tak w twarz
ale nie mogę czekać, bo się zator zrobi z innymi rzeczami
a co jeżeli to tylko chwilowe uniesienie?
ale tak się nie czułam od baaaardzo dawna
chyba
nie, nie powiem tego, nie ma szans
nie teraz, zwyczajnie nie dam rady
;_; zachowuje się jak zakochana
zakochana
a może jednak dzisiaj powiem?
raz kozie śmierć
taaa, raz... koza już umarła raz
co z tego, że filipa dawno nie widziałam?
wykasowałam wszystkie jego zdj z komórki
xD a wcześniej nie mogłam
to może jednak faktycznie powiem?
o mój, ty, jasna nie moge xC
nie powiem
nie przejdzie mi przez gardło
xD
powiem
co tam, najwyżej się rozłączę
i wyjde na tchórza...
powiem i się nie rozłączę
cały organizm mam napięty
muszę to rozładować
wykonam szalony taniec (zakochanego?) szalonego kapelusznika xD
wrócił ;_; jest dostępny
Boziuuuuuuuuuuuuuuuuuu <3
Z inspiracją piosenkami w wykonaniu Krzysztofa Zalewskiego

Zbyt szybko łapię nowy trop
Nim myśliwy powie że już
Za szybko do życia mknę
Nie zatrzymam się
Skradam się na palcach
Podchodząc zbyt szybko
Zapach zbyt kuszący
Nie mogę się oprzeć


 Klaśnij w dłonie raz
I dwa
Jak w rytm dawnej melodii
Zapomnianych serc
Klaśnij jeszcze raz
By zbudzić wszystko wokoło
Klaskaj ile sił
Musze to przejść
Iść w rytm, by nie stracić sił
Chcę zostawić po sobie poświatę
Na pomoc pokoleń
Lśnić, by zobaczyli blask


Delikatne drżenie rąk
Kładę opuszki na szkle
Patrzę na świat za szybą
Bezdenna skarbnica na zewnątrz
Kuloodporna szyba mnie dzieli
Ciekawość bierze górę
Szeroko otwieram oczy
Nie jestem głupcem
Nie szukam po omacku
Świadomie badam rysy

I stukam w słaby szyby punkt
masz w dłoni szklana kulkę
co z nią zrobisz?
toczy się toczy
z kolorowym wnętrzem
twarda, ale krucha
złapiesz ją nim spadnie?
wierze w twoje skrzydła
podleć bliżej
wierzę w ciebie z całych sił
nic innego mi nie zostaje
wiara, że złapiesz szklaną kulkę
z zatopionymi kolorami
Ale wiara to nie wszystko
mimo iż daruję Ci świat
swój, mój, twój, nasz
wierzę w ciebie z całych sił
jesteś tego wart
ja to wiem, nie przestane
wierzyć w twoją siłę
w twoich skrzydeł pęd
Złapiesz ją?

Słowa inspirowane tą piosenką

happines? it's you?

Zwariowałam
i poprzedniego posta częściowo odwołuje
chwilowy dołek
zwariowałam
serio
coś mi chyba na mózg padło
oszalałam
zupełnie
weźcie coś zróbcie
bo normalnie naukę zawale
czekacie na wyjaśnienia?
aaaaa, nie chcę wyjaśniać ;_;
zakochałam się
chyba
CHYBA<-- jakby ktoś nie doczytał
CHYBA<-- jakby ktoś stwierdził, że kłamię
ale wiem, że czuje się lepiej
psychicznie
chyba
bo trochę za krótko to czuje
to może być tymczasowe
ale chwilę już trwa <3
zawsze daje sobie 3 miesiące
to takie ultimatum dla uczuć
żeby nie odwoływać tego co powiem
ale dlatego muszę się bardzo powstrzymywać, żeby nie mówić, bo mam ochotę ciągle mówić, o czym na razie nie powinnam mówić...
moja zrujnowana logika xD

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Niesamowite, jak kojące mogą być krople deszczu, bębniące o szybę.
Jakby płakały za ciebie.
I usypiasz tak na kilka godzin, by pozbyć się bólu.
Chciałabym napisać coś nowego, ale moja wena się zakorkowała. Jakbym miała wyciągnąć nitkę to wyciągnęłabym cały kłębuszek. Jakbym dostała kijem bejsbolowym w brzuch i leżała z przemieszanymi wnętrznościami.
Nowe uczucie.
Może faktycznie jestem obłąkana albo próbuje zwrócić na siebie uwagę choć wcale o tym nie wiem.
Ból, który sama sobie tworze... żałośnie to brzmi. Niby wszystko zmyślam, wyolbrzymiam?
Powiedzcie komuś coś takiego prosto w twarz. Gwarantuje, że poczuje się jakby ktoś go nazwał "rozpieszczonym bachorem".
Nie płaczę, nie rozpaczam, boli nadal po kilku godzinach snu, więc pośpię jeszcze trochę. Wtedy to wspomnienie się oddali, jak zawsze.
Nigdy więcej się nie poskarżę. Obiecuję. Choćby nie wiem, jak bolało już słówkiem nie pisnę. Czego oko nie widzi, czego ucho nie słyszy, tego sercu nie żal.
W razie czego po prostu zasnę. Na przystanku "koszmar" jest przecież wiele pięknych snów...


Podzielę się z wami pewną piosenką. Nie jest moja, nie mnie dotyczy, ale jest dla mnie niezwykle ważna, choć nie chcę jej zbyt często słyszeć.


piątek, 22 stycznia 2016

zbyt długo

Im dłużej żyję tym bardziej uświadamiam sobie, ja okropny jest świat
W tym tygodniu wiele się nauczyłam, choć nie każdy o tym wie
Słyszę coraz więcej historii
Coraz więcej osób zwierza mi się ze swoich problemów
Opowiadają nie tylko o sobie
Uświadamiam sobie, że wtedy nie byłam sama
Że każdy przeszedł coś podobnego
Że tyle osób myślało, że jest samych
A wcale tak nie jest
Nigdy nie są osamotnieni w swoich uczuciach
Szkoda, że wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy
Nie twierdzę, że nagle wszystko wiem, że nagle potrafię pomóc każdemu, bo tak nie jest
Ale gdziekolwiek byłeś, gdziekolwiek jesteś teraz, musisz być świadomy, że ktoś kiedyś przeszedł tą sama drogę i osiągnął sukces.

Wypłynęła kiedyś na ocean spokoju
pierwsza podróż na chybotliwej tratwie
Jednak nie spodziewała się sztormu
Co gwałtowny zalewał płuca i serce
Myślała, że pochłonie ją ciemna głębia
Zapomniana spocznie sama na morskim dnie
Wtedy uratował ją rybak, jakże młody
Wymazał złe wspomnienia, ze złej wody
Jednak nadszedł dzień przeznaczenia
Zobaczyła żółwiki wyklute, jak znalezienie odkupienia
Szły w stronę oceanu, błękitnego, spokojnego
Na chwilę poczuła  strach wszechobecny
paraliż tamtego sztormu, bardzo mocny
Jednak ujęły ja słodkie gady, zamoczone już w połowie
Weszła podążając ich śladem w słoną wodę
Nad sobą miała w końcu jasną, czystą pogodę
Ten sam ocean, ten słony zapach w nozdrzach
Jednak wszystko było spokojne, ciepłe
Ocean burz spokojnym się w końcu stał
Ma wątpliwości czy to, to samo
Ten sam ocean, skoro inne odczucie
Że coś przez co uciekała, mieszkała
tak daleko, w głębi suchego lądu
mogłoby być tak przyjemne
Ciche
Spokojne
Miłe
Bezpieczne
Czy to jezioro jest, czy ocean?
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

http://literat.ug.edu.pl/xxx/amwiersz/0025.htm
Tutaj macie mój wiersz na dziś, ostatni wers mojego jest właśnie stąd.

Cały czas myślę i zastanawiam się, każdą wolną chwilę poświęcam jednej sprawie. I czuję niedosyt.
Nie powinnam, tak robić, nie na tym skupiać uwagę. W końcu mam szkołę i coraz mniej czasu.
Ale nie mogę. jestem nastolatką, inaczej reaguję. Jestem niespokojna, niepewna, nienasycona, wszystko na nie. Jeszcze doszło mi kolejne choróbsko. Zawsze robi mi się słaba odporność, gdy muszę zmierzyć się z czymś stresującym, dlatego na różne wyjazdy często choruję. A teraz cały czas chodzę, jak po igłach. Trochę się martwię, bo jak nadal moja głowa będzie tak pełna, znowu trafię z zapaleniem płuc do szpitala, albo czymś podobnym. Nawet jeżeli głowę mam silną, to mój organizm jest bardzo kruchy, od dziecka. "Takie życie"- powiem znowu, ukrywając brak szczęścia.
I wgl jakaś deprecha/chandra mnie dopadła xp

niedziela, 17 stycznia 2016

Dzisiaj w mojej głowie pojawiło się jedno zdanie jedna nuta, którą kiedyś usłyszałam.
udało mi się ją znaleźć
i myślę, że poniekąd tak się czuję


sobota, 16 stycznia 2016

piątek, 15 stycznia 2016

Kiedy nie możesz czegoś zmienić 
dostosuj się
lub przekształć na swoją korzyść

Tak zasada na dzisiaj. Nie będę się rozpisywać.
Podam przykład- nie możesz ruszać nadgarstkiem, bo strasznie boli.
Masz problem z rozpięciem płaszcza, nastawieniem czajnika, przebraniem się, umyciem itd.
Co robisz?
Możesz zmienić to na korzyść, odpocząć od rozładowywania zmywarki i innych prac.
Ale jak poradzić sobie z innymi rzeczami?
Spróbowałam na sobie.
To nie jest takie trudne
Posługujesz się czasami nogą, a koszulkę najpierw podciągasz, a później sięgasz jej końca z tyłu i ściągasz. Podczas nastawianie włączasz kran łokciem. Robisz to samo co zwykle, nawet jeżeli zajmuje Ci to więcej czasu czy pracy. Nie poddajesz się, tylko zmieniasz podejście.
W życiu powinno tak być. Złość zamień w energię napędową do jakiegoś porzuconego zadania. Smutek przemień w łagodność wobec innych. Radość w czułość okazywaną innym. 
Jesteś niezwykły dopiero wtedy, gdy jesteś sobą. Twoje czyny najlepiej mówią kim jesteś. Nie przejmuj się innymi, a gdy zrobiłeś coś zbyt żenującego poudawaj, że celowo xD nie każdy przewróci się, upadnie, by popatrzeć w niebo. To właśnie jest być Kimś. Wybieraj własną ścieżkę, ale nie zaniedbuj zdania innych. Bierz go pod uwagę, bo możesz skorzystać.
Takie jest życie.
Zmieniaj
Działaj
Słuchaj 
Czyń
Na korzyść sobie i innym.
A kiedy wstaniesz i nadal boli, po prostu zmieniaj po kawałku swoje życie, dopasowując je i siebie do nowych sytuacji.
Kiedy widzisz w sobie coś niepasującego, krzywego, brzydkiego, popracuj nad tym ile możesz, a resztę zamaskuj zaletami.
Nie chodzi o to, by być kimś innym, ale by być najlepszą wersją siebie, prawda?

czwartek, 14 stycznia 2016

Dzisiejszy pierwszy pryszcz na czole jest zapowiedzią okresu ;_;
Walić hormony i ich skutki.
Koszmar.
Jutro w szkole mamy noc filmową od 18.00 do 00.00 :p
nuuudy
Dzisiaj na historii nauczyciel narzekał, że jesteśmy za cicho xD
trololololololo xD
Ja akurat pisałam nową odsłonę starego opowiadania.
Stare opowiadanie mówiło o dziewczynie, która popełniła samobójstwo. Trafiła do krainy, gdzie były rozległe puste pola i mroczny zamek.
Tam przywitał ją gospodarz, przedstawił innym.
Była to kraina gdzie samobójcy mają 5 dni na podjęcie jednej z 2 opcji, podczas, gdy ich ciało leży w śpiączce:
1.Wrócić na Ziemię i spróbować żyć do końca.
2. Przeżyć na zamku 3xcałe swoje życie jakie miałoby sie na ziemi, a później dusza rozpłynęłaby się w nicości, jakby nie istniała.
Dziewczyna poznała na tym zamczysku Marka, który wspierał ją, rozumiał, pomagał.
Tak samo, jak ona był samobójcą, choć nie wyglądał na takiego.
Mówił jej, że powinna żyć i że trafił tu w tym samym czasie co ona, więc razem odejdą i się odnajdą w realnym życiu. Tylko, żeby wybrała 1 opcje.
Dziewczyna się zgodziła i szczęśliwa ostatniego dnia weszła do portalu, które miało ją przesłać z powrotem. 
Ale marek nie szedł za nią, kiedy się zorientowała, że on już kiedyś wybrał 2 opcje popłakała się. Wtedy podszedł do niej i ją przytulił.
-Nie zmarnuj szansy jak ja, nie zapomnij- w tym momencie on zaczął znikać.
-Obiecuję- szepnęła.
Zdążył jej tylko wcisnąć do ręki jakiś twardy przedmiot za nim odeszli.
Obudziła się w szpitalnym łóżku. Obok spała jej matka, trzymając ją za rękę. Dziewczyna myślała, że to tylko sen, ale spojrzała w dłoń i sobaczyła kamyk w kształcie serca.
Tak mniej więcej wyglądała ta historia.
Dzisiaj zaczęłam pisać podobną tylko:
1. Główny bohater to chłopak
2. Był poniekąd obserwatorem tego związku w poprzedniej historii (została trochę zmieniona)
3. opcją nr 2 było piekło
4. Miało się 7 dni na podjęcie decyzji
5. Dochodzi nowy bohater-opiekun
6. Sceneria bardziej przypomina raj
7. Po powrocie do życia, pamięć o tej krainie i osobach znika (choć uczucie, że nie chcę już tak bardzo umierać nie znika)

środa, 13 stycznia 2016

serce bije jak szalone
nade mną niebo rozognione
znalazłam piekieł bramy
w dnie głębokiej jamy
czy to sen, czy jawa
dla mnie niejasna sprawa
wiem, że czuję
i nie wariuję
uwierzysz, że wierzę
że nic nie zapeszę?
wierzysz, że czuję
 że mocno próbuję?
nerwy mnie zjadają
ale ludzie nie omijają
cieszę się ze stanu rzeczy
czas te rany leczy
może posklejam co rozbite?
choć wspomnienia rozmyte

Na pamięć znam ten lęk
co serce rwie na strzępy
kiedyś i jak byłam w tym
miejscu, w którym teraz jesteś
więc wstań, jesteś silna
nie pomogą łzy
łatwiej jest usiąść i się użalać
walcz o siebie, bo ucieka czas
a życie nam dane
przeżyć możesz tylko raz

~~Kasia Cerekwicka


Miło, że w ciągu dwóch tygodni z samej Polski miałam ponad 100 wyświetleń <3

W skojarzenia gram
połowę życia
Inaczej patrzę na świat
W oczach widzę duszę
Czasem złotą, czasem w brąz skojarzenia gram
W ruchach zwierzęcy przymiot tkwi

Gram i czasem nie rozumiem
innych myśli, opinii
Co mi się jawią inaczej
W oczywistej pełnej krasie

Dotyk to obraz
Muzyka to dotyk
Obraz to uczucie
Słowa to obraz
Nigdy inaczej

Przydałby mi się porządny masaż, karku, łopatek najlepiej ;_;
Takie nieprzyjemne te zakwasy
Chociaż bardziej niepokoi mnie fakt, że od dwóch tygodni dość sporo straciłam na wadze, bo aż ponad półtorej kilograma
I nadal coraz mniej ważę
Może przez stres, kto wie
A może za mało jem?
będę panikować jak spadnie jeszcze 2kg, w końcu wtedy będę miała właśnie 2kg niedowagi wg wskaźnika BMI
Swoją drogą mój kolega z klasy (tańczyłam dziś z nim) poprawił swoje umiejętności. Nadal sztywny, jak kij, ale kroków nie myli ^^

wtorek, 12 stycznia 2016

Cud się zdarzył
i przeskoczył
siedem mil przepaści
powróciłam do początków
i pokazałam jaką drogę przejdę

ale pokazałam też co mogę stracić
ile osób mi bliskich
ile jeszcze mogę poznać
ile zdobyć, inspirować

wróciłam tam niesiona pętlą czasu
co kiedyś mnie dusiła
ktoś rozwiązał węzeł gordyjski
sobą przecinając

nie byłam na wietrze
ciepła woda
jak matczyna kołyska
zaniosła mnie
do tej małej kuleczki
zwiniętej w bólu

Hej, spójrz to ja
ja to ty, ty to ja
nie smuć się
popatrz co mam

Druga połówka po raz pierwszy spojrzała
choć skulona, częściowo odzyskana
hej, możemy być razem?
ale nadal milczy
choć nie płacze

poniedziałek, 11 stycznia 2016

"Nie kocham,
nie czuję
z żelaza jestem i będę"

Przypomniały mi się czasy przeprowadzki, nowe miejsce, początek gimnazjum.
Rodzice, odrzucenie, stara miłość.
Nowe miejsce, niepewność.
Siedziałam zwykle skulona przy łóżku i się kiwałam.
Albo spałam, ale jak zasypiałam to po godzinie czy trzech znowu się budziłam, przez koszmary.
I znowu się kiwałam.
Robiłam zadania, w szkole nuciłam fragment piosenki braci "udawaj wciąż, lubić się daj...", uśmiechałam się.
Wracałam do domu, rodzice robili awantury.
Płakałam, kiwając się, powtarzając "Nie kocham, nie czuję, z żelaza jestem i będę".
Żałosne. Słowa powtarzane w kółko robiły się prawdą. Powoli wypierałam wspomnienia.
"jak umrę, nikt nie zauważy"
bo to prawda.
Ale ktoś zauważył.
Uderzył w twarz, jak pijanemu kubeł z wodą.
Codziennie łamał każdą barierę
strach przed dotykiem
dawał mi cele na kolejny dzień
obiecywałam
w końcu miałam kogoś, komu zależało, żebym żyła
spełniałam zadania
jakbym uczyła się chodzić o lasce
coraz pewniej i pewniej żyłam
był pierwszym, od którego dostałam całusa
pomyślałam: "świat nie może być taki zły skoro istnieją takie osoby"
ciężko było i nadal jest
czasami tylko tamta obietnica trzyma mnie w pionie
bez względu na wszystko
nie pozwolę, by ktoś zachwiał moje filary
zaatakuję, zawalczę, każdego kto mi zagrozi.

Tak to teraz czytam i zastanawiam się czy nie mam podwójnej osobowości.
Ale serio.
A może to przez temperaturę?
W każdym razie znikam najbliższej niedzieli. Jak w ciągu tygodnia się nie pojawię z powrotem, to postawcie na mnie krzyżyk.

I znicz przy okazji.
Mam takie dziwne wrażenie, że żyję
trochę to dziwnie brzmi
wiem
na początku myślałam, że wszystko wraca
ale czyżby tylko przyszło się pożegnać
mówiąc "odchodzę na dobre"?

Nadal czuję napięcie
i trzęsę się
ale to nie to samo?
płaczę jak wtedy
ale nie tak gorzko?
boli
ale nie nie obezwładnia?

muszę przeżyć kilka chwil więcej
tydzień może dwa

jakbym czuła inny wiatr
tylko ciii
bo zapeszę
tylko ciii
bo zniknę

pozwolę sobie znowu wstać
po tamtym upadku

niedziela, 10 stycznia 2016

Czuję, jakby był za oknem
pożeracz wzrokiem
troche się boję
ale to tylko mara za oknem
uchylam okno
wchodzi
przesadziłam?

Czuję oddech na skórze
niby ciepły, miły
ale przytłacza
odsuwam się 
ale nadal jest blisko

Czuję podobieństwo
czuję więź
ulotna myśl zagrożenia
zatracam się

Nie, chwila
muszę to zakończyć
mara choć słodka
kusi, jak wampir

Zejdź na ziemię!
Wołają ważne sprawy,
ale jeszcze chwilę 
przy cieniu postoję
to nic złego 
polubić nieistniejące

piszę trochę w innych klimatach ^^
szkoła woła, na jutro dwie pisemne prace z polskiego, test z tego samego przedmiotu i kartkówka z matmy i biol
mam tylko 3h na zrobienie tego
;_; lenistwo dopada
dobra, liczę na swój geniusz i szczęście, ewentualnie douczę się przed lekcją
idę ryczeć do konta nad bezsilnością i brakiem zapału, nikt mi nie zabroni :p

sobota, 9 stycznia 2016

Dołek wpadł

Wymalowałabym na ścianie to, że jestem winną.
Nic nie usprawiedliwia mojej słabości
gdy jedno czyjeś słowo mnoży się w mojej głowie
i otwiera wszystko co pozamykałam
wszystko jak lawina spada na mnie
trzęsę się na skraju z zimna, bólu

Czemu nie umiem być silniejsza?
Moją winą jest to cierpienie
jak moją winą jest to, że żyję
największy grzech

gdzie nie pójdę
zawsze strach, przed tym co było
że upadnę i znowu zobaczę ciemność
że światło zgaśnie
znowu będę za szybą
z maską hamleta do grania normalności

omdlewam, spadam,
uciekam w sen
w zapomnienie odsyłam 
to co powraca
z drobnym słowem z drobną nutą
jak wiatr zimny i samotny
przecinający łany zbóż

nienawidzę tego co w środku noszę
stertę zakurzonych pudeł pełnych smoły
co kiedyś zalała
ponad połowę duszy, serca
straciłam cząstkę tego, 
na to miejsce włożyłam strach

poddałam się
przestałam walczyć o odzyskanie
dawnej miłości
by móc kogokolwiek nią obdarzyć
Boże, jeszcze na koniec przypomnę
cowieczorną modlitwę
"Nie chcę się obudzić"

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Wszystko co nas zmienia 
buduje nowe piętro
w budynku naszej osobowości
jednak dolne piętra zostają
nie zmieniają się
jesteśmy zarówno tacy
jak teraz
jak i 
te 10 lat temu
choć tacy sami
to zupełnie inni...

Święta i po świętach, a ja je całe przechorowałam. Dosłownie. Od 23 grudnia mam temperaturę nie mniejszą niż 37,3 stopnie.
Także jak byście chcieli zobaczyć, jak wygląda duch minionych świąt to śmiało- wpadnijcie do mnie. Podkrążone oczy, zarośnięte grzywką, duży sweter na zbyt puchate ubrania, postawa zombie po bliskim spotkaniu z kołami ciężarówki...
Taki domowy jęczący truposzek ^^
Ale za to dostałam fajne prezenty, np.: maszynkę do robienia lodów (o ironio, jestem chora)
do 6 stycznia mam zrobić projekt z wos-u ;_;
a 7 jest klasyfikacja śródroczna
i przy okazji wracam do szkoły
do tych strasznych LUDZI O.o ;_;
Idę ryczeć w poduszke
nienawidzę ostatniej klasy...