Im dłużej żyję tym bardziej uświadamiam sobie, ja okropny jest świat
W tym tygodniu wiele się nauczyłam, choć nie każdy o tym wie
Słyszę coraz więcej historii
Coraz więcej osób zwierza mi się ze swoich problemów
Opowiadają nie tylko o sobie
Uświadamiam sobie, że wtedy nie byłam sama
Że każdy przeszedł coś podobnego
Że tyle osób myślało, że jest samych
A wcale tak nie jest
Nigdy nie są osamotnieni w swoich uczuciach
Szkoda, że wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy
Nie twierdzę, że nagle wszystko wiem, że nagle potrafię pomóc każdemu, bo tak nie jest
Ale gdziekolwiek byłeś, gdziekolwiek jesteś teraz, musisz być świadomy, że ktoś kiedyś przeszedł tą sama drogę i osiągnął sukces.
Wypłynęła kiedyś na ocean spokoju
pierwsza podróż na chybotliwej tratwie
Jednak nie spodziewała się sztormu
Co gwałtowny zalewał płuca i serce
Myślała, że pochłonie ją ciemna głębia
Zapomniana spocznie sama na morskim dnie
Wtedy uratował ją rybak, jakże młody
Wymazał złe wspomnienia, ze złej wody
Jednak nadszedł dzień przeznaczenia
Zobaczyła żółwiki wyklute, jak znalezienie odkupienia
Szły w stronę oceanu, błękitnego, spokojnego
Na chwilę poczuła strach wszechobecny
paraliż tamtego sztormu, bardzo mocny
Jednak ujęły ja słodkie gady, zamoczone już w połowie
Weszła podążając ich śladem w słoną wodę
Nad sobą miała w końcu jasną, czystą pogodę
Ten sam ocean, ten słony zapach w nozdrzach
Jednak wszystko było spokojne, ciepłe
Ocean burz spokojnym się w końcu stał
Ma wątpliwości czy to, to samo
Ten sam ocean, skoro inne odczucie
Że coś przez co uciekała, mieszkała
tak daleko, w głębi suchego lądu
mogłoby być tak przyjemne
Ciche
Spokojne
Miłe
Bezpieczne
Czy to jezioro jest, czy ocean?
Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?
http://literat.ug.edu.pl/xxx/amwiersz/0025.htm
Tutaj macie mój wiersz na dziś, ostatni wers mojego jest właśnie stąd.
Cały czas myślę i zastanawiam się, każdą wolną chwilę poświęcam jednej sprawie. I czuję niedosyt.
Nie powinnam, tak robić, nie na tym skupiać uwagę. W końcu mam szkołę i coraz mniej czasu.
Ale nie mogę. jestem nastolatką, inaczej reaguję. Jestem niespokojna, niepewna, nienasycona, wszystko na nie. Jeszcze doszło mi kolejne choróbsko. Zawsze robi mi się słaba odporność, gdy muszę zmierzyć się z czymś stresującym, dlatego na różne wyjazdy często choruję. A teraz cały czas chodzę, jak po igłach. Trochę się martwię, bo jak nadal moja głowa będzie tak pełna, znowu trafię z zapaleniem płuc do szpitala, albo czymś podobnym. Nawet jeżeli głowę mam silną, to mój organizm jest bardzo kruchy, od dziecka. "Takie życie"- powiem znowu, ukrywając brak szczęścia.
I wgl jakaś deprecha/chandra mnie dopadła xp
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz