m

piątek, 27 lutego 2015

Późno w nocy składniam się ku przemyśleniom.
O tym co zrobię jutro ze swoim życiem. O wielu innych dziwnych sprawach.
Chciałabym wiele, choć wiem, że nawet połowy z tego nie osiągnę. Jestem świadoma, że w każdej chwili śmierć może zachcieć mnie zabrać.Czy warto się starać? Tak. Czy warto iść do przodu? Tak. Jednak nie dalekimi myślowymi susami, jak sarenka co beztrosko skacze (ona trafia w ręce wilka), ale drobnymi kroczkami, jak jeż, co widzi tylko to, co krok przed nim. Nie poradzimy sobie z nawałem smutku, on sprawia, że dzień staje się niemożliwy. Nie idźmy całym dniem, idźmy godziną po godzinie, minutą po minucie, chwilą po chwili, rozkładajmy smutek, gorycz, żal,na małe porcje, by stały się strawne. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zatrzymajmy się na chwilę, ale nie cofajmy. Dzielmy, nie usuwajmy. Musimy każdy dzień, każdą chwilę przeżywać małymi kroczkami, najlepiej jak umiemy, by na końcu drogi spotkać światło.



czwartek, 19 lutego 2015

Czemu ludzie tak panicznie boją się śmierci?
Czemu życie jest takie trudne?
Czemu uczucia obezwładniają mnie?
Boję się. Nie chcę żyć. Zamknięta w czterech ścianach swojej głowy. Nawet, gdyby drzwi były otwarte nie chcę wyjść. Czekam, staram się, ale  nie chcę żyć, nie chcę ryzykować. Nie umiem, boję się zranienia. Siedzę cicho. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Trochę to boli, ale to niewielka cena.Czasem trochę się odważę, trochę stanę się taka, jak dawniej, ale nigdy w pełnym świetle.
Demony siedzą w okół mnie. Ha. Gramy w karty, zabawa. Często przegrywam. Moje wyobrażenia lepszego życia. To fikcja niemożliwa. Co z tego, że się uśmiecham? to tylko kilka mięśni w okół ust spragnionych czułości. Sny stają się wspomnieniami. Rzeczywistość miesza się z marzeniami. Nie odróżniam już wytworów mózgu od prawdy rzeczywistej. Zapadam na szaleństwo. Chyba. Nie mam nikogo, jestem sama, wśród swoich czterech ścian.

niedziela, 15 lutego 2015

Myśli i słowa plączą się. 
Co robić mam, gdy nie wiem czego chcę?

Świat nie jest czarno-biały. Odcienie szarości przeplatają się milionem barw. Czy kolory to złudzenie? Nakręcani fałszywymi obietnicami, dokonujemy złych wyborów. Pycha sprawia, że się przeceniamy. Choć to nic złego, że ktoś chce być akceptowany. Tyle wspomnień niszczy nas, coraz boleśniej płynie czas. Na nikim nie mogę polegać, źle się czuję widząc siebie, was. Nie radzę sobie z własnymi słabościami. Udaję, gram.
Tyle złych wspomnień we mnie jest. Gdy je mam przed oczami boję się. Chciałabym nie pamiętać, nie nienawidziłabym siebie. Najbardziej brakuje mi ciepła. Od tak dawna nikt mnie nie przytulił, nie porozmawiał. Nie próbował zrozumieć. Nie mam komu się zwierzać, nikomu nie ufam. Chodzę, jak antylopa, za którą skrada się lew. Nie mogę dłużej walczyć, nie przebiję się.
Boże, czemu nadal moje serce bije?!