"Człowiek dożyje jutra, tylko kiedy w sercu ma "Obiecuję" do spełnienia"
Dzisiaj byłam w szpitalu na wolontariacie. Przebrana za prześliczną śnieżkę śpiewałam w towarzystwie aniołów, Maryi i Józefa oraz świętego Mikołaja (który rozdawał prezenty). Na każdym piętrze szpitala robiliśmy przedstawienie. Jeden z pacjentów nawet się popłakał.
Większość podopiecznych szpitala to ludzie naprawdę starzy, na wózkach, kulejących lub nawet nie mogących siedzieć. Dobrze, że przynajmniej na chwilę mogli się oderwać od smutnej rzeczywistości.
m
niedziela, 6 grudnia 2015
czwartek, 3 grudnia 2015
return
Hej
Dawno mnie nie było.
Zmieniłam komputer.
Jutro ostatni dzień próbnych egzaminów. Przeszłam do etapu rejonowego z matematyki, matematyczka ciągle naciska na dodatkowe ćwiczenia, ale im więcej nalega tym bardziej mam dość. Ponad to przez moją tygodniowa chorobę mam całą mase zaległości.
Jestem wrakiem człowieka. Tylko patrzeć kiedy zemdleje xC
Tęskniłam za blogiem :)
"Świat kręci się niewiarygodnie szybko. Tylko my jesteśmy tak zabiegani, że zwalnia."
Dawno mnie nie było.
Zmieniłam komputer.
Jutro ostatni dzień próbnych egzaminów. Przeszłam do etapu rejonowego z matematyki, matematyczka ciągle naciska na dodatkowe ćwiczenia, ale im więcej nalega tym bardziej mam dość. Ponad to przez moją tygodniowa chorobę mam całą mase zaległości.
Jestem wrakiem człowieka. Tylko patrzeć kiedy zemdleje xC
Tęskniłam za blogiem :)
"Świat kręci się niewiarygodnie szybko. Tylko my jesteśmy tak zabiegani, że zwalnia."
czwartek, 28 maja 2015
Dzisiaj była szkolna dyskoteka. Normalnie chodzę, a dzisiaj, nawet jeżeli była prezentacja kandydatów do samorządu szkolnego, nie poszłam. Powiedzmy, że miałam za mało pozytywnej energii.
Nie lubię dyskotek, bo one takowej energii mnie pozbawiają. Dlaczego robię się smutna na dyskotece? Nie wiem. Może przez filipa, w końcu kiedy go kochałam, na każdej dyskotece niecierpliwie czekałam na taniec zz nim, a to czekanie mnie bolało. Psychicznie.
W ogóle, jak przyszłam do domu to padłam na kanapę i zasnęłam na 3 godziny. Nie sądziłam, że kanapa może być taka ciepła i wygodna ;D ehh... życie to nie malowana bajka, nie ma ani kolorów, ani szczęśliwego zakończenia
Nie lubię dyskotek, bo one takowej energii mnie pozbawiają. Dlaczego robię się smutna na dyskotece? Nie wiem. Może przez filipa, w końcu kiedy go kochałam, na każdej dyskotece niecierpliwie czekałam na taniec zz nim, a to czekanie mnie bolało. Psychicznie.
W ogóle, jak przyszłam do domu to padłam na kanapę i zasnęłam na 3 godziny. Nie sądziłam, że kanapa może być taka ciepła i wygodna ;D ehh... życie to nie malowana bajka, nie ma ani kolorów, ani szczęśliwego zakończenia
poniedziałek, 25 maja 2015
Cały weekend bez komputera! Nwm, czy wiecie, ale w piątek pojechałam busem do miasta, w którym mieszka moja ciotka. Spędziłam tam cały weekend i dzisiaj rano wróciłam. Oczywiście szkoła mnie nie ominęła. Tak samo sprawdzian z geografii :p najtrudniejszy ze wszystkich.
Ps.: Chyba zacznę więcej podróżować ^^ ta szalona eskapada busem bardzo mi się podobała.
Ps.: Chyba zacznę więcej podróżować ^^ ta szalona eskapada busem bardzo mi się podobała.
poniedziałek, 18 maja 2015
czwartek, 14 maja 2015
Znowu mam totalnego doła.
W piersi mnie boli, każdy oddech pali, choć słone łzy spływają po moich policzkach. Bardzo boli. To nie jest świeży smutek. Jest bardzo stary, ale nie mogę się go pozbyć. Nie umiem przelać go na słowa, nie umiem go namalować, nawet łzy wydają się mało odpowiadające. Czasami ten ból dochodzi do głosu, ale rzadko. Wtedy wokół mnie robi się ciemno, a wszystko tak strasznie boli. Wtedy mam ochotę zrobić sobie krzywdę. Walnąć głową w ścianę i stracić przytomność, rozciąć sobie rękę. Chcę zniknąć, być zakopaną dwa metry pod ziemią. To tylko kilkanaście minut błędnego koła. Chciałabym powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mam wszystko. Dlatego staram się nie dać tego po sobie poznać.To, że taki ból, smutek jeszcze w mnie istnieje. W końcu mój braciszek mnie wyleczył, prawda? Dlatego staram się powstrzymać od cięcia i na razie mam tylko zdarty naskórek po paznokciach.
Żałosne.
Zwykle załamuje się dopiero pod prysznicem. Łzy od razu się zmywają, a woda łagodzi zadrapania. Dzisiaj zdążyłam załamać się w szkole. Powinnam była to przewidzieć, w końcu już na lekcji czułam, że chcę namalować coś w czarnych smutnych i tajemniczych barwach, a nie mogłam. Na szczęście w szatni była tylko jedna osoba i to akurat ta, której ufam. I tak mi wstyd.
Ech.., a wiki się dziwiła, że w marzeniach na religii wpisałam "śmierć"
Muszę przeżyć. Dla filipa, dla innych. Przejść to życie, szkoła, praca, rodzina, emerytura itd.
Jednak czuję, że nigdy nie zapomnę tego co przeżywam. Nie zapomnę o pierwszej miłości, o bólu, o tym, jak ciemność może być bezpieczna, a ciepło złudne. Może to czcze pisanie, jednak naprawdę tak czuję. Mam nadzieję, na siłę, która podniesie mnie najgorszego upadku.Nadzieję pokładam w przyjaciołach.
Boże, tym razem proszę z całego serca, pomóż.
Szczerze proszę Cię o pomoc Boże.
Żebym doceniała każdą minutę życia.
W piersi mnie boli, każdy oddech pali, choć słone łzy spływają po moich policzkach. Bardzo boli. To nie jest świeży smutek. Jest bardzo stary, ale nie mogę się go pozbyć. Nie umiem przelać go na słowa, nie umiem go namalować, nawet łzy wydają się mało odpowiadające. Czasami ten ból dochodzi do głosu, ale rzadko. Wtedy wokół mnie robi się ciemno, a wszystko tak strasznie boli. Wtedy mam ochotę zrobić sobie krzywdę. Walnąć głową w ścianę i stracić przytomność, rozciąć sobie rękę. Chcę zniknąć, być zakopaną dwa metry pod ziemią. To tylko kilkanaście minut błędnego koła. Chciałabym powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mam wszystko. Dlatego staram się nie dać tego po sobie poznać.To, że taki ból, smutek jeszcze w mnie istnieje. W końcu mój braciszek mnie wyleczył, prawda? Dlatego staram się powstrzymać od cięcia i na razie mam tylko zdarty naskórek po paznokciach.
Żałosne.
Zwykle załamuje się dopiero pod prysznicem. Łzy od razu się zmywają, a woda łagodzi zadrapania. Dzisiaj zdążyłam załamać się w szkole. Powinnam była to przewidzieć, w końcu już na lekcji czułam, że chcę namalować coś w czarnych smutnych i tajemniczych barwach, a nie mogłam. Na szczęście w szatni była tylko jedna osoba i to akurat ta, której ufam. I tak mi wstyd.
Ech.., a wiki się dziwiła, że w marzeniach na religii wpisałam "śmierć"
Muszę przeżyć. Dla filipa, dla innych. Przejść to życie, szkoła, praca, rodzina, emerytura itd.
Jednak czuję, że nigdy nie zapomnę tego co przeżywam. Nie zapomnę o pierwszej miłości, o bólu, o tym, jak ciemność może być bezpieczna, a ciepło złudne. Może to czcze pisanie, jednak naprawdę tak czuję. Mam nadzieję, na siłę, która podniesie mnie najgorszego upadku.Nadzieję pokładam w przyjaciołach.
Boże, tym razem proszę z całego serca, pomóż.
Szczerze proszę Cię o pomoc Boże.
Żebym doceniała każdą minutę życia.
środa, 13 maja 2015
13
Nie wiem dokładnie co chciałabym napisać, ale wiem, że chce.
W sumie prowadzenie tego bloga jest dla mnie formą terapii xD
Moim głównym problemem jest to, że nie umiem znaleźć motywacji i porządnie skupić się na jednej rzeczy. Konkretnie na szkolnych lekcjach. Tak ślęczę i ślęczę i dumam, jak baba nad grochem :p
No nic. Jutro Sprawdzian z matmy, muszę się przynajmniej wyspać.
PS.: Dzisiaj narysowała swój najlepsze mini-akt ^^ spoko, kobiety. Mężczyzny na razie nie ruszam :p
W sumie prowadzenie tego bloga jest dla mnie formą terapii xD
Moim głównym problemem jest to, że nie umiem znaleźć motywacji i porządnie skupić się na jednej rzeczy. Konkretnie na szkolnych lekcjach. Tak ślęczę i ślęczę i dumam, jak baba nad grochem :p
No nic. Jutro Sprawdzian z matmy, muszę się przynajmniej wyspać.
PS.: Dzisiaj narysowała swój najlepsze mini-akt ^^ spoko, kobiety. Mężczyzny na razie nie ruszam :p
poniedziałek, 11 maja 2015
Dzisiaj wyjątkowo nie było mnie w szkole ^^
Cały dzień do góry brzuchem.
Przy okazji zrobiłam sobie dzień bez stanika :p
Nikt nie czyta mojego bloga, więc mogę pisać aż zbyt szczerze ^^
Gorzej, bo po jutrze mam kartkówkę geo z mapy polski. Jest meeeeeegaaaa trudna ;_; Nie zadam. Wiem to xC
Cały czas łamię się czy zostać tym kim jestem, czy dla bezpieczeństwa odrzucić uczucia, łącznie z miłością czy innymi takimi. Swoją drogą jedynym wiecznym uczuciem jest melancholia, nieprawdaż?
Cały dzień do góry brzuchem.
Przy okazji zrobiłam sobie dzień bez stanika :p
Nikt nie czyta mojego bloga, więc mogę pisać aż zbyt szczerze ^^
Gorzej, bo po jutrze mam kartkówkę geo z mapy polski. Jest meeeeeegaaaa trudna ;_; Nie zadam. Wiem to xC
Cały czas łamię się czy zostać tym kim jestem, czy dla bezpieczeństwa odrzucić uczucia, łącznie z miłością czy innymi takimi. Swoją drogą jedynym wiecznym uczuciem jest melancholia, nieprawdaż?
czwartek, 7 maja 2015
od książki do talentu
wiecie, tak sobie pomyślałam, że książki są odwzorowaniem rzeczywistości autorów w alternatywnym świecie lub po prostu opisem ich pragnień. Szczególnie ta pierwsza historia.
Kiedy pisałam swoją pierwszą powieść w dużej mierze odwzorowywałam się na własnych uczuciach. Tworzyłam swój upragniony świat, malowałam literami.
Żeby napisać coś dobrego trzeba przeżywać każdego bohatera z osobna i wszystkich na raz.
Trzeba umiejętnie wszystko razem spleść, jak malarz przechodzący z koloru do koloru.
Zawsze, gdy chcemy napisać coś co będzie wyjątkowe, sami musimy poczuc cos wyjątkoego, by móc później przelać to na papier. Czasmi wystarczy piosenka, czyjes spojrzenie, obraz, scena z filmu, która poruszy tą wyjątkowa strune naszej duszy, tą, która sprawia, że jesteśmy wyjątkowi.
Przecież każdy z nas jest wyjątkowy, prawda? Każdy może stworzyć coś co zadziwi innych coś, co jest tylko w nas, w naszej duszy, w naszych umysłach, To dar, taki pakiet na start, który możemy rozwijać. Trzeba byś silnym i wytrwałym, bo nasz talent może zostać stracony, przytłumiony przez inne umiejętności. Niektórzy tracą go, bo są słabi i myśli oraz opinie innych staja się ich własnymi. Przecież to tylko wskazówki. Nie możemy się poddawać. Znajdźmy w sobie to coś, ten talent, który nas wyróżnia we własnych oczach. Żyjmy, tak, by tego nie żałować, nie zrzucać się z mostu, nie zasypiać na zawsze, nie ciąć się. Każdy jest wyjątkowy, spróbuj dostrzec siebie w hobby, w którym dobrze się czujesz. To prawdopodobnie będzie TWÓJ talent. Czasem trzeba będzie powalczyć, ale czy życie nie byłoby nudne, gdyby wszystko spadało nam z nieba? :)
Kiedy pisałam swoją pierwszą powieść w dużej mierze odwzorowywałam się na własnych uczuciach. Tworzyłam swój upragniony świat, malowałam literami.
Żeby napisać coś dobrego trzeba przeżywać każdego bohatera z osobna i wszystkich na raz.
Trzeba umiejętnie wszystko razem spleść, jak malarz przechodzący z koloru do koloru.
Zawsze, gdy chcemy napisać coś co będzie wyjątkowe, sami musimy poczuc cos wyjątkoego, by móc później przelać to na papier. Czasmi wystarczy piosenka, czyjes spojrzenie, obraz, scena z filmu, która poruszy tą wyjątkowa strune naszej duszy, tą, która sprawia, że jesteśmy wyjątkowi.
Przecież każdy z nas jest wyjątkowy, prawda? Każdy może stworzyć coś co zadziwi innych coś, co jest tylko w nas, w naszej duszy, w naszych umysłach, To dar, taki pakiet na start, który możemy rozwijać. Trzeba byś silnym i wytrwałym, bo nasz talent może zostać stracony, przytłumiony przez inne umiejętności. Niektórzy tracą go, bo są słabi i myśli oraz opinie innych staja się ich własnymi. Przecież to tylko wskazówki. Nie możemy się poddawać. Znajdźmy w sobie to coś, ten talent, który nas wyróżnia we własnych oczach. Żyjmy, tak, by tego nie żałować, nie zrzucać się z mostu, nie zasypiać na zawsze, nie ciąć się. Każdy jest wyjątkowy, spróbuj dostrzec siebie w hobby, w którym dobrze się czujesz. To prawdopodobnie będzie TWÓJ talent. Czasem trzeba będzie powalczyć, ale czy życie nie byłoby nudne, gdyby wszystko spadało nam z nieba? :)
niedziela, 3 maja 2015
Myślę, że już trochę poznałam Michała. Spoko jest. Tak ogólnie. Nie jest brzydki, nie jest głupi, nie jest zbyt wulgarny. I całkiem nieźle idzie mu na tańcach <3
Tegoroczna majówka jest zdecydowanie za krótka xC albo nauczyciele dali za dużo zadań. Może to ja jestem zbyt leniwa? Bardzo prawdopodobne xD
to teraz idę potrenować z moja kakują buahahahaha ^^
Tegoroczna majówka jest zdecydowanie za krótka xC albo nauczyciele dali za dużo zadań. Może to ja jestem zbyt leniwa? Bardzo prawdopodobne xD
to teraz idę potrenować z moja kakują buahahahaha ^^
sobota, 2 maja 2015
Po długiej nocy
Ciemnej, bolesnej
Rozpaczliwej
Pełnej demonów
Otwieram oczy
Obmyte łzami
Serce białe
od blizn smutku
Otwieram oczy
i widzę czyste niebo
tam, gdzie wcześniej
nie było niczego
Choć nadal mi zimno
Obolała, chcę wstać
Nie mogę spojrzeć
w przeszłość, w tył
Jeszcze nie spojrzę
w twarz
dawnemu cierpieniu
zbyt blisko jeszcze jestem
Odejdę trochę dalej
i zbuduję szybę, kratę
wtedy zerknę na to co było
zmierzę się ze wspomnieniami
Ciemnej, bolesnej
Rozpaczliwej
Pełnej demonów
Otwieram oczy
Obmyte łzami
Serce białe
od blizn smutku
Otwieram oczy
i widzę czyste niebo
tam, gdzie wcześniej
nie było niczego
Choć nadal mi zimno
Obolała, chcę wstać
Nie mogę spojrzeć
w przeszłość, w tył
Jeszcze nie spojrzę
w twarz
dawnemu cierpieniu
zbyt blisko jeszcze jestem
Odejdę trochę dalej
i zbuduję szybę, kratę
wtedy zerknę na to co było
zmierzę się ze wspomnieniami
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Ten chłopak, Michał. Przyszedł dzisiaj do szkoły (tak jak wcześniej pisałam).
Wydaje się być całkiem spoko, w realu. Pilny, w miarę spokojny i wydaje się być inteligentny (mam słabość do inteligentnych osób xD ).
Jednak coś mi nie pasuje. Owe "coś" psuje cały efekt. Poczekam jeszcze może ze dwa tygodnie.
Nawet jeżeli mam ochotę się z nim zaprzyjaźnić (ja? z chłopakiem? zaprzyjaźnić? to żart?), to nawet nie mam odwagi się przedstawić... >.< Trudno. Może jednak to "coś" będzie tak podejrzane, że dobrze, że się nie zaprzyjaźnię.
Eh... trochę słabe tłumaczenie :(
Chyba faktycznie jestem tchórzem.
Wydaje się być całkiem spoko, w realu. Pilny, w miarę spokojny i wydaje się być inteligentny (mam słabość do inteligentnych osób xD ).
Jednak coś mi nie pasuje. Owe "coś" psuje cały efekt. Poczekam jeszcze może ze dwa tygodnie.
Nawet jeżeli mam ochotę się z nim zaprzyjaźnić (ja? z chłopakiem? zaprzyjaźnić? to żart?), to nawet nie mam odwagi się przedstawić... >.< Trudno. Może jednak to "coś" będzie tak podejrzane, że dobrze, że się nie zaprzyjaźnię.
Eh... trochę słabe tłumaczenie :(
Chyba faktycznie jestem tchórzem.
sobota, 18 kwietnia 2015
Nowy
Będę miała nowego kolegę w klasie O.o
Taa.. chłopaka
Ma na imię Michał.
Jestem ciekawa jaki on jest? Dlaczego się przeniósł skoro mieszka w tym samym miejscu? Był w szkole prześladowany? A może sam został wylany?
Ciężko być nastawionym neutralnie. Mam wielką ochotę nastawić się na niego negatywnie (w końcu to chłopak), ale nie powinnam wyrażać o nim opinii, zanim go nie spotkam. Inaczej moja późniejsza opinia będzie zbyt subiektywna :p
Na razie jedyne co wiem, to jakie ma nazwisko i jak wygląda (od czego mamy Facebooka xD ). Swoją drogą kto normalny daje sobie ksywkę "Stalking"? Od stalkerstwa? Jego hobby jest nękanie emocjonalne? ...?! Coś takiego nie mieści sie w normach "normalności". Jednak równie dobrze może być to po prostu żart. Nie mogę się nastawiać. Spotkam go w poniedziałek, wtedy rozstrzygnę (albo raczej moja nieomylna intuicja), czy jest w porządku lub czy jest psychopatą .
Taa.. chłopaka
Ma na imię Michał.
Jestem ciekawa jaki on jest? Dlaczego się przeniósł skoro mieszka w tym samym miejscu? Był w szkole prześladowany? A może sam został wylany?
Ciężko być nastawionym neutralnie. Mam wielką ochotę nastawić się na niego negatywnie (w końcu to chłopak), ale nie powinnam wyrażać o nim opinii, zanim go nie spotkam. Inaczej moja późniejsza opinia będzie zbyt subiektywna :p
Na razie jedyne co wiem, to jakie ma nazwisko i jak wygląda (od czego mamy Facebooka xD ). Swoją drogą kto normalny daje sobie ksywkę "Stalking"? Od stalkerstwa? Jego hobby jest nękanie emocjonalne? ...?! Coś takiego nie mieści sie w normach "normalności". Jednak równie dobrze może być to po prostu żart. Nie mogę się nastawiać. Spotkam go w poniedziałek, wtedy rozstrzygnę (albo raczej moja nieomylna intuicja), czy jest w porządku lub czy jest psychopatą .
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Potwory czające się w mroku widzą tylko tych, którzy są w świetle.Dlatego niektórzy sami muszą żyć w ciemności, żeby potwory ich nie dopadły.
Jak tam po świętach? Swoje spędziłam w łóżku. Mam zapalenie dolnych oskrzeli. Ledwo dyszę.
A tak w temacie tego cytatu powyżej to, czy nie jest on calkiem trafny?
Kiedy stoimy w świetle widzimy tylko to co widzi światło, nie dostrzegamy ciemności, choć mamy świadomość, że ona jest.
Zaś kiedy staniemy z boku, w półmroku możemy dostrzec łaknące krwi dłonie potworów, nie tracąc z oczu tego co w świetle.
Jednak, by zobaczyć dwie strony medalu musimy wystąpić z kręgu światła.Musimy żyć w półmroku, jak żywi wśród umarłuch i umarli pośród żywych. Musimy byś światkami, obserwatorami, by dostrzec każdy aspekt otaczającego nas świata.
Najlepsze w tem wszystkim jest to, że wystarczy wpuścić drugą osobę do serca lu samemu się włączyć do ludzi, by na nowo stanąć w świetle lub mroku.
Czyż nie?
Jak tam po świętach? Swoje spędziłam w łóżku. Mam zapalenie dolnych oskrzeli. Ledwo dyszę.
A tak w temacie tego cytatu powyżej to, czy nie jest on calkiem trafny?
Kiedy stoimy w świetle widzimy tylko to co widzi światło, nie dostrzegamy ciemności, choć mamy świadomość, że ona jest.
Zaś kiedy staniemy z boku, w półmroku możemy dostrzec łaknące krwi dłonie potworów, nie tracąc z oczu tego co w świetle.
Jednak, by zobaczyć dwie strony medalu musimy wystąpić z kręgu światła.Musimy żyć w półmroku, jak żywi wśród umarłuch i umarli pośród żywych. Musimy byś światkami, obserwatorami, by dostrzec każdy aspekt otaczającego nas świata.
Najlepsze w tem wszystkim jest to, że wystarczy wpuścić drugą osobę do serca lu samemu się włączyć do ludzi, by na nowo stanąć w świetle lub mroku.
Czyż nie?
czwartek, 26 marca 2015
Znowu dopadł mnie dołek. Tak bardzo tęsknie za Filipem... ;_;
Zbyt potężny czas.
Nie da się zatrzymać
I życie znowu kołem się toczy,
Codziennie wstaje, funkcjonuje,
nawet porozmawiam
uśmiechnę się
z banalnego żartu losu.
Lecz, gdy czuję, że oddycham
powietrzem wokół
Coś wewnątrz mnie buntuje się
Coś co chce zatrzymać oddech
Ale wiem, że wciąż tam gdzieś jesteś
Na tym wielkim świecie
Póki żyjesz Ty,
dopóty żyję Ja
Co dzień staję się lepsza,
by w końcu Cię odnaleźć.
Byś zobaczył kim się stałam
Byś obdarzył mnie uśmiechem
Żebym mogła przynajmniej
być blisko ciebie
Żyję, lecz tylko wtedy,
gdy żyjesz Ty...
Zbyt potężny czas.
Nie da się zatrzymać
I życie znowu kołem się toczy,
Codziennie wstaje, funkcjonuje,
nawet porozmawiam
uśmiechnę się
z banalnego żartu losu.
Lecz, gdy czuję, że oddycham
powietrzem wokół
Coś wewnątrz mnie buntuje się
Coś co chce zatrzymać oddech
Ale wiem, że wciąż tam gdzieś jesteś
Na tym wielkim świecie
Póki żyjesz Ty,
dopóty żyję Ja
Co dzień staję się lepsza,
by w końcu Cię odnaleźć.
Byś zobaczył kim się stałam
Byś obdarzył mnie uśmiechem
Żebym mogła przynajmniej
być blisko ciebie
Żyję, lecz tylko wtedy,
gdy żyjesz Ty...
środa, 18 marca 2015
środa, 11 marca 2015
Dobra, nie jest źle. To co, że mam w piernika roboty z kartkówkami i sprawdzianami. Co z tego, że dzisiaj pogoda była jak z koszmaru. Nie jest źle. Chyba. Mózg mi wymięka ( właśnie skończyłam projekt z WOS-u). Napisałabym coś dłuższego, ale zasypiam na klawiaturze, a jutro mam jeszcze mega kartkówkę. Nie chce zawalić, więc dobranoc. ;*
Ps.: Ten art. Coś z nim nie tak, ale jednocześnie jest piękny. Taka lalka, która chce żyć, która tęskni za życiem i prosi o nie spadające gwiazdy, te zsyłają gwiezdny pył i dziewczyna ożywa tylko w świetle księżyca i gwiazd.
Ps.: Ten art. Coś z nim nie tak, ale jednocześnie jest piękny. Taka lalka, która chce żyć, która tęskni za życiem i prosi o nie spadające gwiazdy, te zsyłają gwiezdny pył i dziewczyna ożywa tylko w świetle księżyca i gwiazd.
niedziela, 8 marca 2015
Wysuwam skrzydło wolności
Jednak brakuje drugiego
Znowu spadam
W przepaść snu
Czekam na koniec
By powstać z prochu
Jak feniks
To nie ma przyszłości
Powiedz, gdzie mam iść?
By odzyskać szczęście
Dawną utraconą miłość
By serce zabiło
Wszystko czego chcę
wciąż kryje się
tylko Ty moim światłem
Moją myślą, tylko Ty
W moich dłoniach
wszystko jest, jak proch
Oblepia mi twarz
Nie mogę oddychać
A może po prostu nie chcę?
Jednak brakuje drugiego
Znowu spadam
W przepaść snu
Czekam na koniec
By powstać z prochu
Jak feniks
To nie ma przyszłości
Powiedz, gdzie mam iść?
By odzyskać szczęście
Dawną utraconą miłość
By serce zabiło
Wszystko czego chcę
wciąż kryje się
tylko Ty moim światłem
Moją myślą, tylko Ty
W moich dłoniach
wszystko jest, jak proch
Oblepia mi twarz
Nie mogę oddychać
Patrzę na cel.
Patrzę na schody problemów i słabej woli. To za dużo.
Wchodzę na pierwszy schodek i skupiam się tylko na nim, na małym jednym problemie. Tak łatwiej dojść do celu. Nie patrz na drogę, ale skupiaj się na kroku.
Wiecie? Mam strasznie słabą wolę. I ogólnie psychikę. Każde silniejsze uczucie mnie wyniszcza. Każdy błąd dołuje. Słuchacie czasem dziwnej muzyki? Takiej niepasującej do was? Właśnie to robię. Mam wrażenie, że mam dwie świadomości (albo i więcej). Jedna: nienawidząca chłopaków, ubierająca się na czarno i słuchająca ostrych mrocznych piosenek, egoistyczna i wredna dziewczyna. Druga: Słodka, mała, przytulająca się do wszystkich lolitka, pragnąca prawdziwej miłości itd. W sumie to jeszcze trzecia, taka pośrednia "ja". Naprawdę niezwykłe. Mogę być kim chcę i nie będę udawać. >.< Trochę jak rozbite lustro, miliony odbitych twarz.
Nienawidzę ludzi. Siebie też. Nikomu się jednak do tego nie przyznaję. Nie chcę. Zaczęły by się pytania, rozmowy, tłumaczenia. Nikt nie rozumie. Czasem widzę w okół jasne kolory, a czasem po prostu czerń. Szczególnie, gdy pomyślę o Filipie. Ile to mnieło? Ze 4 lata. Nadal kocham i nadal to boli. Tylko nie płaczę, chyba, że usłyszę jakąś piosenkę, która mi się z nim kojarzy (np.: przy linkin park "breaking the habit" wpadam w stan zapłakanej rozpaczy). To głupie. Dlatego w szczególności unikam chłopaków i tańca w parach. Nie chcę więcej się zakochać. Nie chcę cierpieć. Nie chcę, jak narkomanka pragnąć jego widoku, by na chwilę wpaść w stan euforii, a w następnej płakać w toaletowej kabinie. Hah, zrywam z tym.
;_;
Ide sie popłakać....
Patrzę na schody problemów i słabej woli. To za dużo.
Wchodzę na pierwszy schodek i skupiam się tylko na nim, na małym jednym problemie. Tak łatwiej dojść do celu. Nie patrz na drogę, ale skupiaj się na kroku.
Wiecie? Mam strasznie słabą wolę. I ogólnie psychikę. Każde silniejsze uczucie mnie wyniszcza. Każdy błąd dołuje. Słuchacie czasem dziwnej muzyki? Takiej niepasującej do was? Właśnie to robię. Mam wrażenie, że mam dwie świadomości (albo i więcej). Jedna: nienawidząca chłopaków, ubierająca się na czarno i słuchająca ostrych mrocznych piosenek, egoistyczna i wredna dziewczyna. Druga: Słodka, mała, przytulająca się do wszystkich lolitka, pragnąca prawdziwej miłości itd. W sumie to jeszcze trzecia, taka pośrednia "ja". Naprawdę niezwykłe. Mogę być kim chcę i nie będę udawać. >.< Trochę jak rozbite lustro, miliony odbitych twarz.
Nienawidzę ludzi. Siebie też. Nikomu się jednak do tego nie przyznaję. Nie chcę. Zaczęły by się pytania, rozmowy, tłumaczenia. Nikt nie rozumie. Czasem widzę w okół jasne kolory, a czasem po prostu czerń. Szczególnie, gdy pomyślę o Filipie. Ile to mnieło? Ze 4 lata. Nadal kocham i nadal to boli. Tylko nie płaczę, chyba, że usłyszę jakąś piosenkę, która mi się z nim kojarzy (np.: przy linkin park "breaking the habit" wpadam w stan zapłakanej rozpaczy). To głupie. Dlatego w szczególności unikam chłopaków i tańca w parach. Nie chcę więcej się zakochać. Nie chcę cierpieć. Nie chcę, jak narkomanka pragnąć jego widoku, by na chwilę wpaść w stan euforii, a w następnej płakać w toaletowej kabinie. Hah, zrywam z tym.
;_;
Ide sie popłakać....
piątek, 27 lutego 2015
Późno w nocy składniam się ku przemyśleniom.
O tym co zrobię jutro ze swoim życiem. O wielu innych dziwnych sprawach.
Chciałabym wiele, choć wiem, że nawet połowy z tego nie osiągnę. Jestem świadoma, że w każdej chwili śmierć może zachcieć mnie zabrać.Czy warto się starać? Tak. Czy warto iść do przodu? Tak. Jednak nie dalekimi myślowymi susami, jak sarenka co beztrosko skacze (ona trafia w ręce wilka), ale drobnymi kroczkami, jak jeż, co widzi tylko to, co krok przed nim. Nie poradzimy sobie z nawałem smutku, on sprawia, że dzień staje się niemożliwy. Nie idźmy całym dniem, idźmy godziną po godzinie, minutą po minucie, chwilą po chwili, rozkładajmy smutek, gorycz, żal,na małe porcje, by stały się strawne. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zatrzymajmy się na chwilę, ale nie cofajmy. Dzielmy, nie usuwajmy. Musimy każdy dzień, każdą chwilę przeżywać małymi kroczkami, najlepiej jak umiemy, by na końcu drogi spotkać światło.
O tym co zrobię jutro ze swoim życiem. O wielu innych dziwnych sprawach.
Chciałabym wiele, choć wiem, że nawet połowy z tego nie osiągnę. Jestem świadoma, że w każdej chwili śmierć może zachcieć mnie zabrać.Czy warto się starać? Tak. Czy warto iść do przodu? Tak. Jednak nie dalekimi myślowymi susami, jak sarenka co beztrosko skacze (ona trafia w ręce wilka), ale drobnymi kroczkami, jak jeż, co widzi tylko to, co krok przed nim. Nie poradzimy sobie z nawałem smutku, on sprawia, że dzień staje się niemożliwy. Nie idźmy całym dniem, idźmy godziną po godzinie, minutą po minucie, chwilą po chwili, rozkładajmy smutek, gorycz, żal,na małe porcje, by stały się strawne. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zatrzymajmy się na chwilę, ale nie cofajmy. Dzielmy, nie usuwajmy. Musimy każdy dzień, każdą chwilę przeżywać małymi kroczkami, najlepiej jak umiemy, by na końcu drogi spotkać światło.
czwartek, 19 lutego 2015
Czemu ludzie tak panicznie boją się śmierci?
Czemu życie jest takie trudne?
Czemu uczucia obezwładniają mnie?
Boję się. Nie chcę żyć. Zamknięta w czterech ścianach swojej głowy. Nawet, gdyby drzwi były otwarte nie chcę wyjść. Czekam, staram się, ale nie chcę żyć, nie chcę ryzykować. Nie umiem, boję się zranienia. Siedzę cicho. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Trochę to boli, ale to niewielka cena.Czasem trochę się odważę, trochę stanę się taka, jak dawniej, ale nigdy w pełnym świetle.
Demony siedzą w okół mnie. Ha. Gramy w karty, zabawa. Często przegrywam. Moje wyobrażenia lepszego życia. To fikcja niemożliwa. Co z tego, że się uśmiecham? to tylko kilka mięśni w okół ust spragnionych czułości. Sny stają się wspomnieniami. Rzeczywistość miesza się z marzeniami. Nie odróżniam już wytworów mózgu od prawdy rzeczywistej. Zapadam na szaleństwo. Chyba. Nie mam nikogo, jestem sama, wśród swoich czterech ścian.
Czemu życie jest takie trudne?
Czemu uczucia obezwładniają mnie?
Boję się. Nie chcę żyć. Zamknięta w czterech ścianach swojej głowy. Nawet, gdyby drzwi były otwarte nie chcę wyjść. Czekam, staram się, ale nie chcę żyć, nie chcę ryzykować. Nie umiem, boję się zranienia. Siedzę cicho. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Trochę to boli, ale to niewielka cena.Czasem trochę się odważę, trochę stanę się taka, jak dawniej, ale nigdy w pełnym świetle.
Demony siedzą w okół mnie. Ha. Gramy w karty, zabawa. Często przegrywam. Moje wyobrażenia lepszego życia. To fikcja niemożliwa. Co z tego, że się uśmiecham? to tylko kilka mięśni w okół ust spragnionych czułości. Sny stają się wspomnieniami. Rzeczywistość miesza się z marzeniami. Nie odróżniam już wytworów mózgu od prawdy rzeczywistej. Zapadam na szaleństwo. Chyba. Nie mam nikogo, jestem sama, wśród swoich czterech ścian.
niedziela, 15 lutego 2015
Myśli i słowa plączą się.
Co robić mam, gdy nie wiem czego chcę?
Świat nie jest czarno-biały. Odcienie szarości przeplatają się milionem barw. Czy kolory to złudzenie? Nakręcani fałszywymi obietnicami, dokonujemy złych wyborów. Pycha sprawia, że się przeceniamy. Choć to nic złego, że ktoś chce być akceptowany. Tyle wspomnień niszczy nas, coraz boleśniej płynie czas. Na nikim nie mogę polegać, źle się czuję widząc siebie, was. Nie radzę sobie z własnymi słabościami. Udaję, gram.
Tyle złych wspomnień we mnie jest. Gdy je mam przed oczami boję się. Chciałabym nie pamiętać, nie nienawidziłabym siebie. Najbardziej brakuje mi ciepła. Od tak dawna nikt mnie nie przytulił, nie porozmawiał. Nie próbował zrozumieć. Nie mam komu się zwierzać, nikomu nie ufam. Chodzę, jak antylopa, za którą skrada się lew. Nie mogę dłużej walczyć, nie przebiję się.
Boże, czemu nadal moje serce bije?!
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Mam wszystko, choć to znika.
Każde "ja" błądzi, choć jest w tym samym miejscu.
Jestem smutna, choć się uśmiecham.
Znasz mnie choć ciągle się zmieniam.
Wspominasz mnie, choć zapominasz.
Każda z moich ran już nie jest głęboka. Każda z moich ran tylko czasem się otwiera. Czekam spokojnie na śmierć, choć już jej nie pragnę. Moim aktem odwagi jest planowanie przyszłości. Czasem patrząc na lekcji prze okno, wspominam dawne czasy. Parzę w niebo i myślę co teraz robisz. Czy ze swoją dziewczyną? Czy jesteś szczęśliwy? Czy opierasz głowę na ramieniu, tak jak wtedy, gdy siedzieliśmy razem w ławce? Może siedzisz zasłuchany w słowa nauczyciela? A może piszesz kartkówkę? Jeżeli tak, to życzę szczęścia.
Czasami mam wrażenie, że mimo, iż byłeś tym pierwszym, to będziesz również tym ostatnim. Nie wyznam już nikomu swoich uczyć. Może ze strachu, może z dumy. Miłość nigdy już nie będzie tak niewinna, bo wtedy stoczyłam się na dno i nadal nie wyszłam na powierzchnię. Byłabym szczęśliwa, widząc twój uśmiech na twarzy, nie dlatego, że nie myślę o sobie, ale dlatego, że cierpiałabym, widząc, że cierpisz.
Nadal myślisz, że to dziecinne i nieprawdziwe uczucie?
Tylko Ty usłyszałeś moje prawdziwe "Kocham Cię"
Inteligenty z gim
Znowu chora >.<
Powinnam bardziej o siebie dbać. W końcu zdrowy tryb życia jest moim tematem na projekt edukacyjny.
Przeczytałam kilka mang, trochę sherlocka Holmesa i wydmuchałam pół tony chusteczek ^^ Pomimo tego jutro i tak idę do szkoły, bo mam kartkówkę z fizyki i spr z WOS-u. Niedawno, na przystanku autobusowym słyszałam rozmowę jakiś dziewczyn o szkole. Jedna z nich omyłkowo zrozumiała wypowiedź drugiej i z nie dowierzaniem zapytała "starasz się o 5 z fizyki?!" Kurna chata! co w tym dziwnego, że ktoś ma 5 z fizyki? albo z matmy? Może dla humanistów to nie są proste przedmioty, ale jak ktoś jest inteligentny i umie to wykorzystać to z każdego przedmiotu może mieć 5. Może mi łatwo to mówić, bo prawie się nie uczę a mam średnią 4.80, ale moja koleżanka jest inteligentna i mimo, że nauki ścisłe jej w ogóle nie idą ma najwyższą w klasie i wcale nie jest kujonem! Jeździ na wycieczki, wychodzi na spotkania, razem spędzamy czas, a jak nie to czyta np.: serie percy'iego jackson'a. Jej asem w rękawie jest pracowitość. Ja rzadko narzekam na swoje wyniki, bo wiem, że mogłabym wycisnąć więcej, jakbym się przyłożyła. Denerwujące jest coś takiego <przedstawiam sytuacje w klasie>
- Numer dziesiąty 6, numer jedenasty 5...
- Proszę ojca(bo uczy nas ojciec z zakonu), dzlaczego nie 6. Ja chcę 6!- zawołała 11.
- A co dostałaś ze sprawdzianu?- tu zapytałam ja (nr 10)
- 4
- Jak osoba z 4 z jedynego sprawdzianu ma dostać 6?!-jakoś tak jej wtedy powiedziałam(sama dostałam 6).
- Ja chcę 6- i kurcze spróbuj dotrzeć do takiego tłumoka xD
jak się chce to niech się uczy, nawet jeżeli to religia. Nawet do niej trzeba się przyłożyć, na wszelki wypadek lub z własnej wiary, tu polecam książkę "nawrócona czarownica".
Powinnam bardziej o siebie dbać. W końcu zdrowy tryb życia jest moim tematem na projekt edukacyjny.
Przeczytałam kilka mang, trochę sherlocka Holmesa i wydmuchałam pół tony chusteczek ^^ Pomimo tego jutro i tak idę do szkoły, bo mam kartkówkę z fizyki i spr z WOS-u. Niedawno, na przystanku autobusowym słyszałam rozmowę jakiś dziewczyn o szkole. Jedna z nich omyłkowo zrozumiała wypowiedź drugiej i z nie dowierzaniem zapytała "starasz się o 5 z fizyki?!" Kurna chata! co w tym dziwnego, że ktoś ma 5 z fizyki? albo z matmy? Może dla humanistów to nie są proste przedmioty, ale jak ktoś jest inteligentny i umie to wykorzystać to z każdego przedmiotu może mieć 5. Może mi łatwo to mówić, bo prawie się nie uczę a mam średnią 4.80, ale moja koleżanka jest inteligentna i mimo, że nauki ścisłe jej w ogóle nie idą ma najwyższą w klasie i wcale nie jest kujonem! Jeździ na wycieczki, wychodzi na spotkania, razem spędzamy czas, a jak nie to czyta np.: serie percy'iego jackson'a. Jej asem w rękawie jest pracowitość. Ja rzadko narzekam na swoje wyniki, bo wiem, że mogłabym wycisnąć więcej, jakbym się przyłożyła. Denerwujące jest coś takiego <przedstawiam sytuacje w klasie>
- Numer dziesiąty 6, numer jedenasty 5...
- Proszę ojca(bo uczy nas ojciec z zakonu), dzlaczego nie 6. Ja chcę 6!- zawołała 11.
- A co dostałaś ze sprawdzianu?- tu zapytałam ja (nr 10)
- 4
- Jak osoba z 4 z jedynego sprawdzianu ma dostać 6?!-jakoś tak jej wtedy powiedziałam(sama dostałam 6).
- Ja chcę 6- i kurcze spróbuj dotrzeć do takiego tłumoka xD
jak się chce to niech się uczy, nawet jeżeli to religia. Nawet do niej trzeba się przyłożyć, na wszelki wypadek lub z własnej wiary, tu polecam książkę "nawrócona czarownica".
piątek, 23 stycznia 2015
ŁEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!
;_;
Mam dosyć, serdecznie dosyć! Kogo? Chłopaków.
Dzisiaj słuchałam JEGO ulubionej piosenki i nagle ON pojawił mi się przed oczami. Oczywiście musiałam się popłakać. Nawet ten prawie zapomniany ból przy sercu powrócił. Minęły już ponad cztery lata, a ja jak głupia, nadal mam w sercu tą samą miłość. To prawda, nieco bledszą, ale jednak. Zadurzam się w jego odpowiednikach. Żałosne. Jestem żałosna, głupia, i jak się niedawno dowiedziałam szczera. Chyba nie wobec siebie. Nie rozumiem swoich uczuć ;_; a jeżeli to co wyżej napisałam nie jest prawdą? Może usilnie czepiam się przeszłości? Nie, nadal go kocham. W końcu był tym pierwszym, no nie? :'(
Buuuu ;_; Nigdy nie zakocham się ze wzajemnością. To jest równie niemożliwe, jak to, że nagle wyrosną mi skrzydła. Po za tym wcale nie jestem ładna ;_; mam 153cm wzrostu, nos czarownicy, policzki chomika, czoło przypominające marsa i wiecznie podkrążone oczy. Po za tym nie umiem normalnie rozmawiać z chłopakami, ani nie posiadam naturalnego kobiecego wdzięku
xc <uświadomienie sobie swojej brzydoty> xc
Kurcze, holender ciasny
po za tym, często wobec dziewczyn zachowuję się, jak "słodki chłopak". Mega słodko i dżentelmeńsko.
Chwila... do jakich wniosków dochodzę...? Nieważne -.- Walić facetów <dosłownie> miło mieć choć trochę pojęcia o walce wręcz 3:D Po za tym walnięcie wymaga tak mało kontaktów fizycznych, których się tak boję.....
;_;
Mam dosyć, serdecznie dosyć! Kogo? Chłopaków.
Dzisiaj słuchałam JEGO ulubionej piosenki i nagle ON pojawił mi się przed oczami. Oczywiście musiałam się popłakać. Nawet ten prawie zapomniany ból przy sercu powrócił. Minęły już ponad cztery lata, a ja jak głupia, nadal mam w sercu tą samą miłość. To prawda, nieco bledszą, ale jednak. Zadurzam się w jego odpowiednikach. Żałosne. Jestem żałosna, głupia, i jak się niedawno dowiedziałam szczera. Chyba nie wobec siebie. Nie rozumiem swoich uczuć ;_; a jeżeli to co wyżej napisałam nie jest prawdą? Może usilnie czepiam się przeszłości? Nie, nadal go kocham. W końcu był tym pierwszym, no nie? :'(
Buuuu ;_; Nigdy nie zakocham się ze wzajemnością. To jest równie niemożliwe, jak to, że nagle wyrosną mi skrzydła. Po za tym wcale nie jestem ładna ;_; mam 153cm wzrostu, nos czarownicy, policzki chomika, czoło przypominające marsa i wiecznie podkrążone oczy. Po za tym nie umiem normalnie rozmawiać z chłopakami, ani nie posiadam naturalnego kobiecego wdzięku
xc <uświadomienie sobie swojej brzydoty> xc
Kurcze, holender ciasny
po za tym, często wobec dziewczyn zachowuję się, jak "słodki chłopak". Mega słodko i dżentelmeńsko.
Chwila... do jakich wniosków dochodzę...? Nieważne -.- Walić facetów <dosłownie> miło mieć choć trochę pojęcia o walce wręcz 3:D Po za tym walnięcie wymaga tak mało kontaktów fizycznych, których się tak boję.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)









