m

sobota, 26 marca 2016

Barwy naszych uczuć

tworzą drugi świat


Znowu się pokłóciłam z rodzicami. Jak zwykle o to, że za mało robię. 
Mam tego serdecznie dosyć, bo nawet jak mam stan podgorączkowy to muszę w czymś pomagać i nie mogę nawet na chwilę siąść na kanapie i pogapić się w ekran albo  pośpiewać do ulubionej piosenki, Wyjątkiem jest nauka, wtedy jak widzą, że to do szkoły to zostawiają mnie w spokoju. 
Jednak nie chcę, żeby moje życie kręciło się szkoła-pomoc w domu. 
Po za tym gdyby byli milsi to nawet więcej bym pomagała.
Później i tak kończę płacząc w poduszkę i po raz kolejny pojawiają się pytania "dlaczego tak robią?" "gdzie popełniłam błąd?" "jaki w ogóle to wszystko ma sens?". Z tym ostatnim pytaniem pojawiają się niezbyt przyjemne myśli.
Przez ich takie zachowanie po jakiejś godzinie płaczu robię się osowiała i obojętna, a wtedy uwierzcie mi, nie mam nawet ochoty wyjść z pokoju (chyba, że jest to balkon i przyspieszona droga na parter).
Wiem, że powinnam pomagać w domu, by później móc więcej od nich wymagać, ale odkąd pamiętam za brak pomocy obrywałam, nawet obelgami (jedną z nich pamiętam nawet do dzisiaj, słowo w słowo).
Chociaż, jak zrobię coś większego, to przynajmniej przez chwilę czuję, że są ze mnie zadowoleni.
Jedyną rzeczą, jaką do tej pory żałowałam, były moje narodziny. Pewnie dlatego nie lubię swoich urodzin :P
ale skoro teoretycznie to dar od Boga to staram się to docenić i wykorzystać jak najlepiej

niedziela, 20 marca 2016

Niebo czarne jest w nocyI szare w dzieńw noc nic nie widziszale w dzień nic nie ma barwco wybierasz?


Ostatni mam ciężki czas.
Szczególnie z przyjaciółkami, O ile mogę je jeszcze tak nazywać.
Dlaczego wszystko co do tej pory było okazuje się kłamstwem.
Dlaczego to tak mocno boli? Łzy mi ciurkiem płyną, ciało napina.
Nic do nich nie mam, naprawdę je lubię. 
Ale one mnie ignorują, kłamią, odpychają. Czasem nawet słowem.
Dlaczego nie mogę mieć choć jednej najlepszej przyjaciółki? albo przyjaciela?
Tak bardzo się staram, ale i tak zostaję sama.
Po co mam zaczynać jakiekolwiek relacje, skoro się przywiązuję?
i zawsze wszystko tracę
mówi się "do trzech razy sztuka"
mi już dwa razy przepadły
jedna zaczęła mi dokuczać i gnębić
druga obgadywała mnie za plecami "powinna trafić do psychiatryka, coś z nią nie tak" (owszem, słyszałam to na własne uszy)
trzeciej nie mogę stracić
ale chyba już straciłam
może coś ze mną jest nie tak
wiem, że błędem było to,że się urodziłam
wiem, że powinnam wszystko zakończyć
ale Bóg mi nie pozwala, każe mi walczyć o każdy oddech i chwilę
nikomu o tym nie mówię, bo stwierdzą, że przesadzam, że odbieram to zbyt emocjonalnie itd.
ale jak można żyć? upadam, podnoszę się, i staram żyć, ale w końcu kończę w tym samym miejscu.
W szklanym pudle, zalana myślami we łzach.
jeżeli takie moje przeznaczenie, taki los, taka wola
mogę przestać walczyć o innych
i znowu łzy odebrały mi wszelką siłę
znowu cztery ściany
sufit, jak kinowy ekran z całą moją winą
proszę, odejdźcie, odejdź
nie ma mnie dla was
nie jestem tyle warta

niedziela, 6 marca 2016

życie jest ciężkie
rzuca nam kłody
życie jest nudne
jak czarno-biały film
Padam z nóg
usypiam pod progiem
deszcz zmoczył mnie solidnie
nie widzę światła
nie widzę ciemności
nie pozwalasz wypowiadać
moich słów
więzisz mnie w klatce
z delikatnych cienkich żył
wiesz, co myślę
słyszysz mnie
w połowie drogi się potykamy
ja i ty, my
łączymy w plątaninie gier
widzisz mnie
widzę Ciebie ja
jedno serce nas zrodziło
czemu odtrącasz mnie?
czy to źle, się poddać
czy to żle, kaleczyć się
czy to źle, dołować
i zabijać w myślach Cię?
czemu pozwalasz mi
tylko raz na jakiś czas
uzewnętrznić się
tak bardzo mnie nie chcesz?

sobota, 5 marca 2016

wiadomość prawie sprzed chwili
chłopaki z naszej klasy zaprosili dziewczyny do domu strachów
nie chcę, ale chcę iść ;_;
momentalnie mnie brzuch rozbolał
wiem, nie powinnam się tak emocjonować, bo tamten epizod to przeszłość,
ale jeżeli jasiek nadal to dobrze pamięta?
nie, nie, nie, nie, nie
;_;
coś czuję, że przeryczę cały wieczór
nie będzie źle, jak przynajmniej nie pójdę z nim w jednej grupie
nie zwrócę na niego uwagi
nawet nie spojrzę
właśnie dlatego nie lubię wracać do miejsc związanych z jednym silnym wspomnieniem
szczególnie jak się wtedy zostało dość brutalnie odrzuconym
bo najpierw zachęconym do działania i napełnienia się nadzieją, a później całkowite zignorowanie tego i udawanie, że nie istnieję
to było naprawdę bolesne
zaczynam powoli całkowicie na serio mieć dosyć chłopaków spoza rodziny
tylko "tak" i "nie" na zmianę
nie chcę cię, zostańmy przyjaciółmi
chcę cię, nie istniejesz
chcę cię najbardziej na świecie, tak naprawdę nie
mam serdecznie dość
dziewczyny się tak nie zachowuję, dlatego wolę właśnie je
tylko odrobina szczerej, opartej na zaufaniu i przyjaźni, odwzajemnionej miłości
czy to naprawdę tak wiele?
to jedyna rzecz o której marzę, choć się do tego nie przyznaję
to jedyna rzecz, która z pewnością się nie spełni
bo wiem, że mam już zepsute serce
że nie umiem naprawdę kochać
ta świadomość boli bardziej niż cokolwiek innego
ale mogę wierzyć, mogę czuć szczęście i przywiązanie, tyle wystarczy by żyć
kłamca pozostanie kłamcą
złote słowa sypią sie
poczekajmy do jutra
wszystko spłonie w zimnie
ten lód leciutko mizia
jak na ramionach szal
łzy w kącikach oczu
dławią się niepewnością
ale nie czuję nic
to gorsze niż cokolwiek
powinnam czuć skoro żyję
chyba, że dawno się zabiłam
ze śmiercią nie godząc się