i zbliża się nowy rok -.-
moja reakcja na "omg fajerwerki, dyskoteki, sylwester!!" ---> "... -.- No -.-"
Totalna olewka, ale przynajmniej mam pretekst by nie iść spać o 22.
Zastanawiałam się znowu nad wyborem liceum. Prawdę mówiąc to mnie trochę przeraża, po za tym jedyne liceum, które odpowiada moim wymaganiom (a właściwie jest perfekcyjne) znajduje się po drugiej stronie miasta (35min jazdy+10 min na dojście). Nie mają tam lekcji tańca, ale coś by się znalazło.
Jeżeli faktycznie chciałabym tam pójść to nie wiem na jaki profil. Jeden to architektoniczny("+" kurs rysunku "-" 4 polskie w tyg), a drugi to matematyczno-informatyczno-chemiczno-fizyczny ("+" 4 matematyki w tygodniu "-" brak kursu rysunku).
jeżeli poszłabym do tej pierwszej to po zajęciach miałabym taniec (w specjalnej szkole) i dodatkową matmę (w ramach szkoły)
jeżeli do drugiej to kurs rysunku i tańca (w specjalnej szkole) i ewentualnie matmę (bo w szkole)
To wiecie co? Chyba jednak pójdę na architekturę, matmę zawsze mogę przerabiać w własnym zakresie, wyprzedzając lekcje. Tylko czy wytrzymam 3 lata jeżdżąc na drugi kraniec miasta? Pff, inni mają gorzej i dają radę :D
Do zobaczenia w 2015!
m
środa, 31 grudnia 2014
sobota, 27 grudnia 2014
Wczoraj pojechałam do babci i 5 min przed wyjściem dowiedziałam się, że zostajemy tam na noc. Miałam kilka minut na spakowanie ubrań, piżamy, przyborów łazienkowych i ładowarki do komórki ;_; i mam ultimatum- na ferie jadę do jednej albo do drugiej babci ;_; nie chce, nie mogłabym np. zamieszkać z moniką?
Chociaż... nie, raczej nie. nie mogę cały dzień sama siedzieć w domu, bez opieki :P
Za to plusem (chyba plusem) jest to, że wyzdrowiałam :D tylko, że mam przytkanie prawe ucho przez coś, bo nwm co.
padam, straszny ze mnie leniuch -,- nic się nie chce. tralalala la la tra lalala la la
A tak wgl to gorąco polecam fantastyczny dom strachów :3 Lost Souls Alley
na ul. Floriańskiej w Krakowie , naprawdę jest genialne. Tylko raczej nigdzie się nie reklamują, klientów mają głownie dlatego, że jeden klient powie drugiemu itd. Oczywiście wszyscy którzy tam wejdą (i przeżyją) są zobowiązani do zachowania tajemnicy ;* więc nie zdradzę co/kogo można tam spotkać.
Niżej podaje link na ich stronę:
http://www.lostsoulsalley.com/
Chociaż... nie, raczej nie. nie mogę cały dzień sama siedzieć w domu, bez opieki :P
Za to plusem (chyba plusem) jest to, że wyzdrowiałam :D tylko, że mam przytkanie prawe ucho przez coś, bo nwm co.
padam, straszny ze mnie leniuch -,- nic się nie chce. tralalala la la tra lalala la la
A tak wgl to gorąco polecam fantastyczny dom strachów :3 Lost Souls Alley
na ul. Floriańskiej w Krakowie , naprawdę jest genialne. Tylko raczej nigdzie się nie reklamują, klientów mają głownie dlatego, że jeden klient powie drugiemu itd. Oczywiście wszyscy którzy tam wejdą (i przeżyją) są zobowiązani do zachowania tajemnicy ;* więc nie zdradzę co/kogo można tam spotkać.
Niżej podaje link na ich stronę:
http://www.lostsoulsalley.com/
czwartek, 25 grudnia 2014
Złamana
Jestem chora...
Od wczoraj...
Czyli od wigilii...
-.-
Mój pech nie zna granic. Jak nie w miłości albo przyjaźni to w zdrowiu albo w rodzinie. To się robi męczące. Jeszcze teraz piję jakiś obrzydliwy fervex :p bleeeee
W czasie wakacji chciałabym opublikować nagrania różnych choreografii w moim wykonaniu :) Będę takim zamaskowanym ninja star tańczącym d4f (dance for fans)
Dużo łatwiej pisać pamiętnik na blogu, który nikt nie czyta :( Dużo trudniej z kimś szczerze porozmawiać.
Zastanawiam się nad scenariuszem do przedstawienia teatralnego. Chciałabym, żeby to była historia o powrocie do życia, o osobie, która przypomniała sobie co to nadzieja, miłość...
Ale totalnie nie umiem tego urzeczywistnić. Sama nie mam nadziei. Nikogo komu mogłabym się szczerze wypłakać. Ktoś jest chętny na anonimowego przyjaciela? Nic o sobie nie wiemy, tylko razem płaczemy :)
Od wczoraj...
Czyli od wigilii...
-.-
Mój pech nie zna granic. Jak nie w miłości albo przyjaźni to w zdrowiu albo w rodzinie. To się robi męczące. Jeszcze teraz piję jakiś obrzydliwy fervex :p bleeeee
W czasie wakacji chciałabym opublikować nagrania różnych choreografii w moim wykonaniu :) Będę takim zamaskowanym ninja star tańczącym d4f (dance for fans)
Dużo łatwiej pisać pamiętnik na blogu, który nikt nie czyta :( Dużo trudniej z kimś szczerze porozmawiać.
Zastanawiam się nad scenariuszem do przedstawienia teatralnego. Chciałabym, żeby to była historia o powrocie do życia, o osobie, która przypomniała sobie co to nadzieja, miłość...
Ale totalnie nie umiem tego urzeczywistnić. Sama nie mam nadziei. Nikogo komu mogłabym się szczerze wypłakać. Ktoś jest chętny na anonimowego przyjaciela? Nic o sobie nie wiemy, tylko razem płaczemy :)
niedziela, 21 grudnia 2014
Wpadłam na pomysł codziennego fotografowania nieba. Na razie średnio mi to idzie, ale od nowego roku postaram się wstawać takie zdjęcia.
W czasie świąt mam nauczyć się do WOS-u i Hiszpana, oraz nadrobić ćwiczenia z historii i biologi ;_;
Wolę uczyć się matmy (obecnie przerabiam podręcznik do następnej klasy.). Do tego jeszcze dochodzi szkolny projekt, pisanie scenariusza i nauka rysunku. Parę innych spraw też.
Masakra.
I tylko dwa tygodnie wolnego.
Boże.
<załamana>
W czasie świąt mam nauczyć się do WOS-u i Hiszpana, oraz nadrobić ćwiczenia z historii i biologi ;_;
Wolę uczyć się matmy (obecnie przerabiam podręcznik do następnej klasy.). Do tego jeszcze dochodzi szkolny projekt, pisanie scenariusza i nauka rysunku. Parę innych spraw też.
Masakra.
I tylko dwa tygodnie wolnego.
Boże.
<załamana>
środa, 10 grudnia 2014
Dziesiąty dzień grudnia
Mam całą masę zaległości w postaci popraw sprawdzianów. Nie chce mi się nic robić. Mam ochotę siedzieć w łóżku, słuchać muzyki i płakać w poduszkę. Z resztą, to trochę tak, jak zwykle.
Dzisiaj w szkole było spotkanie z fotografem i archeologiem, Robertem Słabońskim. Fajny facet. Trochę się jąkał, ale ciekawie mówił :) Opowiadał o wykopaliskach w Egipcie i Ameryce środkowej ^w^ dowiedziałam się trochę i w końcu zauważyłam różnice pomiędzy Aztekami, a Majami.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam podobną osobę i posłucham takiej opowieści.
Śnił mi się Michał... znowu... Grr... tym razem to była szkolna wycieczka, gdzie był mój sąsiad- Michał i znajomy ze szkoły- Michał. Graliśmy razem w karty xC Dlaczego mi się śnią?! Jednego znam głównie z widzenia i jest rok młodszy, a z drugim chodzę na tańce i w sumie nigdy nie rozmawialiśmy, jest rok starszy.
Nie lubię własnych snów.
W przednim śnie był pan od plastyki, który czegoś ode mnie chciał, a w szkole grasował demon, przed którym uciekałam, a gdy uciekałam wpadłam na schodach na Michała(tego starszego, ze szkoły) , przytrzymał mnie, ale to bolało, więc się wyrwałam i się... obudziłam. Kiedy w realnej szkole przechodzę przez tamto miejsce nadal mam dreszcze. Nie lubię facetów...
Dzisiaj w szkole było spotkanie z fotografem i archeologiem, Robertem Słabońskim. Fajny facet. Trochę się jąkał, ale ciekawie mówił :) Opowiadał o wykopaliskach w Egipcie i Ameryce środkowej ^w^ dowiedziałam się trochę i w końcu zauważyłam różnice pomiędzy Aztekami, a Majami.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam podobną osobę i posłucham takiej opowieści.
Śnił mi się Michał... znowu... Grr... tym razem to była szkolna wycieczka, gdzie był mój sąsiad- Michał i znajomy ze szkoły- Michał. Graliśmy razem w karty xC Dlaczego mi się śnią?! Jednego znam głównie z widzenia i jest rok młodszy, a z drugim chodzę na tańce i w sumie nigdy nie rozmawialiśmy, jest rok starszy.
Nie lubię własnych snów.
W przednim śnie był pan od plastyki, który czegoś ode mnie chciał, a w szkole grasował demon, przed którym uciekałam, a gdy uciekałam wpadłam na schodach na Michała(tego starszego, ze szkoły) , przytrzymał mnie, ale to bolało, więc się wyrwałam i się... obudziłam. Kiedy w realnej szkole przechodzę przez tamto miejsce nadal mam dreszcze. Nie lubię facetów...
wtorek, 9 grudnia 2014
Pomyślmy teraz o ludziach, wyjrzyjmy przez okno, spójrzmy na inne domy na ulicę, na auta. Pomyślmy o ludziach, którzy tam są, co robią, o czym myślną. Zawsze kiedy tak myślę czuję się trochę dziwnie. Osiągnęliśmy wiele, jako cywilizacja. Od tłuczenia kamień w kamień, aż do stukania w klawiaturę ;)
Teraz dołącz do myśli przyrodę żywą, lasy, rośliny, zwierzęta. Paskudnie, że w miejscu gdzie teraz mieszkamy mogło być legowisko lisa albo jelenia. Niszczymy naturę. Niewiele, jako jednostka możemy na to poradzić, a niewiele ludzi ma na tyle siły, by świadomie zrezygnować z wygód współczesnego świata. Przyznaję, że mnie samej nie uśmiecha się siedzenie w lesie nawet w namiocie lub w domu na drzewie, głównie dlatego, że strasznie brzydzę się robaków. Jednak to nie oznacza, że mamy się zabarykadować w domu i siedzieć przed komputerem. Możemy hodować rośliny, warzywa, które zjemy. Wystarczą chęci, doniczka, ziemia i nasiono. Jeżeli ktoś ma podwórko, w czasie wakacji może kupić kury, koguta, przez lato cieszyć się jajkami, a na zimę sprzedać zwierzęta (albo je po prostu zjeść).
Jeżeli wasze myśli idą dobrym torem to macie przed oczami domek na wsi, kury, słońce i trawę.
Czy gdzieś niedaleko ciebie płynie rzeka? Pewnie brudna, jak większość. Chyba, że mieszkasz w górach. Przyznam, że za każdym razem na turystyce górskiej byłam oczarowana potęgą gór. Biło od nich coś niesamowitego, co przyciąga i zmienia w tobie nastawienie. Porusza twoją duszę. Szczególne wrażenie wywarł na mnie Czarny Staw Gąsienicowy. Ta siła, prawie się popłakałam. Tego uczucia nie da się opisać, wiem tylko, że kiedyś chcę tam wrócić. Woda była tam krystalicznie czysta. Strumyki też, czyste, nieskalane ;_; Tą potęgę trudno zniszczyć i mam nadzieję, że nawet nikt nie będzie próbował.
Przechodzę do ostatniej części. Nad świata. Jeśli jesteś ateistą omiń ten tekst! Reszta niech podejdzie do tego z dystansem!
Pewnie, jak większość, czuję nad sobą większą siłę. Chcę ją czuć. Po za tym niektóre zdarzenia w moim życiu będące "przypadkiem" powodowały tak złożony łańcuch przyczynowo-skutkowy, że nie mam mowy, żeby to nie było zaplanowane. Czasami też mamy rożne "przeczucia" lub mamy wrażenie "czegoś" dziwnego. To właśnie według mnie zalicza się do nad świata. Pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, wyjaśnić, je można tylko i wyłącznie "czuć". Zamknij oczy, wyobraź sobie jasną kulę, która stoi przy każdym z nas i pilnuje te "przypadki" to nasz anioł stróż. Jak często o nim myślimy? Jak często myślimy o obecności Boga w naszym życiu?
Teraz czeka nas najtrudniejsze zadanie, nie każdemu może się to udać, ryzykujemy bólem głowy. Połączmy wszystko. Cywilizacja z ludźmi, Lasy, zwierzęta, małe i duże rośliny, owady, stworzenia, rzeki, góry, Bóg, czy jak kto woli "tajemnicze siły". Jeszcze raz: Człowiek i jego twory, natura i jej anomalie oraz siła czuwająca nad wszystkim. Proszę pomyślcie kiedyś o świecie, podzielić go własnymi sposobami, nad każdą częścią pomyśleć i spróbować połączyć to w całość. :)
Teraz dołącz do myśli przyrodę żywą, lasy, rośliny, zwierzęta. Paskudnie, że w miejscu gdzie teraz mieszkamy mogło być legowisko lisa albo jelenia. Niszczymy naturę. Niewiele, jako jednostka możemy na to poradzić, a niewiele ludzi ma na tyle siły, by świadomie zrezygnować z wygód współczesnego świata. Przyznaję, że mnie samej nie uśmiecha się siedzenie w lesie nawet w namiocie lub w domu na drzewie, głównie dlatego, że strasznie brzydzę się robaków. Jednak to nie oznacza, że mamy się zabarykadować w domu i siedzieć przed komputerem. Możemy hodować rośliny, warzywa, które zjemy. Wystarczą chęci, doniczka, ziemia i nasiono. Jeżeli ktoś ma podwórko, w czasie wakacji może kupić kury, koguta, przez lato cieszyć się jajkami, a na zimę sprzedać zwierzęta (albo je po prostu zjeść).
Jeżeli wasze myśli idą dobrym torem to macie przed oczami domek na wsi, kury, słońce i trawę.
Czy gdzieś niedaleko ciebie płynie rzeka? Pewnie brudna, jak większość. Chyba, że mieszkasz w górach. Przyznam, że za każdym razem na turystyce górskiej byłam oczarowana potęgą gór. Biło od nich coś niesamowitego, co przyciąga i zmienia w tobie nastawienie. Porusza twoją duszę. Szczególne wrażenie wywarł na mnie Czarny Staw Gąsienicowy. Ta siła, prawie się popłakałam. Tego uczucia nie da się opisać, wiem tylko, że kiedyś chcę tam wrócić. Woda była tam krystalicznie czysta. Strumyki też, czyste, nieskalane ;_; Tą potęgę trudno zniszczyć i mam nadzieję, że nawet nikt nie będzie próbował.
Przechodzę do ostatniej części. Nad świata. Jeśli jesteś ateistą omiń ten tekst! Reszta niech podejdzie do tego z dystansem!
Pewnie, jak większość, czuję nad sobą większą siłę. Chcę ją czuć. Po za tym niektóre zdarzenia w moim życiu będące "przypadkiem" powodowały tak złożony łańcuch przyczynowo-skutkowy, że nie mam mowy, żeby to nie było zaplanowane. Czasami też mamy rożne "przeczucia" lub mamy wrażenie "czegoś" dziwnego. To właśnie według mnie zalicza się do nad świata. Pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, wyjaśnić, je można tylko i wyłącznie "czuć". Zamknij oczy, wyobraź sobie jasną kulę, która stoi przy każdym z nas i pilnuje te "przypadki" to nasz anioł stróż. Jak często o nim myślimy? Jak często myślimy o obecności Boga w naszym życiu?
Teraz czeka nas najtrudniejsze zadanie, nie każdemu może się to udać, ryzykujemy bólem głowy. Połączmy wszystko. Cywilizacja z ludźmi, Lasy, zwierzęta, małe i duże rośliny, owady, stworzenia, rzeki, góry, Bóg, czy jak kto woli "tajemnicze siły". Jeszcze raz: Człowiek i jego twory, natura i jej anomalie oraz siła czuwająca nad wszystkim. Proszę pomyślcie kiedyś o świecie, podzielić go własnymi sposobami, nad każdą częścią pomyśleć i spróbować połączyć to w całość. :)
bo kiedy nie poznamy tego co już pewne nie odkryjemy nowych rzeczy
Subskrybuj:
Posty (Atom)



