i zbliża się nowy rok -.-
moja reakcja na "omg fajerwerki, dyskoteki, sylwester!!" ---> "... -.- No -.-"
Totalna olewka, ale przynajmniej mam pretekst by nie iść spać o 22.
Zastanawiałam się znowu nad wyborem liceum. Prawdę mówiąc to mnie trochę przeraża, po za tym jedyne liceum, które odpowiada moim wymaganiom (a właściwie jest perfekcyjne) znajduje się po drugiej stronie miasta (35min jazdy+10 min na dojście). Nie mają tam lekcji tańca, ale coś by się znalazło.
Jeżeli faktycznie chciałabym tam pójść to nie wiem na jaki profil. Jeden to architektoniczny("+" kurs rysunku "-" 4 polskie w tyg), a drugi to matematyczno-informatyczno-chemiczno-fizyczny ("+" 4 matematyki w tygodniu "-" brak kursu rysunku).
jeżeli poszłabym do tej pierwszej to po zajęciach miałabym taniec (w specjalnej szkole) i dodatkową matmę (w ramach szkoły)
jeżeli do drugiej to kurs rysunku i tańca (w specjalnej szkole) i ewentualnie matmę (bo w szkole)
To wiecie co? Chyba jednak pójdę na architekturę, matmę zawsze mogę przerabiać w własnym zakresie, wyprzedzając lekcje. Tylko czy wytrzymam 3 lata jeżdżąc na drugi kraniec miasta? Pff, inni mają gorzej i dają radę :D
Do zobaczenia w 2015!
m
środa, 31 grudnia 2014
sobota, 27 grudnia 2014
Wczoraj pojechałam do babci i 5 min przed wyjściem dowiedziałam się, że zostajemy tam na noc. Miałam kilka minut na spakowanie ubrań, piżamy, przyborów łazienkowych i ładowarki do komórki ;_; i mam ultimatum- na ferie jadę do jednej albo do drugiej babci ;_; nie chce, nie mogłabym np. zamieszkać z moniką?
Chociaż... nie, raczej nie. nie mogę cały dzień sama siedzieć w domu, bez opieki :P
Za to plusem (chyba plusem) jest to, że wyzdrowiałam :D tylko, że mam przytkanie prawe ucho przez coś, bo nwm co.
padam, straszny ze mnie leniuch -,- nic się nie chce. tralalala la la tra lalala la la
A tak wgl to gorąco polecam fantastyczny dom strachów :3 Lost Souls Alley
na ul. Floriańskiej w Krakowie , naprawdę jest genialne. Tylko raczej nigdzie się nie reklamują, klientów mają głownie dlatego, że jeden klient powie drugiemu itd. Oczywiście wszyscy którzy tam wejdą (i przeżyją) są zobowiązani do zachowania tajemnicy ;* więc nie zdradzę co/kogo można tam spotkać.
Niżej podaje link na ich stronę:
http://www.lostsoulsalley.com/
Chociaż... nie, raczej nie. nie mogę cały dzień sama siedzieć w domu, bez opieki :P
Za to plusem (chyba plusem) jest to, że wyzdrowiałam :D tylko, że mam przytkanie prawe ucho przez coś, bo nwm co.
padam, straszny ze mnie leniuch -,- nic się nie chce. tralalala la la tra lalala la la
A tak wgl to gorąco polecam fantastyczny dom strachów :3 Lost Souls Alley
na ul. Floriańskiej w Krakowie , naprawdę jest genialne. Tylko raczej nigdzie się nie reklamują, klientów mają głownie dlatego, że jeden klient powie drugiemu itd. Oczywiście wszyscy którzy tam wejdą (i przeżyją) są zobowiązani do zachowania tajemnicy ;* więc nie zdradzę co/kogo można tam spotkać.
Niżej podaje link na ich stronę:
http://www.lostsoulsalley.com/
czwartek, 25 grudnia 2014
Złamana
Jestem chora...
Od wczoraj...
Czyli od wigilii...
-.-
Mój pech nie zna granic. Jak nie w miłości albo przyjaźni to w zdrowiu albo w rodzinie. To się robi męczące. Jeszcze teraz piję jakiś obrzydliwy fervex :p bleeeee
W czasie wakacji chciałabym opublikować nagrania różnych choreografii w moim wykonaniu :) Będę takim zamaskowanym ninja star tańczącym d4f (dance for fans)
Dużo łatwiej pisać pamiętnik na blogu, który nikt nie czyta :( Dużo trudniej z kimś szczerze porozmawiać.
Zastanawiam się nad scenariuszem do przedstawienia teatralnego. Chciałabym, żeby to była historia o powrocie do życia, o osobie, która przypomniała sobie co to nadzieja, miłość...
Ale totalnie nie umiem tego urzeczywistnić. Sama nie mam nadziei. Nikogo komu mogłabym się szczerze wypłakać. Ktoś jest chętny na anonimowego przyjaciela? Nic o sobie nie wiemy, tylko razem płaczemy :)
Od wczoraj...
Czyli od wigilii...
-.-
Mój pech nie zna granic. Jak nie w miłości albo przyjaźni to w zdrowiu albo w rodzinie. To się robi męczące. Jeszcze teraz piję jakiś obrzydliwy fervex :p bleeeee
W czasie wakacji chciałabym opublikować nagrania różnych choreografii w moim wykonaniu :) Będę takim zamaskowanym ninja star tańczącym d4f (dance for fans)
Dużo łatwiej pisać pamiętnik na blogu, który nikt nie czyta :( Dużo trudniej z kimś szczerze porozmawiać.
Zastanawiam się nad scenariuszem do przedstawienia teatralnego. Chciałabym, żeby to była historia o powrocie do życia, o osobie, która przypomniała sobie co to nadzieja, miłość...
Ale totalnie nie umiem tego urzeczywistnić. Sama nie mam nadziei. Nikogo komu mogłabym się szczerze wypłakać. Ktoś jest chętny na anonimowego przyjaciela? Nic o sobie nie wiemy, tylko razem płaczemy :)
niedziela, 21 grudnia 2014
Wpadłam na pomysł codziennego fotografowania nieba. Na razie średnio mi to idzie, ale od nowego roku postaram się wstawać takie zdjęcia.
W czasie świąt mam nauczyć się do WOS-u i Hiszpana, oraz nadrobić ćwiczenia z historii i biologi ;_;
Wolę uczyć się matmy (obecnie przerabiam podręcznik do następnej klasy.). Do tego jeszcze dochodzi szkolny projekt, pisanie scenariusza i nauka rysunku. Parę innych spraw też.
Masakra.
I tylko dwa tygodnie wolnego.
Boże.
<załamana>
W czasie świąt mam nauczyć się do WOS-u i Hiszpana, oraz nadrobić ćwiczenia z historii i biologi ;_;
Wolę uczyć się matmy (obecnie przerabiam podręcznik do następnej klasy.). Do tego jeszcze dochodzi szkolny projekt, pisanie scenariusza i nauka rysunku. Parę innych spraw też.
Masakra.
I tylko dwa tygodnie wolnego.
Boże.
<załamana>
środa, 10 grudnia 2014
Dziesiąty dzień grudnia
Mam całą masę zaległości w postaci popraw sprawdzianów. Nie chce mi się nic robić. Mam ochotę siedzieć w łóżku, słuchać muzyki i płakać w poduszkę. Z resztą, to trochę tak, jak zwykle.
Dzisiaj w szkole było spotkanie z fotografem i archeologiem, Robertem Słabońskim. Fajny facet. Trochę się jąkał, ale ciekawie mówił :) Opowiadał o wykopaliskach w Egipcie i Ameryce środkowej ^w^ dowiedziałam się trochę i w końcu zauważyłam różnice pomiędzy Aztekami, a Majami.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam podobną osobę i posłucham takiej opowieści.
Śnił mi się Michał... znowu... Grr... tym razem to była szkolna wycieczka, gdzie był mój sąsiad- Michał i znajomy ze szkoły- Michał. Graliśmy razem w karty xC Dlaczego mi się śnią?! Jednego znam głównie z widzenia i jest rok młodszy, a z drugim chodzę na tańce i w sumie nigdy nie rozmawialiśmy, jest rok starszy.
Nie lubię własnych snów.
W przednim śnie był pan od plastyki, który czegoś ode mnie chciał, a w szkole grasował demon, przed którym uciekałam, a gdy uciekałam wpadłam na schodach na Michała(tego starszego, ze szkoły) , przytrzymał mnie, ale to bolało, więc się wyrwałam i się... obudziłam. Kiedy w realnej szkole przechodzę przez tamto miejsce nadal mam dreszcze. Nie lubię facetów...
Dzisiaj w szkole było spotkanie z fotografem i archeologiem, Robertem Słabońskim. Fajny facet. Trochę się jąkał, ale ciekawie mówił :) Opowiadał o wykopaliskach w Egipcie i Ameryce środkowej ^w^ dowiedziałam się trochę i w końcu zauważyłam różnice pomiędzy Aztekami, a Majami.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam podobną osobę i posłucham takiej opowieści.
Śnił mi się Michał... znowu... Grr... tym razem to była szkolna wycieczka, gdzie był mój sąsiad- Michał i znajomy ze szkoły- Michał. Graliśmy razem w karty xC Dlaczego mi się śnią?! Jednego znam głównie z widzenia i jest rok młodszy, a z drugim chodzę na tańce i w sumie nigdy nie rozmawialiśmy, jest rok starszy.
Nie lubię własnych snów.
W przednim śnie był pan od plastyki, który czegoś ode mnie chciał, a w szkole grasował demon, przed którym uciekałam, a gdy uciekałam wpadłam na schodach na Michała(tego starszego, ze szkoły) , przytrzymał mnie, ale to bolało, więc się wyrwałam i się... obudziłam. Kiedy w realnej szkole przechodzę przez tamto miejsce nadal mam dreszcze. Nie lubię facetów...
wtorek, 9 grudnia 2014
Pomyślmy teraz o ludziach, wyjrzyjmy przez okno, spójrzmy na inne domy na ulicę, na auta. Pomyślmy o ludziach, którzy tam są, co robią, o czym myślną. Zawsze kiedy tak myślę czuję się trochę dziwnie. Osiągnęliśmy wiele, jako cywilizacja. Od tłuczenia kamień w kamień, aż do stukania w klawiaturę ;)
Teraz dołącz do myśli przyrodę żywą, lasy, rośliny, zwierzęta. Paskudnie, że w miejscu gdzie teraz mieszkamy mogło być legowisko lisa albo jelenia. Niszczymy naturę. Niewiele, jako jednostka możemy na to poradzić, a niewiele ludzi ma na tyle siły, by świadomie zrezygnować z wygód współczesnego świata. Przyznaję, że mnie samej nie uśmiecha się siedzenie w lesie nawet w namiocie lub w domu na drzewie, głównie dlatego, że strasznie brzydzę się robaków. Jednak to nie oznacza, że mamy się zabarykadować w domu i siedzieć przed komputerem. Możemy hodować rośliny, warzywa, które zjemy. Wystarczą chęci, doniczka, ziemia i nasiono. Jeżeli ktoś ma podwórko, w czasie wakacji może kupić kury, koguta, przez lato cieszyć się jajkami, a na zimę sprzedać zwierzęta (albo je po prostu zjeść).
Jeżeli wasze myśli idą dobrym torem to macie przed oczami domek na wsi, kury, słońce i trawę.
Czy gdzieś niedaleko ciebie płynie rzeka? Pewnie brudna, jak większość. Chyba, że mieszkasz w górach. Przyznam, że za każdym razem na turystyce górskiej byłam oczarowana potęgą gór. Biło od nich coś niesamowitego, co przyciąga i zmienia w tobie nastawienie. Porusza twoją duszę. Szczególne wrażenie wywarł na mnie Czarny Staw Gąsienicowy. Ta siła, prawie się popłakałam. Tego uczucia nie da się opisać, wiem tylko, że kiedyś chcę tam wrócić. Woda była tam krystalicznie czysta. Strumyki też, czyste, nieskalane ;_; Tą potęgę trudno zniszczyć i mam nadzieję, że nawet nikt nie będzie próbował.
Przechodzę do ostatniej części. Nad świata. Jeśli jesteś ateistą omiń ten tekst! Reszta niech podejdzie do tego z dystansem!
Pewnie, jak większość, czuję nad sobą większą siłę. Chcę ją czuć. Po za tym niektóre zdarzenia w moim życiu będące "przypadkiem" powodowały tak złożony łańcuch przyczynowo-skutkowy, że nie mam mowy, żeby to nie było zaplanowane. Czasami też mamy rożne "przeczucia" lub mamy wrażenie "czegoś" dziwnego. To właśnie według mnie zalicza się do nad świata. Pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, wyjaśnić, je można tylko i wyłącznie "czuć". Zamknij oczy, wyobraź sobie jasną kulę, która stoi przy każdym z nas i pilnuje te "przypadki" to nasz anioł stróż. Jak często o nim myślimy? Jak często myślimy o obecności Boga w naszym życiu?
Teraz czeka nas najtrudniejsze zadanie, nie każdemu może się to udać, ryzykujemy bólem głowy. Połączmy wszystko. Cywilizacja z ludźmi, Lasy, zwierzęta, małe i duże rośliny, owady, stworzenia, rzeki, góry, Bóg, czy jak kto woli "tajemnicze siły". Jeszcze raz: Człowiek i jego twory, natura i jej anomalie oraz siła czuwająca nad wszystkim. Proszę pomyślcie kiedyś o świecie, podzielić go własnymi sposobami, nad każdą częścią pomyśleć i spróbować połączyć to w całość. :)
Teraz dołącz do myśli przyrodę żywą, lasy, rośliny, zwierzęta. Paskudnie, że w miejscu gdzie teraz mieszkamy mogło być legowisko lisa albo jelenia. Niszczymy naturę. Niewiele, jako jednostka możemy na to poradzić, a niewiele ludzi ma na tyle siły, by świadomie zrezygnować z wygód współczesnego świata. Przyznaję, że mnie samej nie uśmiecha się siedzenie w lesie nawet w namiocie lub w domu na drzewie, głównie dlatego, że strasznie brzydzę się robaków. Jednak to nie oznacza, że mamy się zabarykadować w domu i siedzieć przed komputerem. Możemy hodować rośliny, warzywa, które zjemy. Wystarczą chęci, doniczka, ziemia i nasiono. Jeżeli ktoś ma podwórko, w czasie wakacji może kupić kury, koguta, przez lato cieszyć się jajkami, a na zimę sprzedać zwierzęta (albo je po prostu zjeść).
Jeżeli wasze myśli idą dobrym torem to macie przed oczami domek na wsi, kury, słońce i trawę.
Czy gdzieś niedaleko ciebie płynie rzeka? Pewnie brudna, jak większość. Chyba, że mieszkasz w górach. Przyznam, że za każdym razem na turystyce górskiej byłam oczarowana potęgą gór. Biło od nich coś niesamowitego, co przyciąga i zmienia w tobie nastawienie. Porusza twoją duszę. Szczególne wrażenie wywarł na mnie Czarny Staw Gąsienicowy. Ta siła, prawie się popłakałam. Tego uczucia nie da się opisać, wiem tylko, że kiedyś chcę tam wrócić. Woda była tam krystalicznie czysta. Strumyki też, czyste, nieskalane ;_; Tą potęgę trudno zniszczyć i mam nadzieję, że nawet nikt nie będzie próbował.
Przechodzę do ostatniej części. Nad świata. Jeśli jesteś ateistą omiń ten tekst! Reszta niech podejdzie do tego z dystansem!
Pewnie, jak większość, czuję nad sobą większą siłę. Chcę ją czuć. Po za tym niektóre zdarzenia w moim życiu będące "przypadkiem" powodowały tak złożony łańcuch przyczynowo-skutkowy, że nie mam mowy, żeby to nie było zaplanowane. Czasami też mamy rożne "przeczucia" lub mamy wrażenie "czegoś" dziwnego. To właśnie według mnie zalicza się do nad świata. Pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć, wyjaśnić, je można tylko i wyłącznie "czuć". Zamknij oczy, wyobraź sobie jasną kulę, która stoi przy każdym z nas i pilnuje te "przypadki" to nasz anioł stróż. Jak często o nim myślimy? Jak często myślimy o obecności Boga w naszym życiu?
Teraz czeka nas najtrudniejsze zadanie, nie każdemu może się to udać, ryzykujemy bólem głowy. Połączmy wszystko. Cywilizacja z ludźmi, Lasy, zwierzęta, małe i duże rośliny, owady, stworzenia, rzeki, góry, Bóg, czy jak kto woli "tajemnicze siły". Jeszcze raz: Człowiek i jego twory, natura i jej anomalie oraz siła czuwająca nad wszystkim. Proszę pomyślcie kiedyś o świecie, podzielić go własnymi sposobami, nad każdą częścią pomyśleć i spróbować połączyć to w całość. :)
bo kiedy nie poznamy tego co już pewne nie odkryjemy nowych rzeczy
wtorek, 25 listopada 2014
Poruszyć dzisiaj jakiś temat, czy jednak nie?
Jakąkolwiek formę by to przybrało.
Jednak, gdy próbujemy ogarnąć to wszystko co nawymyślamy i wyciągnąć z tego jakiś wniosek w naszych głowach robi się ciasno, jakby ktoś próbował nadmuchać powietrze do pełnego balona. Czujesz, że jakaś myśl Ci umyka, że jesteś blisko odkrycia "czegoś". Straszne uczucie. Jednak, cały proces przed tym zdarzeniem również nie jest prosty i przebiega różnymi torami.
Można powiedzieć, że wszechświat składa się z czterech części:
- Ludzi i ich cywilizacji
- Materii "żywej" (rośliny, zwierzęta)
- Materii "martwej" (skały, woda, kosmos)
- Nad świata
Zastanówcie się nad tymi częściami. Może coś innego przychodzi wam do głowy? W następnych notkach napiszę coś o przemyśleniach :)
niedziela, 16 listopada 2014
Dawno mnie nie było :c
Miałam trochę rzeczy na głowie.
A tak wgl to jestem bliska ukończenia książki, którą piszę od 4 lat :3 "Cień wody"
Ale zamierzam ją wydać za minimum 4 lata, chcę być wtedy dorosła.
Taka szybka notka, postaram się napisać w najbliższym czasie nieco dłuższą :D
Tu macie mój cytat :
Miałam trochę rzeczy na głowie.
A tak wgl to jestem bliska ukończenia książki, którą piszę od 4 lat :3 "Cień wody"
Ale zamierzam ją wydać za minimum 4 lata, chcę być wtedy dorosła.
Taka szybka notka, postaram się napisać w najbliższym czasie nieco dłuższą :D
Tu macie mój cytat :
sobota, 18 października 2014
Opowieści na dobranoc
Gabrila zauważyła w kącie świątyni tajny znak caslori, co w wolnym tłumaczeniu
znaczyło dom gwiazd, czyli masowy grobowiec zakonu, którym dziewczyna szczerze
pogardzała. Zabili jej rodziców, z nią eksperymentowali. Wszczepiali cząstki
dusz, dawali napary z dziwnych ziół, odprawiali przerażające rytuały. Na skraju
szaleństwa przez ciągłe wizje uciekła do lasu. Tam zaopiekowała się nią
staruszka, prawie wiedźma, ale taka dobra. Nauczyła ją życia w lesie i
opowiedziała jej o działalności zakonu. Przez nich Gabrila straciła prawdziwy
kolor włosów, stały się białe, krew zamiast czerwonej była błękitna. Jej skóra
z powodu krwi była biało-niebieskawa. Tęczówki miała koloru źrenic. Uświadomiła
sobie dziwny wygląd, gdy poszła raz do miasta. Jedyni uważali ją za ducha
biednej dziewczyny i uciekali na jej widok, inni za demona i przepędzali. Przez
zakon zyskała niezwykły dar rozmawiania ze zjawami oraz panowania nad duchami.
Własnoręcznie stworzyła puri-hinde,
czyli klatkę dusz. Właśnie odbywała swoją pierwszą misję, zakradła się do
publicznej świątyni, pod którą jest tajny grobowiec i jedno z głównych siedzib
braci. Musiała zwrócić dusze. Wędrowały do zmarłego ciała, a stamtąd do góry.
To innego wymiaru. Dłonie zatrzęsły się, gdy otwierała pierwszą klatkę .
- Cashdi lori mon
sufala dis nir puri-hind (rozłupana gwazdo wróć do ciała, opuść klatkę). Amande
dis handaven!(Leć w górę) Nasu nir sawa!(szukaj spokoju)
Błękitna kula zatoczyła koło nad jej głową, jakby
dziękowała, po czym wpadła w jakąś czaszkę. Słychać było jeden wdech. Ostatni,
podczas którego zabierano duszę. Później nastąpił wydech. Dusza zniknęła.
Gabrila tak samo potraktowała kolejne pięć dusz. Siódma dusza była niezwykła. Jaśniejsza
i większa od pozostałych. Musiała
należeć do jakiejś silnej i niewinnej osoby. Dlatego dziewczynka powiedziała
inne słowa
- Lori puri mon
sufala!(gwieździsta duszo wróć do ciała) No pas dis entana (nie chodź po ziemi)
Amande dis handaven no da Sawa( leć do góry, nie patrz w dół) ceva da lori
naana(stań się gwiazdą, czysta)
Dusza poruszała się szybko i zwinnie. Odbijała się od ścian,
nagle przeleciała przez serce Gabrili i znikła w jakimś ciele. Oczy białowłosej
dziewczyny zaiskrzyły. Z tęczówek ustąpił czarny kolor, ukazując błękit nieba,
skóra lekko się przyróżowiła od mieszanki czerwonej i niebieskiej krwi. W
głowie coś powiedziało „Dziękuję za wolność mojej duszy, córko wieczornej
gwiazdy, oto mój prezent”. Lekko oszołomiona Gabrila uciekła z grobowca.
Kilka tygodni później stara wiedźma zauważyła widoczną już
zmianę.
- Gabri, spójrz w lustro.
Zamiast całkowicie białych włosów nastolatka zauważyła
czarne odrosty. Jej policzki były różowe, a skóra lekko opalona. Czerwona krew
pulsowała w jej silnym sercu.
- Babciu, wracam do żywych.
- Zawsze byłaś żywa, tamta napotkana dusza dodała Ci tylko
kolorów.
THE
END
sobota, 20 września 2014
MIŁOŚĆ I PRZYJAŹŃ
Nie ma takiego faceta, który byłby przystojny, czuły, romantyczny, zaangażowany, odpowiedzialny, troskliwy, tajemniczy i wgl taki cuudowny. Po prostu nie ma, nie wierzę w to. Jeżeli taki istnieje to na pewno udaje, żeby wykorzystać kobietę. I nikt nie zmieni mojego zdania! Koniec i kropka. Ponad to oficjalnie obiecuję, że od tej pory nigdy, przenigdy się w nikim nie zakocham! Żaden chłopak nie zawróci mi w głowie. Każdego zainteresowanego wystarczy dwa-trzy razy zniechęcić i odpuszczą. Chłopacy nigdy nie są wytrwali, jak jakaś wyrazi niechęć to zajmą się inną. Proste. Dlatego nie lubię chłopaków, aczkolwiek na przyjaciół to oni jednak się nadają. Przyjaźń zawsze i wszędzie, bo ją łatwo zawrzeć łatwo utrzymać i po jej zerwaniu nie pozostaje prawie nic, tylko miłe wspomnienia. Oczywiście, jeżeli przyjaźń jest prawdziwa. No i to chyba tyle w temacie
piątek, 19 września 2014
Co jest prawdziwym szczęściem?
Moja choroba pięknie się rozwija, wczoraj miałam 37.5 stopni. Ponad to bolą mnie zatoki, gardło, mięśnie itd. Jest gorzej niż przyznaję przed znajomymi. Przecież przez internet tak łatwo kłamać...
Piszę kolejną powieść, w sumie mam kilka zaczętych, ale żadnej nie chce mi się skończyć. Ponad to nie jem słodyczy (bo to pożywka dla bakterii) i nie czytam książek (bo nie mam żadnej nowej) i mam totaaaaalnego doła. Jeszcze martwią mnie te zaległości (dwa duże testy i dwie kartkówki). Chyba jedynym plusem jest to, że dzisiaj mają skończyć budować nam taras <3 będę tam siadać i malować. Tylko, że zbliża się zima, więc nikt nie będzie wychodził... nikomu się nie będzie chciało zamiatać... liści... śniegu...
Myślę, że ten syf, który mieliśmy w poprzednim domu, to nie kwestia, że był to dom po prababci, lecz kwestia stanu umysłu mojej rodziny (genetyczny bałagan choćby nie wiem jak by się sprzątało).
środa, 17 września 2014
Każdego dnia stawiaj sobie cel, choćby mały, byś każdego dnia mogła żyć.
Wielkie cele są tylko po to, by przeżyć.
Co tam u moich czytelników?! Ja aktualnie jestem chora i siedzę w domu. Jak tylko mi się polepszy to spróbuję zrobić krówki! Mniam. I jak się udadzą to wstawię przepis, tylko nie wiem, czy użyć mleka skondensowanego, czy w proszku. Jakieś pomysły? Może wstawię znowu jakieś opowiadanie? Trochę inne niż ostatnie. Bardziej romantyczne. Jeżeli tak, to poproszę o komentarze! ;*
Wielkie cele są tylko po to, by przeżyć.
Co tam u moich czytelników?! Ja aktualnie jestem chora i siedzę w domu. Jak tylko mi się polepszy to spróbuję zrobić krówki! Mniam. I jak się udadzą to wstawię przepis, tylko nie wiem, czy użyć mleka skondensowanego, czy w proszku. Jakieś pomysły? Może wstawię znowu jakieś opowiadanie? Trochę inne niż ostatnie. Bardziej romantyczne. Jeżeli tak, to poproszę o komentarze! ;*
![]() |
| Dodaj napis |
niedziela, 14 września 2014
niedziela, 7 września 2014
Chlip, jutro szkoła ;_; Macie "straszne" opowiadanie z dedykiem dla stałej czytelniczki Wiktorii, która chyba jako jedyna to czyta.
"HORROR"
Rozpaczliwy krzyk rozdarł ciszę, niczym miecz obosieczny wątłe ciało.
Ciemność.
Ktoś biegnie, potyka się, upada.
Po czwili rozlega się dźwięk mrożący krew w żyłach.
Tup... Tup... Tup...
Jak tik-tak śmierci
O ironio! Ile życia w strachu czuć i słychać.
CHLAST!
Bezwładne ciało upada i w konwulsjach charczy.
Potwór odwraca się w moją stronę. Ma ślepia koloru świeżej krwi. Widać, że niedawno jadł.
Odwraca się
I odchodzi.
Zje mnie później.
Usuwam się w cień
Poczekam.
Poistnieję.
I zacznę żyć dopiero o krok od śmierci
>.< masakra, wszyscy, którzy to czytali śmiali się O.O
środa, 3 września 2014
Mortem, death, surm, tod, dood - śmierć
Nie mam siły :( Szkoła mnie dobija, a to dopiero drugi dzień, mam dosyć tych ludzi. Może tak uważam tylko dla tego, że mam okres, w końcu kobiety wtedy mają swoje "humorki". Może mi przejdzie...Dzisiaj nic nie wstawiam, bo wstawię jutro ^^ Krótkie opowiadani pod tytułem "horror" .
Kto ciekawy?? :3
poniedziałek, 1 września 2014
Dzień za dniem, a nasze istnienie wyznacza tylko czas...
Jak rozpoczęcie nowego roku?? Dobrze? U mnie tak średnio. Niby byłam uśmiechnięta paplałam od rzeczy, ale chciało mi się wyć w sumie nawet nie wiem dlaczego. Ten gwar śmiechy mnie irytowały. Obiecuję,że wstawię za niedługo jakiś romansik ;*
Z kalendarza kartki wyrywam,
liczę dni.
Czekam na swój upadek i śmierć,
pełną łez i krwi.
Czy dam radę kochać,
pomimo oddziałów smutnych dni?
Czy dam radę żyć,
Gdy stare demony wciąż mi towarzyszą?
Co noc koszmary śnię
i nikogo przy nie nie ma
W szkole mam przyjaciół,
z zasady.
Ile jestem warta?
Tego nie wie nikt.
czwartek, 28 sierpnia 2014
Wilcza kobieta cz2/2
Po
tym zdarzeniu nagle wszystko zaczęło się poprawiać. Znalazł dobrze płatną pracę, w której szybko
awansował. Oświadczył się Jane. Nawet pogodził się ze śmiercią matki i odnowił
znajomość z ojcem. Za niedługo chcial się przeprowadzić, nawet kupił małą willę
nad jeziorem. Z naszyjnikiem nie rozstawał się ani na chwilę, był przekonany,
że przynosi mu szczęście. Po ślubie, dzień przed ostatnim dniem przeprowadzki,
dwa lata po pamiętnej nocy, zdecydował się pójść do lasu. Chciał podziękować
tamtej kobiecie.
Zachód
zbliżał się wielkimi krokami, a on ukryty za pniem na polance czekał na zjawę.
Wraz z ostatnimi promieniami slońca na łące zjawił się jego wilk- przewodnik.
Stanął. Nagle wokół niego zawirował srebrzysto blękitny pył i zamienił się w…
kobietę. Wilk był kobietą, którą spotkał dwa lata temu. Eric wyszedł z ukrycia.
-
Podglądałeś mnie?- z zaskoczeniem i smutkiem powiedziała dziewczyna.
-
Czekałem na ciebie, bo chciałem ci podziękować.
Wilcza
kobieta podeszła do niego.
-
Tamtej nocy byłeś smutny tak samo jak ja, chciałam tylko pomóc. Medalion nie
będzie ci dłużej potrzebny- to mówiąc delikatnym ruchem zdjęła łańcuszek z jego
szyi- znasz drogę powrotną.
- Mam
jeszcze tylko jedno pytanie, dlaczego byłaś smutna? Dlatego, że jesteś wilkiem?
-
Nie, dlatego, że jestem człowiekiem. Kiedyś ktoś mnie skrzywdził, chciałam
uciec od wszystkiego co znałam- wskazała
wilczy ząb na swojej szyi- ten naszyjnik otrzymałam od czarnoksiężnika,
zapłaciłam za niego srogą cenę, za dnia jestem wilkiem, a karzdej nocy przy
pełni zamieniam się w kobietę. Gdy w końcu umrę, będę musiała stać się leśnym
duchem. Wiesz to co chciałeś wiedzieć, teraz odejdź i więcej nie wracaj, bo
spotka Cię ciężka kara.
Nigdy
więcej nie spotkałem, tej pięknej jak noc i niebo, wilczej kobiety. Mam
nadzieję, że odnalazła spokój.
Taka opowieść bez fabuły i morału :P Można by napisać kolejną opowieść, tym razem o tej tajemniczej kobiecie albo okiem Jane. Co myślicie o tych bazgrołach ?
wtorek, 26 sierpnia 2014
Złamać, załamać? To takie podobne słowa...
Chciałabym wstawić tu króciutkie opowiadanie, ale sama nie wiem, czy któreś ze starych, czy wymyślane na bieżąco... Może na początek coś gotowego, a w między czasie wymyśle ciekawsze.
Wilcza kobieta cz1/2
-
Przestań! Mam Ciebie dosyć!- tymi słowami zakończył kłótnie, wyszedł trzaskając
drzwiami.
- Ale
kochanie… Eric- zapłakana dziewczyna upadła na kolana. W takiej pozycji
klęczała długi czas, aż jej sukienka prawie całkowicie przemokła od łez.
On
wyszedł z domu, biegł przed siebie. Gdy się uspokoił, stanął i rozejrzał się.
Wokół niego były tylko drzewa, ciemna noc, księżyc w pełni świecił wysoko nad
jego głową. Nawet nie wiedział ile biegł. Czy przed chwilą zapadł zmrok? Czy za
chwilę będzie świt? Zrezygnowany brnął dalej w ciemność. Świat zawalił mus się
w ciągu zaledwie tygodnia. Matka umarła, zaczęły się nieustanne kłótnie z jego
dziewczyną, wylali go z pracy i właśnie o to dziś się pokłócił z Jane. Z chęcią
uciekłby od tego wszystkiego, nawet zaczął myśleć o śmierci. Takie to snując
myśli dotarł na dziką polanę pośrodku lasu. Usłyszał kobiecy szloch. Odwrócił
się w stronę, z której dochodził dźwięk. Na kawałku spróchniałego pnia
siedziała czarnowłosa dziewczyna. Na
sobie miała czarny płaszcz a pod spodem, szarą potarganą sukienkę, ledwo
pamiętającą czasy, gdy była biała i lśniąca. Kobieta tak płakała, że nawet nie
zauważyła zbliżającego się chłopaka.
-
Mogę Ci jakoś pomóc?- zapytał.
Dziewczyna
szybko otarła łzy, podniosła głowę i powiedziała.
-
Zgubiłeś się.
-
Tak, dlaczego płakałaś?
-
Nieszczęście mnie spotkało, dawno temu… musisz wracać do domu.- jej oczy
przypominały mu dwie ciemno-niebieskie gwiazdy- czuję, że jesteś bliski memu
sercu. Przyjmij ten medalion- Na jej szyi wisiały dwa naszyjniki, jeden wilczy
kieł na rzemyku, drugi- srebrna moneta, bogato zdobiona drobnymi rysunkami,
inspirowanymi lasem, tak małymi, że trzeba byłoby je oglądać przez lupę by
podziwiać w pełni kunszt ich wykonania, na srebrnym łańcuszku. Ściągnęła
srebrny medalion i mu wręczyła.
- Ja
nie mogę tego…- urwała mu.
-
Musisz wyjść z lasu przed świtem. Idź w tamtą stronę- pokazała mu ręką drogę z
której przyszedł- nie oglądaj się, po chwili spotkasz szaro-czarnego wilka, nie
zrobi Ci krzywdy. Podążaj za nim, a doprowadzi Cię na skraj lasu. Szybko, idź
już.
-
Ale…
-Idź!
Posłusznie
zrobił to co mu kazała. Zwrócił i poszedł z powrotem w gęstwinę. Po kilku
krokach poczuł silny podmuch wiatru i tak jak przewidziała tajemnicza
dziewczyna jego oczom ukazał się wilk. Gdy spojrzał mu w oczy dostrzegł w nich
coś znajomego, ale zwierze odwróciło się nim zdążył się przyjrzeć. Chciał je
dogonić, ale drapieżnik skutecznie utrzymywał dystans, więc zaniechał próby
dogonienia go i już zwykłym marszem podążył za przewodnikiem. Równo z brzaskiem
dotarł na skraj lasu. Wilk zniknął. Z tego miejsca z łatwością dotarł do domu.
-
Eric! Całą noc się o Ciebie zamartwiałam. Gdzie byłeś?
-
Zgubiłem się w lesie. Wilk mi pomógł wrócić.
-
Głuptasie, chyba się potknąłeś i zasnąłeś na skraju lasu. To wszystko ci się przyśniło-
Jane czule go obięła.
Mężczyzna
sięgnął ręką do otrzymanego naszyjnika. Nadal tam był.
- Tak
kochanie, to był tylko sen- powiedział odwzajemniając uścisk.
To jeszcze nie koniec :3
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Smutek to wszechobecny czynnik istnienia,
Uśmiech to powszechny objaw życia,
ale często nie ma nic wspólnego ze szczęściem.
Jesteście niesamowici :3 Blog ma już 500 wyświetleń, ale żadnego obserwatora :'(
Przeczytałam lekturę i nauczyłam się inwokacji. Jestem stuprocentowo przygotowana na nowy rok szkolny :*
sobota, 23 sierpnia 2014
Nie chcę być smutna, nie chcę być wesoła. Chcę walczyć, ale moją armią są tysiące smutnych dni co w milczeniu maszerują. Szara, nie zauważona, lecz gdy zerkniesz mi w oczy dostrzeżesz niebezpieczny ogień rezygnacji, zniszczenia, strachu.Patrzycie wszyscy na mnie, lecz nie dostrzegacie mojej duszy. Istnienie przelatuje przez palce, dni tak szybko mijają, nie odczuwam płynącego czasu. Wiele rzeczy żałuję, ale nie mogę tego zmienić. Każda porażka ciągnie mnie coraz mocniej w dół. Nie opieram się. Co ma nadejść nadejdzie, wiem to. Czekam, czekam na światło, ciepłe i opiekuńcze, które sprawi, że będę żyć.
Wiem, nie było mnie. Byłam u babci, a wczoraj w nocy moja siostra dostała gorączki i musieliśmy się ewakuować. O 2 w nocy -.- denerwujące. Jeszcze tydzień nudy, kop w tyłeczek i do nauki. Wszystko mam gotowe. Tylko muszę jeszcze się uzbroić psychicznie na spotkanie klasowe mojej starej klasy. Wolę być, bo nieobecnych chętniej się obgaduje ;_; Ludzie są okrutni. Co gorsza, ja się do nich zaliczam. Wolałabym być jastrzębiem ;_;
***
Wiem, nie było mnie. Byłam u babci, a wczoraj w nocy moja siostra dostała gorączki i musieliśmy się ewakuować. O 2 w nocy -.- denerwujące. Jeszcze tydzień nudy, kop w tyłeczek i do nauki. Wszystko mam gotowe. Tylko muszę jeszcze się uzbroić psychicznie na spotkanie klasowe mojej starej klasy. Wolę być, bo nieobecnych chętniej się obgaduje ;_; Ludzie są okrutni. Co gorsza, ja się do nich zaliczam. Wolałabym być jastrzębiem ;_;
niedziela, 17 sierpnia 2014
Tik tak, czekam na gorsze czas przyspiesza, zwalnia gdy spodziewam się radości
We wtorek może pojadę na kilka dni do babci, na konie, będzie targ, ale cierpię na brak książek.
Zastanawiam się, czy faktycznie tak bardzo śpieszy mi się do szkoły. Niby chcę, bo przyjaciele, bo nie siedzę w domu, bo w końcu coś się dzieje. Niby nie chcę, bo boję się, że coś nie wyjdzie, czymś się ośmieszę itd. Też tak macie?
Ps.: Chcielibyście, żebym wstawiła jakieś krótkie opowiadanie?
sobota, 16 sierpnia 2014
Może coś z natchnieniem miłosnym? :D napisałam to dawno, dla dawnej miłości, ale co tam!
Kim jesteś?
Jeśli ja jestem inna
To kim Ty jesteś?
Ty, który sprawiasz,
że chcę być lepsza
Jesteś mym słońcem,
Świecącym w noc
I księżycem,
Lśniący za dnia
Mym natchnieniem
I podporą
Lecz jakie jest twoje imię?
To najprawdziwsze
Czy kiedyś je poznam?
Czy będzie mi to dane?
Kim jesteś?
Jeśli ja jestem inna
To kim Ty jesteś?
Ty, który sprawiasz,
że chcę być lepsza
Jesteś mym słońcem,
Świecącym w noc
I księżycem,
Lśniący za dnia
Mym natchnieniem
I podporą
Lecz jakie jest twoje imię?
To najprawdziwsze
Czy kiedyś je poznam?
Czy będzie mi to dane?
piątek, 15 sierpnia 2014
Nauka, domysły, wyobrażenia.
Jestem pewna, że są alternatywne światy!!! Gdy zajmowałam się czytaniem książki, nagle zrobiłam się senna. Zamknęłam oczy i straciłam orientację w terenie, a później przytomność. Pamiętam, że kimś byłam to znaczy byłam w czyimś umyśle i ta dziewczyna miała problem, z chmurami. Nie pamiętam dokładnie, ale podsunęłam jej pomysł, jak to rozwiązać. Po tym nagle coś mnie "zassało" ciężko określić to uczucie, ale jakby moja świadomość "powróciła" do ciała. Otworzyłam oczy, już nie czułam tej senności. Gdybym faktycznie zasnęła (jak wiele razy w ciągu dnia mi się zdarzało) to byłabym ociężała, ale nie byłam. Myślę, że tak powstaje Déjà vu. Nasze alternatywne "ja" przechodzi do naszego świata, wchodzi w nas i mimo iż to czasem zbyteczne, podsuwa "pomysł" w postaci wspomnienia.Coś w tym stylu. Tłumaczy to też zaburzenia neurologiczne. Gdy pojawia się druga świadomość, która również umie sterować ciałem pojawiają się niezgodności. Jedna świadomość coś chce, a druga nie.W czasie snu nie mamy świadomości. Nie mamy wspomnień. Ciało pracuje, serce oddycha, ale nie rejestrujemy tego. Moja mama opowiedziała mi niedawno coś takiego "Powiedziałam Ci, że daje tacie prezent teraz, rano. Ty otworzyłaś oczy, spojrzałaś na mnie, po czym ponownie je zamknęłaś. Myślałam, że pamiętasz." Tu chciałaby zauważyć, że, żeby spojrzeć na mamę musiałabym nieco przechylić głowę, bo jej czubek jest zwrócony w stronę drzwi, gdzie ona stała. Po drugie JA NIC NIE PAMIĘTAM!!! Nic, w ogóle tego nie zarejestrowałam. Nieco przerażające. Ktoś jeszcze miał podobny przypadek???
Subskrybuj:
Posty (Atom)











