Co jest prawdziwym szczęściem?
Moja choroba pięknie się rozwija, wczoraj miałam 37.5 stopni. Ponad to bolą mnie zatoki, gardło, mięśnie itd. Jest gorzej niż przyznaję przed znajomymi. Przecież przez internet tak łatwo kłamać...
Piszę kolejną powieść, w sumie mam kilka zaczętych, ale żadnej nie chce mi się skończyć. Ponad to nie jem słodyczy (bo to pożywka dla bakterii) i nie czytam książek (bo nie mam żadnej nowej) i mam totaaaaalnego doła. Jeszcze martwią mnie te zaległości (dwa duże testy i dwie kartkówki). Chyba jedynym plusem jest to, że dzisiaj mają skończyć budować nam taras <3 będę tam siadać i malować. Tylko, że zbliża się zima, więc nikt nie będzie wychodził... nikomu się nie będzie chciało zamiatać... liści... śniegu...
Myślę, że ten syf, który mieliśmy w poprzednim domu, to nie kwestia, że był to dom po prababci, lecz kwestia stanu umysłu mojej rodziny (genetyczny bałagan choćby nie wiem jak by się sprzątało).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz