Gabrila zauważyła w kącie świątyni tajny znak caslori, co w wolnym tłumaczeniu
znaczyło dom gwiazd, czyli masowy grobowiec zakonu, którym dziewczyna szczerze
pogardzała. Zabili jej rodziców, z nią eksperymentowali. Wszczepiali cząstki
dusz, dawali napary z dziwnych ziół, odprawiali przerażające rytuały. Na skraju
szaleństwa przez ciągłe wizje uciekła do lasu. Tam zaopiekowała się nią
staruszka, prawie wiedźma, ale taka dobra. Nauczyła ją życia w lesie i
opowiedziała jej o działalności zakonu. Przez nich Gabrila straciła prawdziwy
kolor włosów, stały się białe, krew zamiast czerwonej była błękitna. Jej skóra
z powodu krwi była biało-niebieskawa. Tęczówki miała koloru źrenic. Uświadomiła
sobie dziwny wygląd, gdy poszła raz do miasta. Jedyni uważali ją za ducha
biednej dziewczyny i uciekali na jej widok, inni za demona i przepędzali. Przez
zakon zyskała niezwykły dar rozmawiania ze zjawami oraz panowania nad duchami.
Własnoręcznie stworzyła puri-hinde,
czyli klatkę dusz. Właśnie odbywała swoją pierwszą misję, zakradła się do
publicznej świątyni, pod którą jest tajny grobowiec i jedno z głównych siedzib
braci. Musiała zwrócić dusze. Wędrowały do zmarłego ciała, a stamtąd do góry.
To innego wymiaru. Dłonie zatrzęsły się, gdy otwierała pierwszą klatkę .
- Cashdi lori mon
sufala dis nir puri-hind (rozłupana gwazdo wróć do ciała, opuść klatkę). Amande
dis handaven!(Leć w górę) Nasu nir sawa!(szukaj spokoju)
Błękitna kula zatoczyła koło nad jej głową, jakby
dziękowała, po czym wpadła w jakąś czaszkę. Słychać było jeden wdech. Ostatni,
podczas którego zabierano duszę. Później nastąpił wydech. Dusza zniknęła.
Gabrila tak samo potraktowała kolejne pięć dusz. Siódma dusza była niezwykła. Jaśniejsza
i większa od pozostałych. Musiała
należeć do jakiejś silnej i niewinnej osoby. Dlatego dziewczynka powiedziała
inne słowa
- Lori puri mon
sufala!(gwieździsta duszo wróć do ciała) No pas dis entana (nie chodź po ziemi)
Amande dis handaven no da Sawa( leć do góry, nie patrz w dół) ceva da lori
naana(stań się gwiazdą, czysta)
Dusza poruszała się szybko i zwinnie. Odbijała się od ścian,
nagle przeleciała przez serce Gabrili i znikła w jakimś ciele. Oczy białowłosej
dziewczyny zaiskrzyły. Z tęczówek ustąpił czarny kolor, ukazując błękit nieba,
skóra lekko się przyróżowiła od mieszanki czerwonej i niebieskiej krwi. W
głowie coś powiedziało „Dziękuję za wolność mojej duszy, córko wieczornej
gwiazdy, oto mój prezent”. Lekko oszołomiona Gabrila uciekła z grobowca.
Kilka tygodni później stara wiedźma zauważyła widoczną już
zmianę.
- Gabri, spójrz w lustro.
Zamiast całkowicie białych włosów nastolatka zauważyła
czarne odrosty. Jej policzki były różowe, a skóra lekko opalona. Czerwona krew
pulsowała w jej silnym sercu.
- Babciu, wracam do żywych.
- Zawsze byłaś żywa, tamta napotkana dusza dodała Ci tylko
kolorów.
THE
END

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz