m

wtorek, 26 sierpnia 2014

Złamać, załamać? To takie podobne słowa...

Chciałabym wstawić tu króciutkie opowiadanie, ale sama nie wiem, czy któreś ze starych, czy wymyślane na bieżąco... Może na początek coś gotowego, a w między czasie wymyśle ciekawsze.

Wilcza kobieta cz1/2

- Przestań! Mam Ciebie dosyć!- tymi słowami zakończył kłótnie, wyszedł trzaskając drzwiami.
- Ale kochanie… Eric- zapłakana dziewczyna upadła na kolana. W takiej pozycji klęczała długi czas, aż jej sukienka prawie całkowicie przemokła od łez.
On wyszedł z domu, biegł przed siebie. Gdy się uspokoił, stanął i rozejrzał się. Wokół niego były tylko drzewa, ciemna noc, księżyc w pełni świecił wysoko nad jego głową. Nawet nie wiedział ile biegł. Czy przed chwilą zapadł zmrok? Czy za chwilę będzie świt? Zrezygnowany brnął dalej w ciemność. Świat zawalił mus się w ciągu zaledwie tygodnia. Matka umarła, zaczęły się nieustanne kłótnie z jego dziewczyną, wylali go z pracy i właśnie o to dziś się pokłócił z Jane. Z chęcią uciekłby od tego wszystkiego, nawet zaczął myśleć o śmierci. Takie to snując myśli dotarł na dziką polanę pośrodku lasu. Usłyszał kobiecy szloch. Odwrócił się w stronę, z której dochodził dźwięk. Na kawałku spróchniałego pnia siedziała czarnowłosa dziewczyna.  Na sobie miała czarny płaszcz a pod spodem, szarą potarganą sukienkę, ledwo pamiętającą czasy, gdy była biała i lśniąca. Kobieta tak płakała, że nawet nie zauważyła zbliżającego się chłopaka.
- Mogę Ci jakoś pomóc?- zapytał.
Dziewczyna szybko otarła łzy, podniosła głowę i powiedziała.
- Zgubiłeś się.
- Tak, dlaczego płakałaś?
- Nieszczęście mnie spotkało, dawno temu… musisz wracać do domu.- jej oczy przypominały mu dwie ciemno-niebieskie gwiazdy- czuję, że jesteś bliski memu sercu. Przyjmij ten medalion- Na jej szyi wisiały dwa naszyjniki, jeden wilczy kieł na rzemyku, drugi- srebrna moneta, bogato zdobiona drobnymi rysunkami, inspirowanymi lasem, tak małymi, że trzeba byłoby je oglądać przez lupę by podziwiać w pełni kunszt ich wykonania, na srebrnym łańcuszku. Ściągnęła srebrny medalion i mu wręczyła.
- Ja nie mogę tego…- urwała mu.
- Musisz wyjść z lasu przed świtem. Idź w tamtą stronę- pokazała mu ręką drogę z której przyszedł- nie oglądaj się, po chwili spotkasz szaro-czarnego wilka, nie zrobi Ci krzywdy. Podążaj za nim, a doprowadzi Cię na skraj lasu. Szybko, idź już.
- Ale…
-Idź!
Posłusznie zrobił to co mu kazała. Zwrócił i poszedł z powrotem w gęstwinę. Po kilku krokach poczuł silny podmuch wiatru i tak jak przewidziała tajemnicza dziewczyna jego oczom ukazał się wilk. Gdy spojrzał mu w oczy dostrzegł w nich coś znajomego, ale zwierze odwróciło się nim zdążył się przyjrzeć. Chciał je dogonić, ale drapieżnik skutecznie utrzymywał dystans, więc zaniechał próby dogonienia go i już zwykłym marszem podążył za przewodnikiem. Równo z brzaskiem dotarł na skraj lasu. Wilk zniknął. Z tego miejsca z łatwością dotarł do domu.
- Eric! Całą noc się o Ciebie zamartwiałam. Gdzie byłeś?
- Zgubiłem się w lesie. Wilk mi pomógł wrócić.
- Głuptasie, chyba się potknąłeś i zasnąłeś na skraju lasu. To wszystko ci się przyśniło- Jane czule go obięła.
Mężczyzna sięgnął ręką do otrzymanego naszyjnika. Nadal tam był.
- Tak kochanie, to był tylko sen- powiedział odwzajemniając uścisk.


To jeszcze nie koniec :3
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz