Złamać, załamać? To takie podobne słowa...
Chciałabym wstawić tu króciutkie opowiadanie, ale sama nie wiem, czy któreś ze starych, czy wymyślane na bieżąco... Może na początek coś gotowego, a w między czasie wymyśle ciekawsze.
Wilcza kobieta cz1/2
-
Przestań! Mam Ciebie dosyć!- tymi słowami zakończył kłótnie, wyszedł trzaskając
drzwiami.
- Ale
kochanie… Eric- zapłakana dziewczyna upadła na kolana. W takiej pozycji
klęczała długi czas, aż jej sukienka prawie całkowicie przemokła od łez.
On
wyszedł z domu, biegł przed siebie. Gdy się uspokoił, stanął i rozejrzał się.
Wokół niego były tylko drzewa, ciemna noc, księżyc w pełni świecił wysoko nad
jego głową. Nawet nie wiedział ile biegł. Czy przed chwilą zapadł zmrok? Czy za
chwilę będzie świt? Zrezygnowany brnął dalej w ciemność. Świat zawalił mus się
w ciągu zaledwie tygodnia. Matka umarła, zaczęły się nieustanne kłótnie z jego
dziewczyną, wylali go z pracy i właśnie o to dziś się pokłócił z Jane. Z chęcią
uciekłby od tego wszystkiego, nawet zaczął myśleć o śmierci. Takie to snując
myśli dotarł na dziką polanę pośrodku lasu. Usłyszał kobiecy szloch. Odwrócił
się w stronę, z której dochodził dźwięk. Na kawałku spróchniałego pnia
siedziała czarnowłosa dziewczyna. Na
sobie miała czarny płaszcz a pod spodem, szarą potarganą sukienkę, ledwo
pamiętającą czasy, gdy była biała i lśniąca. Kobieta tak płakała, że nawet nie
zauważyła zbliżającego się chłopaka.
-
Mogę Ci jakoś pomóc?- zapytał.
Dziewczyna
szybko otarła łzy, podniosła głowę i powiedziała.
-
Zgubiłeś się.
-
Tak, dlaczego płakałaś?
-
Nieszczęście mnie spotkało, dawno temu… musisz wracać do domu.- jej oczy
przypominały mu dwie ciemno-niebieskie gwiazdy- czuję, że jesteś bliski memu
sercu. Przyjmij ten medalion- Na jej szyi wisiały dwa naszyjniki, jeden wilczy
kieł na rzemyku, drugi- srebrna moneta, bogato zdobiona drobnymi rysunkami,
inspirowanymi lasem, tak małymi, że trzeba byłoby je oglądać przez lupę by
podziwiać w pełni kunszt ich wykonania, na srebrnym łańcuszku. Ściągnęła
srebrny medalion i mu wręczyła.
- Ja
nie mogę tego…- urwała mu.
-
Musisz wyjść z lasu przed świtem. Idź w tamtą stronę- pokazała mu ręką drogę z
której przyszedł- nie oglądaj się, po chwili spotkasz szaro-czarnego wilka, nie
zrobi Ci krzywdy. Podążaj za nim, a doprowadzi Cię na skraj lasu. Szybko, idź
już.
-
Ale…
-Idź!
Posłusznie
zrobił to co mu kazała. Zwrócił i poszedł z powrotem w gęstwinę. Po kilku
krokach poczuł silny podmuch wiatru i tak jak przewidziała tajemnicza
dziewczyna jego oczom ukazał się wilk. Gdy spojrzał mu w oczy dostrzegł w nich
coś znajomego, ale zwierze odwróciło się nim zdążył się przyjrzeć. Chciał je
dogonić, ale drapieżnik skutecznie utrzymywał dystans, więc zaniechał próby
dogonienia go i już zwykłym marszem podążył za przewodnikiem. Równo z brzaskiem
dotarł na skraj lasu. Wilk zniknął. Z tego miejsca z łatwością dotarł do domu.
-
Eric! Całą noc się o Ciebie zamartwiałam. Gdzie byłeś?
-
Zgubiłem się w lesie. Wilk mi pomógł wrócić.
-
Głuptasie, chyba się potknąłeś i zasnąłeś na skraju lasu. To wszystko ci się przyśniło-
Jane czule go obięła.
Mężczyzna
sięgnął ręką do otrzymanego naszyjnika. Nadal tam był.
- Tak
kochanie, to był tylko sen- powiedział odwzajemniając uścisk.
To jeszcze nie koniec :3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz