To boli, to dusi, to miesza w umyśle, kłamię, nie chcę zrażać, nie chcę psuć. Przecież te kłamstwa staną się kiedyś prawdą :)
Mówisz spokojnie, że to co było nie liczy się. Mówisz tyle rzeczy, poznaję Cię od nowa. Ból ściska żołądek, duszę się. Wiem, że nie mam szans. Głęboki oddech nie pomaga, nie będę płakać, dawno się pogodziłam z losem. Tylko czemu nadal to boli. Smutno się uśmiecham ciesząc czyimś szczęściem. Słucham słów, które nie są moje, choć tak bardzo ich pragnę. Odgadujesz moje myśli. Lecz nie wszystkie. Kiedyś byłeś mi jak przyrodni brat, teraz śmiejesz się szyderczo w morderczej grze. Nie dam się wciągnąć. Z uporem, Tobie nieznanym, trzymać się będę maski, dopóki nie stanie się moją twarzą. Nie ucieknę, przyznaję, że wciąż, chcę obok Ciebie być i czekać na Ciebie ciągle chcę, choć przychodzisz tylko we śnie. Każdego dnia modlę się, by ta przeklęta miłość zniknęła. Nie kłamię. Patrzę w niebo, myśląc gdzie jesteś, co robisz, czy się uśmiechasz, czy jesteś szczęśliwy. Każdego dnia przeklinam siebie za to. Szkodzę wtedy Tobie i Sobie. Zdmuchując płomień urodzinowej świeczki myślę, by już nie kochać. Gdy już prawie się udaje los podkłada mi nogę. Za każdym razem się podnoszę i dążę dalej do do celu. Trochę silniejsza. Jeżeli zobaczę sto spadających gwiazd, to wiedz, że za każdym razem powiem to samo "Nie chcę Go już kochać"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz