Późno w nocy składniam się ku przemyśleniom.
O tym co zrobię jutro ze swoim życiem. O wielu innych dziwnych sprawach.
Chciałabym wiele, choć wiem, że nawet połowy z tego nie osiągnę. Jestem świadoma, że w każdej chwili śmierć może zachcieć mnie zabrać.Czy warto się starać? Tak. Czy warto iść do przodu? Tak. Jednak nie dalekimi myślowymi susami, jak sarenka co beztrosko skacze (ona trafia w ręce wilka), ale drobnymi kroczkami, jak jeż, co widzi tylko to, co krok przed nim. Nie poradzimy sobie z nawałem smutku, on sprawia, że dzień staje się niemożliwy. Nie idźmy całym dniem, idźmy godziną po godzinie, minutą po minucie, chwilą po chwili, rozkładajmy smutek, gorycz, żal,na małe porcje, by stały się strawne. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zatrzymajmy się na chwilę, ale nie cofajmy. Dzielmy, nie usuwajmy. Musimy każdy dzień, każdą chwilę przeżywać małymi kroczkami, najlepiej jak umiemy, by na końcu drogi spotkać światło.

(Droga Przyjaciółko) Leno,
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu śledzę Twój pamiętnik i jestem pod niewymownym wrażeniem Twoich dojrzałych przemyśleń. Skłaniają mnie one do niezwykłych, wręcz poetyckich refleksji i długotrwałych zadumań nad wartościami takimi jak miłość, przyjaźń, lojalność, seks i jakie one mają znaczenie w dzisiejszym okrutnym świecie przepełnionym bólem i fałszem. Jestem Ci niezmiernie wdzięczna za to, co robisz, gdyż wprowadza to odrobinę światła do mojej szarej rzeczywistości. To śmieszne, że czuję się tak, jakbym się z Tobą utożsamiała. Tak samo jak Ty, zakochałam się do szaleństwa jakiś czas temu i nie potrafię wymazać sobie tego seksiaka (i pruderyjnych myśli związanych właśnie z nim) z mojego chorego umysłu. No dobra, nie lubię myć okien i sprzątać, ale rozumiem Twoje skrzywienie. Sama mam ich tysiące. Piszesz niesamowite wiersze, przy tekście Twojej autorskiej piosenki się poryczałam ;-; Rodzice męczą i dręczą mnie niemiłosiernie i po prostu nie wiem jakie to życie ma sens. Obstawiam opcję, że wcale go nie ma. Skąd bierzesz tyle siły i samozaparcia? Co jest Twoją inspiracją? Cieplej robi mi się na sercu z myślą, że Ty przeżywasz to samo; myślę, że przez to czuję się mniej samotna i...szalona. ;---;
Trzymaj się, siostrzyczko.
/UR
Kocham tą piosenkę co dałaś ją niżej. Przypomina mi o tym, jak ból może niszczyć. A czytając to co napisałaś, sama prawie się poryczałam. Cieszę się, że blog Ci się podoba. Nikt z moich znajomych go nie czyta, więc piszę prosto z serca z pełną szczerością. Jak radzę sobie z życiem? Nie radzę. Ryczę, wspominam błędy i się zadręczam nimi. Tylko jestem wierząca i za bardzo boję się piekła, żeby popełnić samobójstwo. To po pierwsze. Po za tym nie myślę o tym co jest jutro, jakie to będzie straszne. Skupiam się na teraźniejszości. Robię to o teraz robię i staram się zrobić to na 100%. Dzięki temu czuję się jakoś tak spełniona. Można powiedzieć, że robię dobre rzeczy i czekam na niebo. Co do nieba, to różnych świadectwach wyciągnęłam wniosek, że tam nie możemy pamiętać. Nie pamiętamy o śmierci, o tym, kogo zostawiliśmy, jest tylko muzyka, światło, szczęście i bezgraniczna miłość. Kto by nie chciał się tam dostać? Nawet jeżeli to nieprawda to na wszelki wypadek warto się zabezpieczyć ;p
UsuńLiczę, że komentarz Cię nie zraził, ani nie zanudził.
Twoja duchowa siostra :*
https://www.youtube.com/watch?v=539lIBy7QXs
OdpowiedzUsuńHelp, I have done it again
I have been here many times before
Hurt myself again today
And the worst part there's no-one else to blame
Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me
Ouch I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
Yeah I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me
Be my friend
Hold me, wrap me up
Unfold me
I am small
I'm needy
Warm me up
And breathe me