m

niedziela, 8 marca 2015

Patrzę na cel.
Patrzę na schody problemów i słabej woli. To za dużo.
Wchodzę na pierwszy schodek i skupiam się tylko na nim, na małym jednym problemie. Tak łatwiej dojść do celu. Nie patrz na drogę, ale skupiaj się na kroku.

Wiecie? Mam strasznie słabą wolę. I ogólnie psychikę. Każde silniejsze uczucie mnie wyniszcza. Każdy błąd dołuje. Słuchacie czasem dziwnej muzyki? Takiej niepasującej do was? Właśnie to robię. Mam wrażenie, że mam dwie świadomości (albo i więcej). Jedna: nienawidząca chłopaków, ubierająca się na czarno i słuchająca ostrych mrocznych piosenek, egoistyczna i wredna dziewczyna. Druga: Słodka, mała, przytulająca się do wszystkich lolitka, pragnąca prawdziwej miłości itd. W sumie to jeszcze trzecia, taka pośrednia "ja". Naprawdę niezwykłe. Mogę być kim chcę i nie będę udawać. >.< Trochę jak rozbite lustro, miliony odbitych twarz.
Nienawidzę ludzi. Siebie też. Nikomu się jednak do tego nie przyznaję. Nie chcę. Zaczęły by się pytania, rozmowy, tłumaczenia. Nikt nie rozumie. Czasem widzę w okół jasne kolory, a czasem po prostu czerń. Szczególnie, gdy pomyślę o Filipie. Ile to mnieło? Ze 4 lata. Nadal kocham i nadal to boli. Tylko nie płaczę, chyba, że usłyszę jakąś piosenkę, która mi się z nim kojarzy (np.: przy linkin park "breaking the habit" wpadam w stan zapłakanej rozpaczy). To głupie. Dlatego w szczególności unikam chłopaków i tańca w parach. Nie chcę więcej się zakochać. Nie chcę cierpieć. Nie chcę, jak narkomanka pragnąć jego widoku, by na chwilę wpaść w stan euforii, a w następnej płakać w toaletowej kabinie. Hah, zrywam z tym.

;_;


Ide sie popłakać....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz