Zaczynam się znowu przekonywać, że nie powinnam zbyt szybko podejmować ważnych decyzji.
Będę mieć przez to kłopoty.
Właściwie już prawie mam.
Może to ze mną jest coś nie tak?
Nie
chyba nie
mieliście kiedyś taką sytuację, że na rynek wchodzi nowy produkt, np.: nowe mentosy, jesteś nimi zainteresowany, ucieszony, ogólnie zaczynasz je lubić bardziej niż ulubioną słodkość. Codziennie podjadasz te mentosy, ale po pewnym czasie tracą swój czar, stają się zwykłe, choć nadal lubiane. A na swoje zasłużone, wysokie miejsce znowu trafiają twoje ulubione słodkości, sprawdzone przez lata.
Czuję się teraz, jakbym była w podobnej sytuacji.
ale nie przeraża mnie to
dawno, dawno temu powiedziałam sobie, że mój pierwszy chłopak nie będzie moim mężem.
Kolejnym postanowieniem, albo właściwie warunkiem jest: mogę chodzić z/wyjść za najlepszego przyjaciela.
Z tym ostatnim brałam pod uwagę, że już nigdy się naprawdę prawdziwie nie zakocham.
Mówiąc "kocham Cię" nie kłamię, ale kochać można rodzinę, siostrę, brata, przyjaciółkę, przyjaciela, nie tylko żonę, czy męża.
Dwa pierwsze kocham Cię zostawiłam dla rodziców i pierwszej prawdziwej miłości, dalej te słowa przestały mieć dla mnie tak wielkie znaczenie. Niestety.
Pisząc to nie czuję rozgoryczenia czy smutku, bo to fakt. Wiem, niektórzy mogą mnie uznać za sukę. Bez serca. Być może tak jest.
Jak każda dziewczyna marzę o prawdziwej, wiecznej miłości z mężczyzną ze snów. Ale prawdziwą miłość straciłam, a mężczyzna ze snów nie istnieje, nie dla mnie. Pewnie dlatego nigdy nie miałam większych wymogów, chociaż na współczesne standardy i tak są wysokie :p
po za tym po co mam wymagać nie wiadomo czego, skoro sama taka nie jestem?
a może jestem jeszcze niedojrzała? związkowy kaleka? szukam tylko wrażeń? nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi sama
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz