m

wtorek, 25 marca 2014

Wiem, widzialam, czulam...

Dziś poszłam do małego parku, odpocząć po szkolnych torturach śmiechu, myślałam, że go nie spotkam, myliłam się...

Diabeł siedział na ławce. Zjawa w czarnym garniturze i białej koszuli. Spokojnie mi się przyglądał. Nogi same mnie do niego niosły, jakby nie moje.
- Może pójdziemy na huśtawki?
- Nie, bo spadniesz, kochana
Siadłam koło niego i mimo słońca było mi zimno. Zawsze tak było, zawsze gdy był blisko robiło się zimno.
- Spójrz na swój nadgarstek- podwinęłam rękaw.
- Blizny, jak zawsze. Chyba nie sądzisz...
- Nie sądzę, od tego Bóg. Ja wiem, to się zbliża.
- Nie chce drugi raz, nie kiedy się podniosłam, poczekam, On mnie dostrzeże, ja w to wierzę- jęknęłam
- Nie dasz rady, jesteś dla niego kolejną wariatką, jak dla Filipa, skończy się gorzej, spójrz na swoje ręce powyżej nadgarstków- zdjęłam bluzę i spojrzałam.
Drobne czerwone kropki krwi, prawie nie widoczne.
- Wiem, sypię się. Już niedługo.
- Nie pokazuj nikomu, wytrzymaj trochę. To depcze Ci po piętach, bóle brzucha i te głowy, o których nikomu nie mówisz. To osłabienie i zawroty głowy. Pęcherzyk to tylko przypadek
- Wiem. Boję się.
- Czego, śmierci?
- Nie, tego, że się mylisz i będę żyć w bólu. Znowu- przytuliłam się do niego.
- Jutro będzie ten dzień. Zamilkniesz.
- Nie, moi przyjaciele będą się obwiniać, że się obraziłam. Nie jutro, prosze.
- Ewentualnie pojutrze. Wiesz, że to musi być, taka cena.
- Ale mój brat... pewnie będzie się martwił.
- On nie zauważy, widziałaś to.
- Pewnie masz racje, brata obchodzę trochę, Jego wcale, filip zapomniał, siostry mają siebie nawzajem. 
- Powinnaś się poddać.
- Zapomniałeś, że poddałam się w piątek, w czerwcu w 2011 roku? Że wtedy umarłam, jako dziecko?
- Ale wstałaś jako Samanta, umarła żyjąca i żywa umierająca- zaśmiał się, tak strasznie.
- Karolina, królowa walcząca, o nosie czarownicy, uszach kujona, włosach topielca, krzyku banshee i czole z marsa- mruknęłam uśmiechając się.
- Idę już, przyjdę we śnie dziś lub jutro.
- Jak zsyłasz sen to żebym w nim nie była mordowana- powiedziałam, ale już zniknął. Posiedziałam jeszcze trochę na ławce, Jasiu poddaje się, pomyślałam nim zadzwoniłam do taty, żeby mnie odebrał.


2 komentarze:

  1. Może to Ty jesteś spoiwem? Co jeżeli bez Ciebie rozsypią się rzeczy niezniszczalne z Twojego punktu widzenia? Niektórzy ludzie nie potrafią czytać w myślach.
    ~Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te pytania, pomyślę nad nimi :)

      Usuń