m

poniedziałek, 24 marca 2014

Nieznana

"Ci, co śnią za dnia, wiedzą o wielu rzeczach niedostępnych dla tych, co śnią tylko nocą." Edgar Allan Poe

Śniąc na jawie, a właściwie to nie śniąc. My po prostu mamy dar widzenia czegoś, czego inni nie widzą, W różnym stopniu. Niektórzy mylą to z ludzkim światem, niektórzy odróżniają je, niektórzy widzą cienie, niektórzy widzą jasne znaki, czują je i od czasu do czasu dostrzegą cień lub całość, niektórzy tylko czują. Pierwsza grupa wariuje i trafia do wariatkowa, druga świruje, zarabia na tym lub nie zwraca uwagi, trzecia pogłębia wiedzę, odprawia różne rytuały lub nie zwraca uwagi, czwarta z tym żyje, piąta tego nie dostrzega albo w małym stopniu. Ja zaliczam się do 4 grupy. To co się widzi ciężko wytłumaczyć, szczególnie dla mnie, bo niewiele widzę, ale czasem takie coś ratuje nasze dusze. Jednak mimo wszystko to też pogrąża naszą duszę. 

Mnie to uratowało. 

Stałam z zamiarem samobójstwa. Niebo przykryte było szarymi chmurami. Jednak, kiedy już siadałam na barierce zobaczyłam, że chmury się rozchylają. Jasne pasmo białego światła słonecznego, jak światło lampy padło na skraj lasu, widoczny z miejsca, w którym byłam. Promienie oświetliły coś wyraźnie białego na tle ciemnych drzew, to coś miało niebieską maskę. Kiedy tak patrzyłam na To, zalała mnie fala spokoju. Wiedziałam, że powód, dla którego chciałam skoczyć, że się pomyliłam, że to był ktoś inny. Problem w tym, że to nie była moja myśl, to była jej myśl. Czułam, widziałam, wręcz słyszałam. Prosiła mnie, żebym nie zrezygnowała, bo coś jeszcze czeka albo ktoś. Poczułam od niej, że nie dożyję starości, ale Coś się stanie, coś...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz